W miniony weekend rozgrywki wznowiła PGE Ekstraliga. Spartanie jeździli w niedzielę w Toruniu, gdzie przegrali z gospodarzami 42:48 pod nieobecność Daniela Bewleya. Najwięcej punktów dla pokonanych przywieźli Brady Kurtz i Artem Laguta (po 12) oraz Maciej Janowski (8).
Mecz w Toruniu rozstrzygnął się w dwóch ostatnich biegach. Pierwszy z nich wygrał Robert Lambert, za którym przyjechał Maciej Janowski. Bez punktu skończył natomiast Bartłomiej Kowalski. Wtedy jasne już było, że goście mogą liczyć wyłącznie na remis, jednak w drugim nominowanym Torunianie znów zrobili 4 oczka.
Jest punkt bonusowy, aczkolwiek stać nas na lepszą jazdę. Wierzę w to, że wyciągniemy wnioski. Nasi zawodnicy w drugiej części zawodów prezentowali się zdecydowanie lepiej, ale i tak nie było idealnie. Jeżeli będzie nam dane tu przyjechać jeszcze raz, to wierzę, że zaczniemy z innego pułapu.Piotr Protasiewicz - trener Betard Sparty Wrocław
Sparta na pocieszenie zabrała z Motoareny punkt bonusowy, ponieważ rezultat dwumeczu to 94:86.
Trudny mecz to był dla nas. Nie zaczęliśmy go dobrze i to kosztowało nas porażkę. Później się poprawiliśmy, ale nie wystarczyło. Wynik nie jest wcale taki zły, bo mamy punkt bonusowy. Jeżeli tu wrócimy, będziemy lepiej przygotowani.Brady Kurtz - zawodnik Betard Sparty Wrocław
Koledzy liczą na szybki powrót Dana Bewleya, najlepiej na ostatni mecz fazy zasadniczej – w piątek 21 sierpnia o godz. 18:00 na Stadionie Olimpijskim z Włókniarzem Częstochowa. Jeżeli Wrocławianie wygrają, wejdą do części pucharowej z 1. miejsca w tabeli. Prawdopodobieństwo sukcesu jest duże, ponieważ Włókniarz to zdecydowanie najgorsza drużyna ligi, która wszystkie dotychczasowe spotkania przegrała.
W miniony weekend największe powody do radości miał Maciej Janowski. Jeden z liderów Sparty po raz czwarty w karierze wywalczył tytuł Indywidualnego Mistrza Polski. W klasyfikacji wszech czasów ustępuje tylko Zenonowi Plechowi (4 złote medale) i niedoścignionemu Tomaszowi Gollobowi (8).