„To ludzie, którzy budowali Wrocław”. Medale dla małżeństw z długim stażem

– Najważniejsze są ustępstwa i wyrozumiałość – mówiły wrocławskie pary, które 12 sierpnia otrzymały od prezydenta Jacka Sutryka medale za długie pożycie małżeńskie. – Te spotkania są niezwykłe – dodał prezydent. Łącznie odznaczono 30 par.


Łucja i Stanisław Gładyszowie są 52 lata po ślubie. Jak sami mówią - nigdy nie było idealnie. Ale zawsze była wyrozumiałość, która jest kluczem przy budowaniu długotrwałych związków.

– Troszeczkę trzeba pójść na ustępstwa. Bywa różnie - dobrze i źle, jak w każdym małżeństwie – opowiada Stanisław Gładysz szturchany przez żonę Łucję. – Mąż szedł na ustępstwa, bo bał się, że straci żonę – dodała uśmiechając się.

Oboje poznali się dzięki koleżance pani Łucji, która umawiała się z chłopakiem i zaaranżowała randkę także dla przyszłych państwa Gładyszów. To był przełom lat 60. i 70. Razem są już 55 lat.

– To były inne czasy. Była praca, wychowało się dzieci, wnuki i prawnuki. Jest się czym cieszyć – dodaje Stanisław Gładysz. Wspominając jednocześnie o wspólnym porannym piciu kawy, śniadaniu i spacerach. Oraz o braniu lekarstw, bo w pewnym wieku każdemu coś dolega. I też można przechodzić przez to razem.

– Nie rzucamy sobie kłód pod nóg. Trzeba unikać zwady, ważne jest zaufanie. Dużo jeździłem w delegacje, żona chorowała i była w sanatoriach. Ale zawsze żonie ufałem i ufam do dziś – podkreśla Stanisław Gładysz.

Najważniejsza jest rodzina

Dokładnie 52 lata temu obrączki założyli także Elżbieta i Zenon Orzechowscy.

– Przed ślubem chodziliśmy ze sobą cztery lata. Poznaliśmy się na studniówce w Łodzi skąd pochodzę. Mąż studiował w Wojskowej Akademii Medycznej – opowiada Elżbieta Orzechowska, nauczycielka w XII LO we Wrocławiu.

Zenon Orzechowski ożenił się w 1969 r., w 1971 r. urodził się jego pierwszy syn, pięć lat później drugi.

Państwo Orzechowscy wszystko robili razem. Razem z dziećmi podróżowali po Europie, gdzie spali pod namiotami. Zwiedzili m.in. Grecję, Francję i Włochy. A opowieściami dzielili się z licznym gronem przyjaciół.

– Najważniejsza jest rodzina, rodzina i jeszcze raz rodzina. Możemy być dumni z naszych synów, zawsze możemy na nich liczyć. Młodym należy życzyć, żeby byli wyrozumiali, ja nie jestem wyrozumiała, ale mąż jest – dodała pani Orzechowska patrząc na męża, który przyznał, że „kłócimy się od czasu do czasu, ale do łóżka nie kładziemy się pokłóceni”.

Wydaje się, że to prosty przepis na długie życie, ale nie zawsze tak jest. Dlatego zdaniem Jacka Sutryka od tych par można sporo się nauczyć.

– Te spotkania, które odbywamy w ratuszu są niezwykłe. Są energetyczne i pouczające. To spotkania z ludźmi, z których powinniśmy brać przykład. To ludzie, którzy są małżeństwem od 50 i więcej lat. Przeżywają ze sobą różne chwile, te dobre i złe. Ale to także ludzie, którzy budowali Wrocław, z którego możemy być dumni – oświadczył prezydent Wrocławia. 



Zgłoś uwagę