Ha! Każdy smutku stroni, wesołości szuka! O, zrobić dom przyjemnym, jest to wielka sztuka.Wacław w komedii pt. Mąż i żona Aleksandra Fredry
Kto w teatrze wesołości szuka, niech pomyśli o najnowszej produkcji Teatru Polskiego we Wrocławiu, w którym zespół Michała Zadary inscenizuje „Męża i Żonę” – komedię romantyczną pióra Aleksandra Fredry. Według reżysera jest to sztuka o miłości, pożądaniu i zdradzie, w której czwórka bohaterów tworzy między sobą skomplikowane relacje, nie mogąc uwolnić się od siebie.
Reżyser wierny Fredrze
Osią fabuły jest młody i bogaty hrabia, uwodzący w tym samym czasie żonę oraz służącą swojego najlepszego przyjaciela.
Mężczyźnie wszystko pozwolone.Wacław
Nie pozwolił sobie Michał Zadara na ingerencję w napisany w 1821 roku tekst. – Sto procent Fredry, oczywiście z cięciami, żeby komedia była przyjemna w oglądaniu – mówi reżyser. – Jesteśmy wierni także jego intencji. Fredro, autor bardzo śmieszny i jednocześnie psychologiczny, głęboko sięga do ludzkiej psychiki, do dziwnych potrzeb i pragnień człowieka. Dzięki temu ta sztuka jest i stara, i dzisiejsza.
Dyrektor teatru nie kryje wielkiej sympatii do Fredry, sięgając po jego tekst nie pierwszy raz. – W tym roku zrozumiałem, oglądając inną jego inscenizację, że jest wielka potrzeba, aby go pokazywać. Publiczność ma do niego zaufanie i chce na niego chodzić. A jako reżyser wiem, że Fredro jest nieodkrytym autorem, zaniedbanym i niszczonym przez nieudane, ciężkie i nudne przedstawienia, chcące na siłę zrobić z niego pisarza lekkich fars, tymczasem jest on autorem do głębi psychologicznym.
Powinnabym szlochać, że na moje nieszczęście muszę Pana kochać.Justysia
5 bohaterów a 9 aktorów
Wiedzioną na pokuszenie pokojówkę Justysię gra Aleksandra Chapko-Klimczak wymiennie z Martą Kulas. Analogiczne rotacje aktorów są przy postaciach Elwiry (Martyna Witowska, Jolanta Zalewska), Alfreda (Igor Kowalik, Ernest Nita) i Wacława (Dariusz Bereski, Andrzej Olejnik). Tylko pozostający w tle kamerdyner ma stałego odtwórcę (Marek Feliksiak).
Ćwicząc i występując w takim systemie zespół czuje się bardzo dobrze. – Dzięki temu cały czas jestem aktywna i czujna. Nie męczy mnie rutyna. Każdy z kolegów ma inną energię, więc za każdym razem gramy nieco inaczej – wyjaśnia Martyna Witowska. – Sceny odgrywane w różnych konfiguracjach pozostają żywe. I są współtworzone przez nas, co rozwija nas aktorsko. Mamy swoje propozycje, które są przez reżysera akceptowane. To zupełnie coś innego od sytuacji, w której ktoś po prostu mówi, jak masz grać.
Reżyser tłumaczy, że włączenie aktorów, a także ich wymiany, do procesu przygotowywania scen to sposób zaczerpnięty z systemu Konstantego Stanisławskiego. Zaproponowane przez niego na przełomie XIX I XX wieku metody i techniki pozwalały aktorom wyjść z roli rzemieślników biegłych w warsztacie odtwarzania na rzecz wejścia w rolę współtwórców przedstawienia.
Według metody Stanisławskiego aktorzy mają w każdej scenie cel do osiągnięcia. Dzięki temu spektakl nie robi się sztampowy, tylko cały czas pozostaje świeży i może być pokazywany często i w różnych miejscach. Wciągnięcie większej liczby aktorów do pracy nad jednym tytułem ma też zalety organizacyjne. Nic wielkiego się nie dziele, jeżeli ktoś wypadnie z przyczyn nieprzewidzianych.Michał Zadara
Publiczność niech zachowa czujność, bo i ona w pewnym momencie jest proszona na scenę.
„Mąż i żona” Aleksandra Fredry w Teatrze Polskim we Wrocławiu
- Premiera: 25 września o godzinie 19:00 na Scenie na Świebodzkim.
- Kolejne pokazy: 26 września o 19:00 i 27 września o 18:00, następnie w październiku i listopadzie.
- Reżyseria i scenografia: Michał Zadara.
- Obsada: Dariusz Bereski, Andrzej Olejnik (Wacław), Martyna Witowska, Jolanta Zalewska (Elwira), Aleksandra Chapko-Klimczak, Marta Kulas (Justysia), Igor Kowalik, Ernest Nita (Alfred), Marek Feliksiak (kamerdyner).
- Światło i wizualizacje: Michał Zadara, Mikołaj Pływacz.
- Bilety i repertuar – link.