Tajemnice najstarszych wysp Wrocławia

Wrocław jest miastem położonym na 12 odrzańskich wyspach. Jednak największe ich skupisko występuje w rejonie Starego Miasta. To wyspy: Bielarska, Słodowa, Młyńska, Piaskowa, Daliowa i Tamka. Tu mieści się też kolebka Wrocławia, czyli Ostrów Tumski, który przed zasypaniem jednego z ramion Odry, stanowił odrębną wyspę.

Agata Zięba | 20 sierpnia 2021

Historia tych miejsc jest równie bogata, co historia całego miasta. Skąd wzięły się ich nazwy, co się tam kiedyś znajdowało, a co mieści się dzisiaj? Postaramy się opowiedzieć.

Wyspa Bielarska 

Nazwa wyspy (Bielarska Tylna) pochodzi od bielarzy płótna, którzy mieli tu w średniowieczu swoje warsztaty. Tę samą nazwę (Bielarska Przednia) miała wtedy także obecna Wyspa Słodowa, którą z racji funkcjonujących tam w XV w. słodowni nazwano Słodową. Wyspy rozdzielone są kanałem, tzw. upustem Klary, w XIII w. stały tu bowiem dwa młyny św. Klary (po jednym na każdej wyspie).

W XVIII w. na Wyspie Bielarskiej otwarto wytwórnię spirytusu, likierów i win owocowych H. Henniga, która przetrwała do II wojny światowej, a od XIX w. w okolicy dzisiejszej Żabiej Kładki działało kąpielisko. Dziś znajdują się tu liczne place zabaw dla dzieci, spotkać można także Sokratesa – rzeźbę dłuta Stanisława Netswoldowa, dar artysty dla miasta Wrocławia.

Wyspa Słodowa

Wraz z wyspami Bielarską i Młyńską była od średniowiecza własnością zakonu św. Klary, aż do początku XIX w., kiedy wszystkie przeszły na własność miasta. Wówczas rozpoczęto tu budowę mieszkań. Część Wyspy Słodowej pozostawała jednak aż do końca lat 30. niezabudowana. W czasie oblężenia Wrocławia pod koniec II wojny światowej prawie cała zabudowa uległa zniszczeniu, na wyspie pozostała tylko jedna kamienica, którą dziś podziwiać możemy w nowej odsłonie jako Concordia Design.

Obecnie jest to teren rekreacyjny z ławkami i zielonymi terenami do piknikowania. Cumują tu również pływające bary na wodzie. Wyspa Słodowa jest połączona z innymi czterema przeprawami – mostem św. Klary z Wyspą Bielarską, mostem Słodowym z Wyspą Młyńską, kładką Piaskową z Wyspą Piasek, a w 2003 r. z prawym brzegiem Odry połączyła ją kładka Słodowa podwieszona na charakterystycznych dźwigarach.

Wyspa Młyńska

Zwana była w średniowieczu także Wyspą Bożego Ciała. To jedna z mniejszych wysp odrzańskich na Starym Mieście. Nazwa pochodzi od młynów Maria i Feniks – Feniks znajdował się na Wyspie Młyńskiej, a Maria – na Piasku. Wielokrotnie płonęły, były odbudowane i przebudowywane. Stojący tu dziś kompleks nadal nazywany jest Młynem Maria – właśnie zyskał nową funkcję. Powstały tu teraz piękne mieszkania.

Pewne zamieszanie powoduje jednak ulica znajdująca się na tej wyspie, której nazwa – pomimo że znajduje się na Wyspie Młyńskiej – to Wyspa Słodowa. Ulica ta łączy mosty Młyńskie z Wyspą Słodową.

Wyspa Piaskowa

Ze Starym Miastem połączona jest mostem Piaskowym, z Ostrowem Tumskim – mostem Tumskim, a z Wyspą Młyńską – mostami Młyńskimi. Jej nazwa nawiązuje do znajdującego się na niej kościoła Najświętszej Marii Panny na Piasku (F), dlatego nazywana jest też Piaskiem. Obok kościoła stoi pomnik kardynała Kominka, który był inicjatorem i głównym autorem listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, zawierającego słynny zwrot „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.

Do II wojny światowej wyspa była gęsto zabudowana. Dziś oprócz kościoła Najświętszej Marii Panny znajduje się tu dawny gotycki kościół św. Anny (obecnie budynek mieszkalny), cerkiew prawosławna Świętych Cyryla i Metodego (G) i kilka innych zabudowań, w tym część młynu Maria. Przy kościele Najświętszej Marii Panny znajduje się budynek dawnego klasztoru augustianów, w którym do 2017 r. mieścił się jeden z gmachów Biblioteki Uniwersyteckiej. Dziś to Katedra Judaistyki Uniwersytetu Wrocławskiego.

Wyspa Daliowa

Południowo-zachodni skrawek Wyspy Piaskowej, odcięty od niej kanałem ze śluzą, nosi nazwę Wyspy Daliowej. Na tę malutką część prowadzi niepozorna kładka, po której przejściu naszym oczom ukazuje się niecodzienny widok. Lustrzana konstrukcja, przypominająca kształtem żebra wieloryba, wykonana z polerowanej dmuchanej stali to Nawa (H) – rzeźba Oskara Zięty. Jej kształt nawiązuje do łukowatych sklepień obiektów, znajdujących się w pobliżu: kościoła Najświętszej Marii Panny i Hali Targowej.

Tamka

Tamka, zwana Wyspą Świętego Macieja, od znajdującego się tu od XIII w. młyna, należała do zakonu Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą. Prowadził na nią drewniany most o tym samym imieniu. W XVI w. zbudowano tu wodociąg.

W latach 1905-1907 powstał łączący wyspę z południowym brzegiem Odry żelazny most św. Macieja, czynny do dzisiaj. Na wyspie znajdują się dwa budynki. Pierwszy z nich to była siedziba Śląskiego Towarzystwa Kultury Ojczyźnianej – dziś należy do Katedry i Zakładu Chemii Leków Akademii Medycznej. Drugi używany jest dziś przez Wydział Biotechnologii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Ostrów Tumski

Dawniej Ostrów Tumski także był wyspą. Rzeki otaczały go tam, gdzie dzisiaj biegną ulice: Wyszyńskiego, Sienkiewicza i Mieszka I. Zostały one zasypane na początku XIX w., a pozostałościami po nich są stawy przy seminarium duchownym i w pobliskim Ogrodzie Botanicznym (E).

Najstarsze odkryte w tym miejscu ślady osadnictwa pochodzą z X w. Wtedy w okolicy stojącego tu dziś kościoła św. Marcina (B) założono drewniany gród (to jeden z najstarszych budynków Wrocławia, obok stoi pomnik papieża Jana XXIII). Pierwszym kamiennym budynkiem na wyspie była katedra. Powstała dzięki powołaniu w 1000 r. we Wrocławiu biskupstwa. Stąd też wywodzi się nazwa tego miejsca. „Ostrów” we wszystkich językach słowiańskich oznacza wyspę, natomiast słowo „tum” to po niemiecku katedra.

Oprócz katedry św. Jana Chrzciciela (C), na której znajduje się punkt widokowy, warto zobaczyć piętrowy kościół św. Krzyża i św. Bartłomieja (D), pomnik Jana Nepomucena czy najstarszy zachowany budynek Wrocławia – kościół św. Idziego (A). Na wrocławskim Ostrowie Tumskim przy ul. Katedralnej 7 w XVI w. pomieszkiwał słynny astronom Mikołaj Kopernik, a w kolejnym stuleciu znany z miłosnych podbojów Giacomo Casanova – nie można więc pominąć tego miejsca podczas spacerów i zwiedzania Wrocławia.

Na Ostrów prowadzi most Tumski, który niegdyś stanowił swoiste „przejście graniczne” – na wyspie, która była siedzibą biskupstwa, nie obowiązywało bowiem to samo prawo, co w mieście. Dziś także możemy poczuć się tu, jak w innym świecie. Gazowe uliczne lampy wciąż zapala co wieczór latarnik, a wokół czuć niezwykłą atmosferę, którą opisują liczne legendy.

Legendy Ostrowa Tumskiego

Łysy aniołek

Na placu koło kościoła Świętego Krzyża stoi pomnik św. Nepomucena. Gdy przyjrzycie się mu uważnie, zauważycie łysego aniołka. Otóż rzeźbiarz, któremu zlecono wyrzeźbienie aniołków, postanowił uczcić narodziny syna i wyrzeźbił jego łysą główkę. Niestety, fundator pomnika nie był zachwycony i rzeźbiarza zwolniono. Podobno jego żona przebłagała mistrza i odzyskał pracę. Dla symetrii dodano drugiego łysego cherubinka.

fot. Tomasz Hołod/www.wroclaw.pl

Lew przed katedrą

Wejście do katedry jest bogato zdobione. Piękna kolumnada jest w większości zwieńczona postaciami świętych. Koło drzwi wejściowych stoi też dziwna rzeźba z piaskowca. Był to kiedyś lew, jednak przez stulecia kamień się tak pokruszył, że trudno go rozpoznać. Dziwny wygląd lwa tłumaczy także legenda. Otóż kiedy mistrz nadzorujący budowę portalu nie zapłacił kamieniarzowi, ten uderzył w lwa młotem i ku zdziwieniu wszystkich odpadła sama grzywa. Uznano, że odpadło to, za co nie zapłacił mistrz.

fot. Tomasz Hołod/www.wroclaw.pl

Kluskowa brama

Pewnemu kupcowi zmarła żona, bardzo ubolewał po tej stracie. Szczególnie brak mu było jej wspaniałych klusek. Kiedy pewnego wieczoru zmęczony zasnął koło kościoła św. Idziego, przyśniła mu się żona. Podarowała mu garnek pełen swojego specjału, który miał się zawsze napełniać. Warunek był jeden, na dnie musiała zostać ostatnia sztuka. Gdy kupiec się obudził, zobaczył garnek i zaczął zajadać – z łakomstwa zabrał się też za ostatnią kluskę, lecz ta wskoczyła na bramę i tam skamieniała.

fot. Tomasz Hołod/www.wroclaw.pl

Kamienna głowa

Złotnik miał córkę Barbarę, która zakochała się z wzajemnością w Henryku pracującym w warsztacie ojca. Dziewczyna wiedziała jednak, że nie ma szans na ślub z biednym chłopakiem. Ten, aby się wzbogacić, postanowił dołączyć do rozbójników. Gdy wrócił, od razu poszedł do złotnika, który rozpoznał wśród łupów swoje wyroby i pogonił chłopaka. Wściekły Henryk podpalił dom złotnika i pobiegł obserwować sytuację z wieży katedry. Kiedy chciał już zejść, nie mógł wyciągnąć głowy z okienka. Do dzisiaj na wieży widać jego wykrzywioną grymasem rozpaczy twarz.

fot. Tomasz Hołod/www.wroclaw.pl