Straż Miejska Wrocławia wyruszyła na patrole. Przez niemal cały dzień szukają osób w kryzysie bezdomności, które mogłyby, zamiast w namiotach i altanach, spać w noclegowni. Proponują im zmianę miejsca i zachęcają do skorzystania z oferty dla osób żyjących na ulicy.
Nie każdy chce iść do schroniska
Niestety, nie każdy chce spać w noclegowni. Miejsca te, choć w mrozy przyjmują każdego, mają swoje regulaminy i zasady, które nie każdy chce przestrzegać. – Wciąż mamy miejsca w naszych placówkach — mówi Rafał Jakubski, dyrektor zarządzający Koła Wrocławskiego TBA.
Mimo mrozów i z nieznanych nam przyczyn, część osób woli zostać na dworze. Jedna z pracownic MOPS powiedziała nam o całej rodzinie, która śpi w namiotach, ale z oferty nie chce skorzystaćdodaje Rafał Jakubczyk.
Pamiętajmy, że osoby żyjące na ulicy same o sobie decydują. Pomoc "na siłę" nie istnieje. Ludzie w kryzysie bezdomności muszą sami podjąć decyzję o spędzeniu czasu w odpowiednim ośrodku.
Nie bądźmy obojętni gdy ktoś wymaga interwencji
Jeśli już widzimy osobę koczująca na ulicy, która ewidentnie potrzebuje pomocy, nie przechodźmy obok obojętnie. Nasza reakcja może komuś uratować życie. W taki mróz człowiek zamarza w kilka godzin!
Zadzwońmy (w sytuacjach nagłych na 112) lub do straży miejskiej i powiadommy służby. Jeśli sprawa jest poważna, dyspozytor wyśle karetkę. Straż miejska z kolei przedstawi osobie żyjącej na ulicy wrocławską ofertę pomocy.
Placówki są przygotowane - im też można pomóc
W czasie mrozów placówki prowadzone przez TBA i MOPS zaczynają się napełniać. Wciąż też prowadzone są patrole straży miejskiej, MOPS i streetworkerów bezpośrednio działających przy TBA. Placówki są przygotowane na przyjęcie większeją ilości osób - tak dzieje się każdej zimy.
Jak zawsze Wrocławianie mogą pomóc. Przyda się pościel, ciepłe ubrania i buty. Ważne, by nie traktować darów, jak możliwości zutylizowania odpadów. Rzeczy muszą być w dobrym stanie, bez dziur i wyprane. Będą ich używać ludzie.