Historia budzi wiele emocji, bo podobny przelot miał już miejsce. W 2025 roku, w lutym, resztki deorbitującego Falcona 9 SpaceX-u, który nie spłonął całkowicie w atmosferze, spadły na wielkopolskie miejscowości. Teraz niekontrolowane wejście w atmosferę czeka deorbitującą rakietę Zhuque-3 produkcji chińskiej, a konkretnie korpus ZQ-3.
– Mimo że „środek” prognozy wypada nad Pacyfikiem, kolejne pół okrążenia później orbita obiektu ponownie przechodzi nad Europą. Z aktualnych danych wynika, że po przelocie nad północną Szkocją i Danią, trajektoria prowadzi nad północno-wschodnią Polskę — pisze na swojej stronie propagator astronomii, Karol Wójcik (Z głową w gwiazdach).
RCB i POLSA uspokajają
Wejście rakiety w atmosferę Ziemi (naturalny proces deorbitacji) nastąpi między 3:35 a 16:51 czasu polskiego (30 stycznia). Karol Wójcik przytacza w jednym z wpisów nieco węższe dane: "EU SST wskazuje, że przelot nad Polską nastąpi w piątek około godziny 12:56-12:57 czasu polskiego, a ślad przejścia przebiega w rejonie Suwalszczyzny".
Nie oznacza to oczywiście, że na Polskę spadną szczątki rakiety, co wyraźnie podkreśla twórca "Z głową w gwiazdach". Uspokajają też POLSA i RCB, które wydały w sprawie komunikaty.
Trajektoria obiektu w obecnym momencie pozostaje zgodna z predykcjami, które mogą zmienić się m. in. ze względu na właściwości aerodynamiczne stopnia rakiety oraz niedawną aktywność słoneczną - śledzenie obiektu za pomocą sensorów optycznych i radarowych pozwala na zmniejszenie niepewności przewidywań.Polska Agencja Kosmiczna - POLSA
Nie da się jednak tak do końca przewidzieć, jak potoczy się los ZQ-3. – Należy podkreślić, że są to prognozy obarczone niepewnością – dokładny moment oraz miejsce wejścia obiektu w atmosferę mogą ulec zmianie wraz z napływem nowych danych obserwacyjnych — informuje RCB.
Obiekt jest duży, może się spłonąć
– Ze względu na szacowaną masę (11000kg) oraz nieznaną strukturę obiektu ZQ-3 R/B zwracamy uwagę, że może on nie ulec całkowitemu spaleniu w atmosferze Ziemi — informuje w komunikacie POLSA.
Agencja zapewnia, że pozostaje w stałym kontakcie z krajowymi służbami i instytucjami, które na bieżąco informowane są o sytuacji.
Według słów Karola Wójcika natomiast, statystycznie podobne obiekty najczęściej rozpadają się nad morzami i oceanami, a ryzyko, że szczątki spadną na tereny zamieszkane przez ludzi, jest bardzo rzadkie.
Niemniej już raz się zdarzyło. Warto więc być na bieżąco z sytuacją i monitorować komunikaty POLSA oraz RCB.