wroclaw.pl strona główna
  1. wroclaw.pl
  2. Dla mieszkańca
  3. Aktualności
  4. Przy świątecznym stole pomyśl o... zmianie diety

Statystycznie rocznie zjadamy 41 kg wieprzowiny i wypijamy 94 l piwa. Nie jest to dobre ani dla naszego zdrowia, ani dla... planety! Jaka dieta byłaby najlepsza dla nas i Ziemi? Wyjaśnia dr inż. Małgorzata Świąder z Katedry Badań Systemowych Uniwersytetu Przyrodniczego w rozmowie z Nadią Szagdaj.

Reklama

Czy Wrocław jest miastem samowystarczalnym?

Na razie nie. Tak wynika z raportu „Potencjalna samowystarczalność żywnościowa miasta Wrocławia w scenariuszu business as usual, w sytuacji kryzysowej oraz w dobie zmian klimatu”, przygotowanego w 2023 roku przez zespół badaczy z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Pani była w tym zespole wraz z 5 innymi naukowcami – jakie są konkluzje?

Dla aktualnej diety statystycznej, opartej na raportach GUS, miasto Wrocław wraz z Wrocławskim Obszarem Funkcjonalnym (WrOF) są samowystarczalni w 91 proc. WrOF tworzy w sumie 19 gmin położonych wokół Wrocławia. Oznacza to, że produkowana żywność w tym obszarze pokrywa aż lub tylko 91 proc. ze 100 proc. konsumpcji na tym terenie.

Większość produktów żywnościowych można by wyprodukować w ramach dostępnej powierzchni na obszarze WrOF, lecz nie wszystkie (np. bez ryżu i kawy). W przypadku zmiany nawyków żywieniowych, np. na dietę planetarną – potencjalna samowystarczalność wzrasta do 111 proc., a dla diety peskatariańskiej (opartej na rybach) – do 116 proc. Wrocław może być zatem samowystarczalny, choć na razie jeszcze nie jest.

A może każda kamienica, blok, dom powinny mieć swoje poletko?

W warunkach miejskich może to być trudne. Ale mieszkańcy poprzez swoje działania mogą mieć wpływ na to, co konsumują – czy będzie to uprawa pomidorków na balkonie, warzywnika na ogródkach przydomowych, Rodzinnych Ogrodach Działkowych czy na dachach budynków – wszystkie te działania są ważnym krokiem w kierunku samowystarczalności.

Z tabel Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że Polacy, a więc i Wrocławianie, najwięcej statystycznie jedzą wieprzowiny – to jest kilkadziesiąt kilo, a piją… piwa?

Dieta statystycznego Wrocławianina w liczbach rocznie: < 129 jaj < 94 l słodowego piwa < 41 kg wieprzowiny < 31 l mleka < 26,5 kg pieczywa < 23 kg ziemniaków < 21 kg cytrusów i bananów. Wrocławski Kowalski je: 3 kg zamiast rekomendowanych 9 kg ryb < 60 kg zamiast 100 kg warzyw < 40 kg (a nie 70 kg) owoców < 60 kg (a nie 90 kg) nabiału < 64 kg (a nie 84 kg) zbóż, za to 43 kg (a nie 5 kg) wieprzowiny i wołowiny oraz 18 kg (a nie 10 kg) drobiu.

Przeciętny Wrocławianin potrzebuje więc 0,24 ha na produkcję żywności przy obecnej diecie tzw. statystycznej, opierającej się na koszyku zakupów GUS w dużym mieście. Przy diecie planetarnej potrzebowalibyśmy 0,19 ha. Przy liczbie ok. 825 tys. Wrocławian przekłada się to na ponad 41 tys. ha dodatkowej powierzchni.

Na czym polega dieta planetarna?

Ta dieta opiera się na trzech filarach. Pierwszym jest dostarczenie do organizmu odpowiedniej ilości składników odżywczych – mamy więc aspekt zdrowotny. Drugim jest dostępność ekonomiczna, rozumiana jako cena produktów. Żywność pochodzenia zwierzęcego jest zazwyczaj droższa niż produkty roślinne. I główny, trzeci wątek to oddziaływanie na środowisko. Jeśli zostaną spełnione dwa pierwsze warunki, trzeci zrealizuje się niejako sam.

Jak się przy tym sprawdza np. Wrocławska Farma Miejska, która dba o krótki łańcuch dostaw?

Wrocławska Farma Miejska to unikatowy projekt, gdzie miasto współpracuje z Uniwersytetem Przyrodniczym w celu wytwarzania zdrowej, lokalnej i sezonowej żywności. Istotny jest tutaj wątek społeczny – włączanie na rynek pracy osób, które z różnych względów muszą się przekwalifikować, dostarczanie warzyw do placówek oświatowych, a także dostarczanie posiłków dla seniorów.

Projekt nie tylko wiąże się z podnoszeniem samowystarczalności dzięki tym działaniom, ale także przewiduje wsparcie różnych grup wiekowo-ekonomicznych: dla osób w wieku produkcyjnym – nowe kompetencje na rynku pracy, dla osób w wieku przedprodukcyjnym – dobrej jakości żywność, ale i edukacja o niej i przez nią (lokalność i sezonowość produktów), a dla osób w wieku poprodukcyjnym – także wzmacnianie poczucia bycia potrzebnym i częścią wspólnoty.

A czy farma może wyżywić Wrocław?

Przy zajmowaniu takiego obszaru, jak teraz – nie. Ograniczeniem jest dostępna przestrzeń, a sama produkcja żywności nie należy do podstawowych zadań miasta. Stanowi ona jednak ważną, własną inicjatywę samorządu, wpisującą się w najnowsze rekomendacje, jak np. Tony Blair Institute for Global Change – organizację non-profit, założoną w 2016 roku przez byłego premiera Wielkiej Brytanii, wg których miasta powinny zapewniać nawet do 30 proc. żywności dla mieszkańców, szczególnie w zakresie warzyw i owoców, np. na wypadek zakłóceń łańcuchów dostaw (wojna, blackout, pandemia). Farma miejska jest więc strategicznym elementem zwiększającym samowystarczalność, choć niejedynym.

A jakie jeszcze mogą być?

Na przykład ogrody społeczne, ogródki na dachach czy coraz bardziej modne Food Forest: sadzenie lasu, a w nim roślin jadalnych (leszczyna, krzewy owocowe, grzyby). Już mamy w niektórych miejscach uprawy na dachach. Myślę, że to kwestia czasu, kiedy to się jeszcze bardziej rozwinie. Wrocław wchodzi w politykę żywnościową i weryfikuje swoje możliwości w tym zakresie.

Ale kluczem wciąż pozostają nasze nawyki żywieniowe?

Tak – one i nasz styl życia. Mathis Wackernagel, twórca koncepcji śladu ekologicznego, mówi, że aktualnie konsumujemy tyle zasobów środowiska, że potrzeba ponad 1,75 Ziemi, żeby tę naszą konsumpcję zaspokoić. Zauważa też, że jesteśmy tylko jednym gatunkiem, a istnieją też inne, które „chciałyby usiąść do stołu”. Nie jesteśmy sami, a nasze decyzje mają skutki dla całego systemu, w którym funkcjonujemy.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama