Z miasta Wiadomo kim jest rowerzysta, podejrzewany o popchnięcie seniorki

  1. wroclaw.pl
  2. Dla mieszkańca
  3. Edukacja
  4. Aktualności z edukacji
  5. Pamiętajmy o ogrodach – tutaj powstaje żywność
Kliknij, aby powiększyć
Tomasz Kulik, nauczyciel biologii z VI LO przy ul. Hutniczej na Pilczycach, pokazuje zioła, które też zostały zasadzone w ogrodzie. Na zdjęciu mężczyzna w okularach w zielonym otoczeniu Tomasz Hołod
Tomasz Kulik, nauczyciel biologii z VI LO przy ul. Hutniczej na Pilczycach, pokazuje zioła, które też zostały zasadzone w ogrodzie. Na zdjęciu mężczyzna w okularach w zielonym otoczeniu

Czy w mieście można produkować żywność? Choć kojarzymy ją z wsią, miasto to nie tylko konsument. Lokalne, sezonowe uprawy i hodowle zyskują na znaczeniu w obliczu zmian klimatycznych zagrażających tradycyjnemu rolnictwu. Jak miejska agrokultura ratuje nasz talerz? Sprawdź, jak rewolucja kiełkuje za rogiem!

Reklama

Wiosną 2022 Wrocław dołączył do miast sygnatariuszy Paktu Mediolańskiego. Dokument zachęca do refleksji nad tym, skąd pochodzi żywność, którą jemy, oraz do premiowania krótkich łańcuchów dostaw, bo im krótsze, tym bardziej są zrównoważone.

Miasto - laboratorium

Kilka lat temu, gdy myślenie o polityce żywnościowej miasta dopiero kiełkowało, Wrocław dołączył do międzynarodowego projektu FoodSHIFT 2030. Stał się jednym z 9 miast laboratoriów, w których testowano pomysły na nowoczesne podejście do żywności, w tym: ograniczenie jej marnowania, zwracanie uwagi na lokalne produkty, zmianę nawyków żywieniowych.

<p>Uczniowie VI LO w ich przyszkolnym ogrodzie</p> Tomasz Hołod
Uczniowie VI LO w ich przyszkolnym ogrodzie

We Wrocławiu skupiono się na promocji idei ogrodów miejskich, w tym społecznych i przyszkolnych. Food Shift zapoczątkował tworzenie miejsc produkcji żywności przy instytucjach publicznych, takich jak szkoły. To ten projekt stał się inspiracją do utworzenia Miejskiej Farmy Wrocław, gdzie żywność jest już produkowana w większej skali.

Daje wypoczynek i... żywi

Nie od dziś wiadomo, jak dobroczynne działanie na nasze zdrowie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne – ma przebywanie w naturze. Można z tego dobrodziejstwa korzystać biernie, ale o wiele korzystniejsze jest dosłowne zbliżenie: zanurzenie dłoni w ziemię, sprawienie, by coś urosło i wydało plon. W mieście od dekad funkcję tę pełnią Rodzinne Ogrody Działkowe, które dziś zajmują ok. 4,6 proc. powierzchni Wrocławia.

Warto pamiętać, że ich historia sięga głębiej – pierwsze ogrody działkowe zaczęto tworzyć już w XIX wieku i tylko częściowo były one odpowiedzią na potrzebę relaksu w zieleni. Ich pierwotnym, kluczowym celem było stworzenie możliwości niskokosztowej (bo własnoręcznej) produkcji żywności dla najbiedniejszych mieszkańców miast. Z czasem ROD-y stały się głównie miejscami wypoczynku, to dziś – po tym, jak ich moc wybrzmiała w pandemii – na nowo stają się żywicielami. Wrocławianie coraz częściej wracają do uprawiania na nich warzyw i owoców, a nadwyżkami plonów dzielą się na specjalnych stołach w ramach kampanii „Wrocław nie marnuje”. Co jednak, gdy ogródek przydomowy lub ROD pozostaje w sferze marzeń?

Spotkaj się, załóż grządkę

Rozwiązaniem mogą być ogrody społeczne, takie jak popowicki Wspólnik czy ogród przy Czasoprzestrzeni. To nie tylko miejsca, gdzie dba się o swój dobrostan, uprawia ziemię, ale też nawiązuje relacje. Nie trzeba mieć umiejętności, sił, wiedzy, można czerpać wiedzę i doświadczenie od innych, próbować, ale też liczyć się z tym, że czasem coś nie wyjdzie, rośliny nie wzejdą.

<p>Farma Miejska we Wrocławiu.</p> Grzegorz Rajter
Farma Miejska we Wrocławiu.

Do ogrodów społecznych rośliny trafiają w ramach wymian, prezentów, rzadziej - zakupów. Ludzie trafiają tam, bo chcą uprawiać grządki albo poznać ciekawe osoby, albo po prostu spędzić czas, patrząc na kawałek zadbanej zieleni. Właśnie teraz, w drugiej połowie maja, czyli po „zimnej Zośce” w ogrodach zaczynają się prace.

Wykiełkowane nasiona, które są już sadzonkami, trafiają do ziemi w ogrodzie lub szklarni. Na grządkach pojawiają się pierwsze nowalijki – żaden pęczek ze sklepu nie może się równać z tym zerwanym prosto z ziemi, szczególnie gdy na jego uprawę poświęciło się trochę czasu.

Lekcja kopania w ziemi

W tym roku w VI LO przy ul. Hutniczej na Pilczycach po raz pierwszy zabraknie tych, którzy o szkolny ogród dbali od samego początku - zdają bowiem maturę. Pałeczkę, a raczej haczkę i szpadel, przejęli młodsi koledzy i koleżanki.

Ogród szkolny powstał w miejscu, gdzie przez lata nic się nie działo. Projekt FoodShift był starterem, ale to, jak wygląda obecnie, to już wspólna praca uczniów i uczennic oraz nauczyciela biologii Tomasza Kulika. Grupa kilkunastu pasjonatów dba o ogród, a wszystkie działania w nim są ustalane kolektywnie. Lato to z jednej strony okres najbardziej wytężonej pracy przy roślinach, z drugiej – czas na wypoczynek od szkoły. Zawsze jednak znajdą się gotowi do spotkania i działania przy plewieniu czy podlewaniu.

Z sercem do nornicy

W ogrodzie opiekunowie tego miejsca wszystko wykonują samodzielnie: kopanie, sianie, flancowanie, przesadzanie, plewienie, w końcu zbiory. Na grządkach rosną: warzywa, owoce, zioła, kwiaty. Znajdziemy tu: marchewki, cukinie, pomidory, dynie, a nawet ziemniaki i arbuzy. Ilości plonów wystarczają na potrzeby opiekunów oraz by się nimi podzielić z małymi mieszkańcami ogrodu.

Gdy w ogrodzie pojawiła się nornica, dostała nie tylko grządkę marchewki, ale też poidełka, by w razie niedostatku miała gdzie uzupełnić płyny. Szkolny ogródek to jednak przede wszystkim laboratorium, gdzie wiedza z podręczników od biologii jest sprawdzana w praktyce, gdzie można na własne oczy przekonać się, jak natura radzi sobie w różnych warunkach. Czy ziemniaki wyrosną w cieniu? Jak wygląda wyjałowienie ziemi? Ile czasu potrzeba, by ogrodowe odpady zmieniły się w żyzny kompost?

Zielona sala lekcyjna

Gdy wiosna wybuchnie na dobre, okolica ogrodu staje się zieloną salą lekcyjną. Taka edukacja to nie nudne wkuwanie, lecz głębokie rozumienie, jak działa przyroda, co robić, żeby jej nie szkodzić i jak korzystać z niej odpowiedzialnie. To zrozumienie przekłada się na konkretną umiejętność – wyhodowanie własnego jedzenia, choćby na podstawowe potrzeby.

W czasach spokoju ta praca z ziemią relaksuje, uczy cierpliwości i wycisza, jednak w sytuacjach kryzysowych potrafi przeistoczyć się w „supermoc” ratującą życie. - Właśnie z takimi, solidnymi podstawami i świadomą postawą, współczesna młodzież rusza w dorosłe życie - podkreśla Katarzyna Wysocka, koordynator projektu Polityka Żywnościowa Miasta UMW.

Tekst: Beata Nawrotkiewicz

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama