Jego fascynacja historią wyzwalających Bredę i Prinsenbeek polskich żołnierzy, zaczęła się od piosenki. Pamięta, że kiedy miał 6-7 lat, jego ciocio-babcia nuciła często melodię w zabawnym, obcym języku. Nigdy nie zapytał co to za piosenka. Usłyszał ją ponownie, kiedy miał około 15 lat. Brał właśnie udział w obchodach Dnia Pamięci Ofiar Wojny. W Prinsenbeek w ten dzień zwyczajowo upamiętnia się nie tylko ofiary wojny, ale i tych, którzy wyzwalali miasteczko - żołnierzy generała Maczka. Tą piosenką był polski hymn.
Mos chciał zrozumieć, co tam jest śpiewane. Zaczął się uczyć języka, szukać informacji. Odkrył historię Polaków, którzy wyzwolili jego miejscowość. I o których nie uczono go w szkole średniej.
– W szkole średniej uczono mnie potem tylko o Brytyjczykach, Amerykanach i Kanadyjczykach. O Polakach znów nic nie mówiono – mówił w wywiadzie udzielonym jednej z lokalnych gazet. Bardzo go to uwierało. I zaczął działać.
Ponieważ w Europie szalała akurat pandemia koronawirusa i nie można było organizować uroczystości, nagrał film. Zagrał na nim polski hymn na akordeonie i zaśpiewał go po polsku. Filmik obejrzało ponad 13 tysięcy osób.
Dziś Mos Mosqueira działa prężenie w fundacji Serce Polski, dbającej o pamięć o Polakach. Zbiera informacje od potomków polskich weteranów, których wielu żyje nadal w tej okolicy. Jest także przewodnikiem w Maczek Memorial Breda. Studiuje w Tilburgu, by zostać nauczycielem historii.
Z informacji w lokalnej holenderskiej prasie wynika, że Mos nie ma polskich korzeni. Jest synem Meksykanina o azteckim pochodzeniu i Holenderki.
Fajnie, że są tacy ludzie.