Nie chodzi o powiększenie Wrocławia ani przejmowanie kompetencji sąsiednich gmin. Metropolia miałaby być związkiem samorządów, które część zadań realizowałyby wspólnie – tam, gdzie granice administracyjne dziś utrudniają działanie. Dotyczy to przede wszystkim transportu publicznego i kolei, planowania przestrzennego, ochrony środowiska, rozwoju gospodarczego oraz dużych inwestycji obejmujących kilka gmin lub powiatów. Takie obszary wskazywano również podczas prac nad wrocławskim projektem.
Dziś współpraca opiera się głównie na osobnych porozumieniach zawieranych przez samorządy w konkretnych sprawach. Ustawa stworzyłaby jeden związek z własnym budżetem, zarządem i zgromadzeniem, w którym decyzje podejmowaliby przedstawiciele tworzących go samorządów.
Samorządowcy to bardzo konkretni ludzie. Dzisiaj stoimy tutaj dumnie, bo chcielibyśmy rozpocząć prace nad ustawą dotyczącą Metropolii Wrocławskiej. Wrocław zasługuje na metropolię wrocławską. To konkretne rozwiązania, konkretne pieniądze, ale też konkretne ramy prawne. Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia taką ustawę ma, teraz dostało ją Pomorze.Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia
Około 584 mln zł rocznie – według wrocławskich wyliczeń
Jedną z najważniejszych różnic między obecną współpracą a związkiem metropolitalnym jest sposób finansowania.
Podczas kwietniowych prac nad projektem skarbnik Wrocławia Marcin Urban przedstawił symulację, według której specjalna ustawa dla Wrocławskiego Obszaru Metropolitalnego mogłaby przynieść związkowi około 584 mln zł rocznie dodatkowych dochodów. To obecnie szacunek oparty na projektowanym modelu, a nie zagwarantowana kwota – ostateczne zasady finansowania musiałyby zostać zapisane w przyjętej przez parlament ustawie.
Projekt zakłada również udział samych samorządów w finansowaniu związku. W prezentowanym wiosną modelu wysokość składki byłaby powiązana z dochodami z PIT. Dzięki temu metropolia miałaby własny, przewidywalny budżet, z którego można finansować zadania obejmujące kilka lub kilkadziesiąt samorządów.
To właśnie własne źródło dochodów odróżnia ustawową metropolię od zwykłego stowarzyszenia gmin.
Pomorze już dostało swoją ustawę
Wrocławscy samorządowcy wskazują na dwa istniejące modele. Od 2017 roku działa Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, która odpowiada m.in. za integrację transportu publicznego, rozwój społeczno-gospodarczy i współpracę przy planowaniu przestrzennym.
Galeria zdjęć
W 2026 roku podobną drogę przeszło Pomorze. Sejm uchwalił ustawę o związku metropolitalnym w województwie pomorskim 11 czerwca, prezydent podpisał ją 2 lipca, a przepisy weszły w życie 31 lipca 2026 roku.
Nowa ustawa daje pomorskiej metropolii własne źródło dochodów związane z PIT. Według danych administracji rządowej związek ma otrzymać około 150 mln zł w pierwszym roku działania, 250 mln zł w drugim i 500 mln zł w trzecim.
Od 2030 roku dochody mają być liczone według stałego algorytmu; obecne szacunki mówią o 550 mln zł lub więcej rocznie. Około 0,5 proc. PIT wypracowanego na obszarze metropolii ma pozostawać w jej budżecie. Ustawa zakłada również, że co najmniej 40 proc. środków przeznaczonych na zadania własne trafi do gmin, które nie są miastami na prawach powiatu.
Pomorski związek ma zajmować się m.in. transportem zbiorowym, planowaniem przestrzennym, ochroną środowiska oraz współpracą przy inwestycjach obejmujących cały obszar metropolitalny.
Wrocław i samorządy aglomeracji chcą podobnego, ustawowego mechanizmu – dostosowanego do struktury Dolnego Śląska.
Transport już dziś jest wspólną sprawą
Najbardziej widocznym polem współpracy jest transport. Mieszkańcy gmin aglomeracji codziennie przekraczają granice samorządów w drodze do pracy, szkoły czy na uczelnię.
Skala tej współpracy szybko rośnie. W 2018 roku autobusy podmiejskie organizowane we współpracy z Wrocławiem przejeżdżały około 2,4 mln kilometrów rocznie. W 2026 roku ma to być już 8,5 mln kilometrów. Wszystkie 30 linii objęto systemem URBANCARD. Miasto i samorządy współfinansują także dodatkowe połączenia kolejowe – około 50 par pociągów.
Metropolia miałaby pozwolić przejść z systemu wielu osobnych porozumień do wspólnego planowania sieci: kolei aglomeracyjnej, autobusów dowożących do kolei, węzłów przesiadkowych i parkingów P+R.
– Silna aglomeracja wrocławska to silny region, to silny Dolny Śląsk – mówił Michał Rado, wicemarszałek województwa dolnośląskiego. – Mamy wspólną URBANCARD, mamy wspólne połączenia aglomeracyjne, które udoskonalamy. Ta ustawa będzie na pewno pomocna i wspomoże rozwój aglomeracji wrocławskiej.
Samorząd województwa zadeklarował wsparcie dla inicjatywy.
Nie tylko transport
Ustawa ma dotyczyć także spraw, których pojedyncza gmina nie jest w stanie skutecznie rozwiązać sama.
Jednym z przykładów jest planowanie przestrzenne. Nowe osiedle wybudowane w jednej gminie może zwiększać ruch samochodowy w kilku innych. Podobnie jest z lokalizacją dużych zakładów pracy, gospodarką odpadami, ochroną terenów zielonych czy inwestycjami drogowymi.
Wrocławski projekt zakłada współpracę m.in. przy:
- transporcie publicznym,
- planowaniu przestrzennym,
- rozwoju gospodarczym,
- ochronie środowiska,
- gospodarce obiegu zamkniętego,
- błękitno-zielonej infrastrukturze.
– Indywidualnie nie jesteśmy w stanie stawić czoła wielu wyzwaniom, takim jak wspólna organizacja transportu metropolitalnego, suburbanizacja, depopulacja czy adaptacja do zmian klimatu – mówił Tomasz Wiśliński, prezes Stowarzyszenia Aglomeracja Wrocławska.
Doświadczenie naszych jedenastu miesięcy pracy pokazało mi jedną bardzo ważną rzecz: chcemy tę współpracę jeszcze bardziej zacieśniać, dążymy do kompromisu, wypracowujemy wspólne rozwiązania dla całego obszaru. Tutaj jest 50 samorządów aglomeracji wrocławskiej. Wszystkie mówią jednym głosem. Chcemy metropolii wrocławskiej – dodaje.
Wrocławski Obszar Metropolitalny obejmuje dziś 51 powiązanych ze sobą samorządów i ponad 1,3 mln mieszkańców. Według miejskich danych obszar odpowiada za około 4,7 proc. polskiego PKB.
Dla mniejszych gmin ważne są autobusy
Samorządowcy podkreślają, że związek nie ma być rozwiązaniem wyłącznie dla Wrocławia. Dla części mniejszych miejscowości kluczową sprawą jest transport do stolicy regionu – szczególnie tam, gdzie nie dociera kolej.
– Jako małe gminy liczymy na transport tam, gdzie jeszcze nie ma kolei. Liczymy na autobusy, które dowiozą naszych mieszkańców do Wrocławia i jego okolic – mówiła Agnieszka Wersta, wójt gminy Zawonia.
Lepszy transport podmiejski oznacza również mniej samochodów wjeżdżających do Wrocławia i większą dostępność rynku pracy dla mieszkańców gmin położonych dalej od miasta.
Podobnie argumentowała Dorota Prawnuk, burmistrz Strzelina, wskazując, że związki między gminami nie ograniczają się do dojazdów. - Bardzo dobrze dostrzegamy, jak silne mamy powiązania z Wrocławiem. To więzi komunikacyjne, edukacyjne, społeczne, gospodarcze, kulturowe i turystyczne – mówiła.
Samorządy mają wspólny projekt. Teraz potrzebny jest parlament
Prace nad wrocławskim projektem trwały 11 miesięcy. W ich ramach odbywały się spotkania z gminami i powiatami dotyczące m.in. zadań przyszłego związku, sposobu podejmowania decyzji, jego statutu i finansowania. Wcześniejsze wersje projektu były zmieniane po uwagach samorządów.
Teraz potrzebna jest decyzja na poziomie państwa. Samorządy same nie mogą powołać związku wyposażonego w dodatkowy udział w podatkach. Do tego potrzebna jest ustawa uchwalona przez Sejm i Senat oraz podpisana przez prezydenta.
Idziemy po ustawę metropolitalną, bo to jest ten moment. Wierzymy, że nasi parlamentarzyści i politycy zarówno z regionu, jak i na poziomie ogólnopolskim nas wesprą. Idziemy po swoje.Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia
Samorządowcy chcą teraz rozpocząć rozmowy z rządem i parlamentarzystami. Ich propozycja zakłada powołanie związku, który przejąłby wybrane wspólne zadania tam, gdzie działanie każdego samorządu osobno jest mniej skuteczne - i otrzymałby własne źródło pieniędzy na ich realizację.
Źródło: materiały prasowe