Szajba i Siwy Dym pod lupą naukowca

W Siwym Dymie wibracje wywoływane przez pociągi przejeżdżające estakadą wzmagają wrażenia zmysłowe, a klubogaleria Szajba to miejsce dla wymagających, bywanie w niej nobilituje - pisze Dagmara Murawska, autora pracy licencjackiej o popularnych wrocławskich klubach.

  • Klubogaleria Szajba, fot. Tomasz Walków


Klubogaleria Szajba to jedno z najpopularniejszych miejsc zabawy młodych wrocławian. Lokal w Pasażu Pokoyhofa jest osłonięty od ulic Antoniego i Kazimierza Wielkiego wysokimi kamienicami, dzięki czemu nie dociera tu miejski gwar. Dagmara Murawska, kulturoznawczyni z Uniwersytetu Wrocławskiego, analizowała jego audiosferę w czasie, kiedy w Pasażu nie było jeszcze innych klubów.
Drugim badanym miejscem jest pub Siwy Dym. Modny lokal znajduje się przy ul. Bogusławskiego w estakadzie kolejowej w pobliżu skrzyżowania ulic Piłsudskiego i Świdnickiej. To rejon o dużym natężeniu miejskiego hałasu. Estakadą przyjeżdża kilkadziesiąt pociągów dziennie, natomiast Świdnicka jest główną arterią łącząca centrum z Krzykami oraz węzłem na Bielanach.

Audiosfera, czyli muzyka i cała reszta

Praca licencjacka Dagmary Murawskiej pod tytułem „Problem funkcjonalizacji muzyki w przestrzeni na przykładzie klubogaleria Szajba i pubu Siwy Dym we Wrocławiu” powstała w Instytucie Kulturoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego pod kierunkiem doktora Roberta Losiaka.
Jest połączeniem jej kompetencji kulturoznawczych z jej doświadczeniem współpracy z Pracownią Badań Pejzażu Dźwiękowego, która działa przy Instytucie Kulturoznawstwa i prowadzi m.in. badania nad audiosferą Wrocławia. 
Olbrzymią część zajmują analizy teoretyczne, m.in. jakim funkcjom służy muzyka, w jaki sposób jest wykorzystywana praktycznie. – Muzyka jest czymś tak powszechnym, że jej brak może wprawić nas w stan lekkiego niepokoju. Takie „używanie” muzyki nasuwa pytanie w jakim stopniu stała się ona narzędziem do osiągania konkretnych celów, korzyści, a w jakim pozostała źródłem wartości autotelicznych? – zastanawia się Dagmara Murawska. Odwołuje się przy tym do prac współczesnych autorów, zajmujących się zagadnieniem obecności muzyki w przestrzeni publicznej, m.in. rozprawy Ewy Kofin, znanej wrocławskiej krytyczki muzycznej, związanej także przez wiele lat z Instytutem Kulturoznawstwa.

Ale na audiosferę lokali składają się także inne dźwięki towarzyszące zabawie, np. odgłosy zza baru, szmer rozmów, dźwięki dochodzące z zewnątrz oraz dźwięki związane z innymi wydarzeniami organizowanymi w badanych przestrzeniach, wystawami, koncertami, pokazami plastycznymi. Murawska precyzyjnie opisała wnętrza obu klubów, bogatą scenografię Szajby i surowe, ale przyjazne wnętrze Siwego Dymu. To także ma wpływ na jakość audiosfery (choćby podział lokalu na część do tańca i miejsce na rozmowę).
W rozprawie kulturoznawczyni charakterystykę popularnych wrocławskich klubów poprzedza bogata analiza funkcji muzyki, składników audiosfery. Ta część pracy licencjackiej Dagmary Murawskiej zawiera także opinie muzykologów i teoretyków kultury dotyczące wspomnianych zjawisk. To inspirujące wprowadzenie w fascynującą sferę, której zwykły śmiertelnik przy weekendowym wyjściu do ulubionego klubu nie dostrzega, a tym bardziej nie jest świadom jej ogromnego znaczenia.

Muzyka a styl życia

Zdaniem autorki pracy muzyka jest czynnikiem decydującym o charakterze miejsca lub wydarzenia. – A nawet wyznacznikiem stylu życia. Muzyka jest zaś jednym z elementów pozwalającym określić specyfikę lokalu, co z kolei pozwala na wyróżnienie się spośród ogromnej ilości konkurencyjnych miejsc o podobnym przeznaczeniu. Pełni zatem funkcję narzędzia marketingowego, a dokładnie audiomarketingowego, przyciągającego klienta – pisze Murawska.
Charakteryzując funkcje muzyki w wybranych lokalach autorka brała pod uwagę wnętrze lokalu, rozmieszczenie głośników, dobór repertuaru.
Nieprzypadkowość rodzaju emitowanej muzyki w obu opisywanych przestrzeniach przyczynia się także do budowania wizerunku tych miejsc - pisze Murawska. - Muzyka staje się tu narzędziem charakteryzującym daną przestrzeń pod względem estetycznym, mówiącym o upodobaniach i gustach, a nawet stylu życia czy wartościach przyświecających osobom tam przebywającym.

W Szajbie jak w domu

Opisując Szajbę zwraca uwagę, że muzyka, wystrój (domowe wygodne sofy i fotele), nazywanie klientów gośćmi mają na celu budowanie domowej atmosfery. Łączy się w ten sposób sferę publiczną (ogólnodostępność i nastawienie na zysk) i prywatnej, która ma się kojarzyć z atmosferą domową.


Murawska zwraca uwagę na wielofunkcyjność muzyki. - Spotkamy się zatem zarówno z funkcją hedonistyczną muzyki wiążącą się z odczuwaniem przyjemności, funkcją izolacyjną w postaci tak zwanego parawanu dającego komfort w rozmowie, popularyzatorską w promowaniu nowych stylów w muzyce lub twórczości występujących muzyków, jak i funkcją estetyczną w kontekście zjawiska estetyzacji – pisze Dagmara Murawska.
Szajba jest klubem wyróżniającym się spośród innych głównie ze względu na rodzaj muzyki, którą ogólnie można określić jako alternatywna lub niezależna. Tym sposobem właściciele klubu zjednują sobie przychylność osób nieco bardziej wymagających i o wyrobionych gustach, zapełniając niszę na rynku – czytamy w rozprawie, i dalej: - Aura wyjątkowości sprawia, że miejsce to jest popularne również wśród szerokiej grupy odbiorców, dla których sama ciekawość jest powodem, żeby to miejsce odwiedzić. Ta część gości nie przywiązuje większej uwagi ani do gatunków muzycznych ani do wystaw, jakie się tam pojawiają, a jedynie do mody na to miejsce. Daje im to złudne poczucie wyjątkowości lub przynależności do wspólnoty ludzi, prowadzących alternatywny styl życia.”.

Siwy Dym w ciekawym pejzażu dźwiękowym 

W Siwym Dymie nie ma parkietu tanecznego, to miejsce przeznaczone przede wszystkim na siedzące spotkania z przyjaciółmi. Zatem w audiosferze tego miejsca nie rejestrujemy typowych dla lokali tanecznych okrzyków osób tańczących, śpiewu, tupania, stukania obcasów.

Muzyka jest na takim poziomie głośności, że pozwala na swobodne rozmowy, inaczej niż w Szajbie nie ma tzw. parawanu dźwiękowego. Dagmara Murawska zwraca uwagę na dźwięki spoza lokalu, przejeżdżających estakadą pociągów i tramwajów z ulicy Świdnickiej. - Dominującym dźwiękom pędzących torami kolejowymi i tramwajowymi pojazdów towarzyszą wibracje, które dodatkowo wzmagają doznania zmysłowe. Doświadczenie tego zjawiska może wywoływać różnorakie reakcje – od zaciekawienia, oszołomienia po uczucie osaczenia i wrażenia zbliżonego do klaustrofobii – pisze.
W Siwym Dymie, inaczej niż w Szajbie, z upływem wieczoru zmienia się natężenie i pochodzenie dźwięków. Murawska pisze: „Odgłosy dobiegające z zewnątrz – jako że ilość tramwajów i kursujących na estakadzie pociągów zmniejsza się z biegiem dnia, a w nocy tramwaje nie kursują, pociągi zaś sporadycznie – stopniowo zostają zdominowanie audiosferą wnętrza”.
W pubie przy ul. Bogusławskiego nie ma didżeja, który reagowałby na wydarzenia na parkiecie i odpowiednio dobierał muzykę. Play listę układa barman, dominują nu jazz, trip hop, chillout, muzyka alternatywna. Ważnym zdaniem Dagmary Murawskiej elementem jest muzyka pop, przede wszystkim z lat 80. i 90. - Muzyka nie jest więc w „Siwym Dymie” tak zwanym gwoździem programu, ale jednym z wielu elementów tworzących aurę tego miejsca. Jest raczej przyjemnym dodatkiem, melodyjnym tłem stworzonym z wybranych utworów – twierdzi autorka pracy. - Nie znaczy to jednak, że są to kompozycje wobec których przebywający ludzie są obojętni. Często usłyszeć można znane piosenki sprzed wielu lat, budzące sentyment na przykład za młodzieńczymi latami, natomiast dla młodszych bywalców „Siwego Dymu” może to być atrakcyjna odmiana dająca poczucie odkrycia dla siebie czegoś zupełnie nowego.
Niezobowiązująca, swobodna atmosfera oraz lokalizacja w sąsiedztwie teatrów, a także niespotykane usytuowanie pod estakadą, składa się na ciekawy, a jednocześnie bezpretensjonalny charakter pubu.

fot. Tomasz Walków

Zgłoś uwagę