Piekło, niebo i mały chłopiec. Po premierze w Teatrze Lalek

Maria Wojtyszko i Jakub Krofta zaskakują ogromnym poczuciem humoru i umiejętnością mądrego opowiadania o trudnych sprawach. Ich wspólny spektakl  „Piekło-niebo” jest jedną z najlepszych produkcji Wrocławskiego Teatru Lalek. 


Jola, bohaterka „Piekła-nieba” jest samotną mamą i DJ-ką Daje Radę (w tej roli świetna Agata Kucińska). Nigdy nie poddaje się pracując z całych sił, by jej synkowi Tadziowi niczego nie zabrakło. Jeździ z koncertami po całej Polsce i pewnego dnia, wracając z występu, ginie w wypadku samochodowym. Najpierw trafia do raju, a później do piekła, ale nie chce pozostać w zaświatach, szuka drogi powrotnej do Tadzia. Zabiera widzów w szaleńczą podróż pełną humoru, zwrotów akcji i chwil zadumy. Smutna z początku historia jest punktem wyjścia do szalonej przygody, której finał pozwoli pogodzić się ze śmiercią i mamie i synowi.

Maria Wojtyszko pisząc tekst sztuki wplotła w wyobrażenia o niebie i piekle elementy współczesnej popkultury. Niebo wygląda jak estrada, na której zaraz pojawi się Abba w swoich dyskotekowych kombinezonach. Pozbawione płci anioły przypominają postaci rodem z popowych teledysków – brodatą Conchitę Wurst (Patrycja Łacina-Miarka), czy szwedzkiego wokalistę zespołu Europe (w roli Sandalfona Sławomir Przepiórka). Święty Piotr (Radosław Kasiukiewicz) i Bóg (Tomasz Maśląkowski) nie za bardzo potrafią sobie poradzić ze zdeterminowaną samotną matką. Odsyłają ją więc do piekła, gdzie rezolutna Jola podburza nieśmiałego diabła Osmółkę, marzącego o tym, by stać się człowiekiem. Razem postanawiają uciec z piekła.

Na scenie dzieje się ogromnie dużo, a błyskotliwe dialogi, komiczne sytuacje sprawiają, że ze śmiechu płaczą i dzieci i dorośli. W tym spektaklu śmiech i zaduma, nagłe zwroty akcji i spokojne sceny są świetnie zrównoważone. Niczego nie ma za dużo, niczego nie ma za mało. Jest miejsce na wzruszenie i łzy, jest na śmiech i na milczenie.

Żal nam małego Tadzia, który ukrywa się w szafie i tam tęskni za mamą (głos Anny Makowskiej-Kowalczyk). Bawi nas diabeł Osmółka (Marek Koziarczyk), ofiara toksycznej matki Diablicy Mani (Jolanta Góralczyk), śmiejemy się w głos, gdy na scenie pojawia się nierozgarnięty Belzebub (Konrad Kujawski), czy diabolicznie przerażający Lucyfer (Grzegorz Mazoń). I mimo że obraz piekła wydaje się groteskowy i przerysowany, a nieba nierealny, to w pewnym momencie twórcy spektaklu przywracają wszystko do normy.

Tadzio godzi się z odejściem mamy, a Jola przestaje pędzić i przyznaje sobie prawo do śmierci. „Piekło-niebo” to mądra opowieść o tym jak pogodzić się z odejściem najbliższych, jak przeżywać żałobę i odnaleźć w niej nadzieję. Wojtyszko i Krofta w „Piekle-niebie” niezwykle udanie potrafią połączyć klasyczny teatr z możliwościami, które daje nowoczesna technika. Znakomite projekcje Jakuba Lecha wprowadzają widzów w nową przestrzeń – trochę metafizyczną, trochę bajkową, w której jest miejsce na tęsknotę małego chłopca i miłość matki, która nigdy się nie poddaje.

Są jednak rzeczy na tym świecie, na które nie mamy wpływu, tajemnice, których rozwiązania nie znamy, zmiany, które musimy zaakceptować. „Piekło-niebo” w błyskotliwy sposób oswaja dzieci ze śmiercią. Tekst Marii Wojtyszko powinien znaleźć się w kanonie opowieści dla dzieci, pomagających im pogodzić się z odejściem najbliższych obok takich klasyków jak „Bracia Lwie Serce” Astrid Lindgren, czy „Jakubek i brzoskwinia olbrzymka” Roalda Dahla.

Piekło - Niebo

Piekło - Niebo

Teatr lalek
Termin od 7 grudnia 2016 do 8 grudnia 2016

Miejsce Wrocławski Teatr Lalek

Zobacz
Zgłoś uwagę