Koszykarski Śląsk przegrywa w ostatnich sekundach

W ósmej kolejce koszykarskiej 1 ligi mężczyzn WKS Śląsk Wrocław przegrał 73:74 z Energą Kotwica Kołobrzeg. Kibice w hali AWF obejrzeli prawdziwy thriller, którego losy rozstrzygnęły się w ostatniej akcji spotkania.


Sobotni mecz był debiutem Radosława Hyżego w roli szkoleniowca przed własną publicznością. Początek spotkania to szarpana gra z obu stron, choć to zawodnicy z Kołobrzegu lepiej weszli w to spotkanie i w połowie kwarty prowadzili już 12:4. Wtedy po stronie gospodarzy sygnał do ataku dał Wojciech Jakubiak, który wraz z syreną oznaczającą koniec akcji po 24 sekundach, trafił za trzy punkty. Kolejne minuty to popis Macieja Krakowczyka, który indywidualnymi akcjami zmniejszył stratę do dwóch oczek. Wrocławianie na minutę przed końcem doprowadzili do remisu po 16. W kolejnej akcji zza łuku trafił Bluma i WKS po raz pierwszy objął prowadzenie. Pierwszą ćwiartkę zamknął Jan Grzeliński, który zdecydował się na rozwiązanie indywidualne. Po 10 minutach Śląsk prowadził 21:16

Bombardier Krakowczyk

Wrocławianie kontynuowali dobrą grę od początku drugiej odsłony. Dwa rzuty osobiste wykorzystał Kuba Musiał i podopieczni trenera Hyżego coraz bardziej odjeżdżali rywalom. Po pięciu minutach wypracowali sobie przewagę 12 punktów (29:17), a to nie był koniec. Ponownie uaktywnił się Krakowczyk, którego wsad wywołał aplauz na trybunach. Śląsk był dobrze dysponowany w rzutach z dystansu. Swoją „trójkę¨ dołożył Bluma, a tuż przed końcową syreną ponownie za trzy rzucił Krakowczyk. WKS do przerwy prowadził w pełni zasłużenie 43:27.

Kotwica goni

W trzeciej kwarcie goście wzięli się do odrabiania strat. Grali twardo w obronie, nie dając się rozpędzić wrocławianom, a sami poprawili skuteczność w ataku. Gdy na tablicy widniał wynik 48:40 Radosław Hyży zaczął rotować składem, żeby odzyskać właściwy rytm. Wciąż nie zawodził Krakowczyk, ostrzeliwując kosz Kotwicy celnymi „trójkami”. Na nieco ponad dwie minuty przed końcem kwarty Śląsk prowadził już tylko 51:49. Gra punkt za punkt utrzymała się już do końca i na ostatnie 10 minut obie ekipy wracały na parkiet przy rezultacie 57:54.

Nerwy do ostatnich sekund

Kotwica nadal utrzymywała wysoki poziom z poprzedniej części i po raz pierwszy od inauguracyjnej kwarty wróciła na prowadzenie (57:58). Radosław Hyży ratował się czasem na żądanie, ale po przerwie goście dołożyli kolejne trzy punkty. Na ratunek przyszedł niezawodny Krakowczyk, który tego dnia niemal nie mylił się w rzutach z dystansu. To jego akcja dała Śląskowi remis, a kolejna „trójka” pozwoliła gospodarzom prowadzić 67:64.

Na minutę przed końcową syreną WKS wygrywał jednym punktem i miał piłkę, którą zmieścił w obręczy Kotwicy Jan Grzeliński. Ostatnie 60 sekund zwiastowało mnóstwo emocji. Kotwiczanie doprowadzili do stanu 73:72 i mieli piłkę, którą – niestety dla gospodarzy – umieścili w koszu. Śląskowi zostało 5 sekund gry, ciężar akcji na swoje barki wziął Grzelinski, ale spudłował ostatni rzut meczu.

Ostatecznie Śląsk Wrocław przegrał z Kotwicą Kołobrzeg 73:74 i w ligowej tabeli zajmuje dziewiątą lokatę. Najlepszym graczem po stronie gospodarzy został Maciej Krakowczyk – zdobywca 25 punktów.

WKS Śląsk Wrocław – Energa Kotwica Kołobrzeg 73:74 (21:16, 22:11, 14:27, 16:20)

Zgłoś uwagę