Sportowe podsumowanie weekendu [09-11.03]

Za nami drugi weekend marca. Dla kibiców wrocławskiego sportu był to czas wzlotów i upadków. Sami sprwadźcie.


Fatalna passa trwa dalej

Śląsk Wrocław nadal pozostaje bez wygranej na wyjeździe. W miniony weekend podopieczni Tadeusza Pawłowskiego nie zdołali poradzić sobie z krakowską Wisłą, której ulegli aż 1:3. Tym samym piłkarze ze stolicy Dolnego Śląska stracili już szansę na grę w grupie mistrzowskiej po zakończeniu sezonu zasadniczego.

Wspaniałe spotkanie w barwach Białej Gwiazdy rozegrał Carlitos Lopez, z którym nie mogli poradzić sobie obrońcy Śląska. Hiszpański napastnik popisał się hat-trickiem, raz za razem obnażając braki w defensywie gości. Dla WKS-u honorowego gola zdobył Igor Tarasovs, jednak to marne pocieszenie. Praktycznie przez całe spotkanie to Wisła dominowała na murawie i zadawała decydujące ciosy.

Warto odnotować jedynie fakt, że na boisko, po bardzo długiej kontuzji, powrócił Kamil Dankowski, który zameldował się na murawie w drugiej połowie meczu. Niespełna 22-letni obrońca zagrał w oficjalnym meczu po raz pierwszy od 27 maja 2017 roku. Niestety, nie był to udany powrót – tuż po wejściu na boisko Dankowski nie zdołał przeciąć zmierzającej obok niego futbolówki, a ta dostała się pod nogi niezawodnego Carlitosa. Hiszpan się nie pomylił i tym samym skompletował wspomniany wcześniej hat-trick. 

Wrocławianie pozbawieni szans na grę w grupie mistrzowskiej, muszą teraz skupić się na walce o utrzymanie w lidze. Zadanie nie będzie należało do najłatwiejszych, gdyż reszta drużyn, które zagrają w grupie spadkowej, w ostatnich tygodniach gra coraz lepiej. Najbliższe spotkanie podopieczni Tadeusza Pawłowskiego zagrają na własnym boisku, gdzie podejmą Wisłę Płock. Dla przypomnienia, w miniony weekend płocczanie pokonali 2:0 Koronę Kielce i w tabeli Lotto Ekstraklasy awansowali na piąte miejsce.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 3:1 (1:1)

Udany rewanż mistrzyń Polski

Koszykarki Ślęzy Wrocław pokonały na wyjeździe Pszczółkę Polski Cukier AZS UMCS Lublin 65:52 i tym samym zapewniły sobie co najmniej piąte miejsce w tabeli przed play-offami Energa Basket Ligi Kobiet.

Do końca sezonu zasadniczego mistrzynie Polski rozegrają jeszcze trzy spotkania. Każde z nich będzie niezwykle wymagające – na wyjeździe z InvestInTheWest AZS-em AJP Gorzów Wlkp. oraz przed własną publicznością z Artego Bydgoszcz i Wisłą Can-Pack Kraków. Ślęza nadal ma szanse na zajęcie nawet pierwszego miejsca w tabeli. Koniecznego do tego są jednak trzy zwycięstwa, a także dodatkowe potknięcie Artego.

Zespół trenera Arkadiusza Rusina wygrał pierwszy z cyklu trudnych i ważnych meczów, które czekają Ślęzę Wrocław do końca sezonu zasadniczego Energa Basket Ligi Kobiet, fot. Ślęza Wrocław

Zwycięstwo w Lublinie przyszło wrocławiankom łatwiej, niż wiele osób się tego spodziewało. Pszczółka nie tak dawno rozgromiła przecież u siebie Wisłę Can-Pack, a i pierwsze spotkanie ze Ślęzą, rozegrane we Wrocławiu, zakończyło się jej zwycięstwem. Jednak w niedzielę podopieczne Wojciecha Szawarskiego nie miały wiele do powiedzenia. Wrocławianki od pierwszej minuty były mocno skoncentrowane i realizowały swoje założenia. Po pierwszej kwarcie żółto-czerwone prowadziły 22:16, a to był tylko zwiastun świetnej postawy w kolejnej odsłonie gry.

Druga kwarta zakończyła się zwycięstwem Ślęzy aż 20:4. Wrocławianki imponowały świetną obroną, która napędzała szybkie kontry kończone łatwymi punktami. Bardzo dobrze w tej części spotkania spisywała się Tijana Ajduković. Ważne „trójki” trafiły Karina Szybała i Elina Dikeoulakou, swoje dołożyła także Agnieszka Kaczmarczyk.

Po zmianie stron znów za trzy trafiła Karina Szybała, punktowała też Kourtney Treffers, a rzut wolny wykorzystała Tijana Ajduković, w efekcie czego przewaga Ślęzy urosła aż do 25 punktów (50:25). To było najwyższe prowadzenie mistrzyń Polski w całym spotkaniu.

W dalszej fazie meczu Pszczółka starała się odrabiać straty, co wychodziło jej z niezłym skutkiem. Dwoiła i troiła się środkowa Uju Ugoka, która uzbierała aż 25 punktów i 16 zbiórek. Jednak w pojedynkę nie była w stanie odmienić losów spotkania. Ślęza wygrała ostatecznie 65:52.

Kolejny mecz mistrzyń Polski już w sobotę. Wrocławianki znów na wyjeździe zmierzą się z InvestInTheWest AZS-em AJP Gorzów Wlkp.

Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin – Ślęza Wrocław 52:65 (16:22, 4:20, 15:12, 17:11)

Ślęza: Kourtney Treffers 16, Sharnee Zoll-Norman 12, Tijana Ajduković 12, Elina Dikeoulakou 10 (2), Agnieszka Kaczmarczyk 7, Karina Szybała 6 (2), Tania Perez 2, Klaudia Sosnowska, Janis Ndiba.

Siatkarki wykonały zadanie

Impelki wróciły do Wrocławia z ważnym zwycięstwem w meczu 21. kolejki Ligi Siatkówki Kobiet. Pokonanie najsłabszej drużyny ligi – MKS Dąbrowy Górniczej było obowiązkiem ekipy ze stolicy Dolnego Śląska. Wrocławianki zgodnie z planem wygrały bez straty seta.

Impel Wrocław spełnił swój obowiązek i pokonał najsłabszą drużynę w Lidze Siatkówki Kobiet, fot. Impel Wrocław

Faworytem piątkowego meczu był Impel Wrocław. Zawodniczki z Dąbrowy Górniczej są bowiem czerwoną latarnią ligi i wydaje się, że podopiecznych Andrzeja Stelmacha już nic nie uratuje przed degradacją do I ligi.

Zgodnie z przewidywaniami spotkanie od początku toczyło się pod dyktando Impelek. Wrocławianki pewnie triumfowały w każdym secie (do 19, 19 i 20). Przyjezdne bardzo dobrze przyjmowały zagrywki, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej było im wyprowadzić atak, a to przełożyło się na dominację na siatce. Najlepiej punktującą zawodniczką meczu była Tamara Gałucha, która zdobyła 15 punktów. 10 „oczek” dołożyła kapitan Impela – Ilona Gierak. Nagroda MVP trafiła w ręce młodej rozgrywającej Weroniki Wołodko.

– Był to bardzo ważny mecz, dlatego cieszymy się, że zakończyłyśmy go w trzech setach. Wszystkie zagrałyśmy bardzo dobrze, drużynowo, co zaowocowało tak wysoką wygraną. Według mnie kluczowym elementem była zagrywka, którą odrzuciliśmy zawodniczki z Dąbrowy od siatki, dzięki czemu ułatwiliśmy sobie odczytywanie intencji rywalek – po meczu mówiła Anna Łozowska, środkowa Impela Wrocław.

Zwycięstwo bez straty seta dało Impelkom trzy cenne punkty. To pozwoliło na awans w tabeli o jedno miejsce w górę (wrocławianki zajmują obecnie dziewiątą lokatę z dorobkiem 24 punktów w 21 meczach).

Teraz przed wrocławiankami bardzo trudne wyzwanie. W najbliższą sobotę zmierzą się we własnej hali z wiceliderem tabeli Ligi Siatkówki Kobiet – zespołem ŁKS Commercecon Łódź. Będzie to pierwszy z dwóch nadchodzących meczów z zespołami z topu tabeli. Następne w kolejce jest bowiem spotkanie z mistrzem Polski – Chemikiem Police.

MKS Dąbrowa Górnicza – Impel Wrocław 0:3 (-19, -19, -20)

Impel: Wołodko (5), Murek (8), Gałucha (15), Łozowska (8), Gierak (10), Chojnacka (7), Stenzel (libero) oraz Nichol (1) i Trojan

Koszykarski Śląsk dokonał niemożliwego

Nieprawdopodobne rezultaty odnosi ostatnio koszykarski Śląsk Wrocław. Podopieczni Radosława Hyżego w weekend pokonali na wyjeździe wicelidera I ligi Polonię Leszno 79:61 i tym samym odnieśli już piąte zwycięstwo z rzędu! Starcie Śląska z Polonią już przed rozpoczęciem pojedynku wzbudzało wiele emocji. Takie nazwiska jak Zieliński, Chanas czy Grudniewski są we Wrocławiu dobrze znane, a obecnie wszyscy panowie wykonują kawał ciężkiej pracy na rzecz drużyny z Leszna. 

fot. wks-slask.pl

Koszykarze Śląska Wrocław nie zawiedli jednak swoich fanów i dzięki znakomitej grze w defensywie (pozwolili lesznianom rzucić zaledwie 61 oczek) oraz bardzo dobrej skuteczności w ataku, w szczególności w rzutach za trzy punkty (trafili aż 11 razy), zdominowali Polonię i przywieźli do stolicy Dolnego Śląska jakże cenne dwa punkty. Kwintesencją spotkania była ostatnia akcja podopiecznych Radosława Hyżego, w której Jan Grzeliński podaniem za plecami spod kosza znalazł w narożniku środkowego Aleksandra Dziewę, a ten przypieczętował zwycięstwo celnym rzutem z dystansu. 

Gości z Wrocławia do zwycięstwa przybliżyła znakomita gra szczególnie trójki zawodników, którzy razem zdobyli aż 62 punkty. Jakub Musiał zakończył spotkanie z dorobkiem 19 punktów, Aleksander Dziewa dołożył 21 oczek, a Jan Grzeliński 22. W drużynie gospodarzy najlepiej punktował Kamil Chanas zdobywając 14 punktów. Wrocławianie kontynuują serię pięciu zwycięstw z rzędu, a szansa na kolejny triumf już w najbliższą niedzielę, kiedy to do stolicy Dolnego Śląska przyjedzie ekipa z Pruszkowa. Najbliższy przeciwnik WKS-u w tabeli I ligi zajmuje 10. miejsce, jednak dotychczas rozegrał dwa mecze mniej, niż wrocławianie.

Jamalex Polonia 1912 Leszno - WKS Śląsk Wrocław 61:79

Pozostałe wydarzenia:

Ślęza Wrocław - Stal Brzeg 2:3 (piłka nożna)

Zgłoś uwagę