1. wroclaw.pl
  2. Sport i rekreacja
  3. Baseball. Rozmowa z prezesem Barons Wrocław Łukaszem Turem
Kliknij, aby powiększyć
Barons Wrocław - aktualni mistrzowie Polski w baseballu na stadionie na Zakrzowie. Pierwszy z lewej prezes klubu Łukasz Tur Barons Wrocław
Barons Wrocław - aktualni mistrzowie Polski w baseballu na stadionie na Zakrzowie. Pierwszy z lewej prezes klubu Łukasz Tur

O świetnym sezonie zakończonym mistrzostwem Polski, początkach baseballu we Wrocławiu, jego rosnącej popularności w naszym mieście i nowym stadionie, a także o zasadach gry w baseball, czyli jaką rolę pełni w drużynie miotacz, a jaką łapacz i czy wrocławscy kibice znają te zasady opowiada Łukasz Tur, prezes Barons Wrocław.

Reklama

Czy da się w kilku zdaniach wytłumaczyć zasady gry w baseball? Kim są łapacze, a kim miotacze?

Da się, chociaż zawsze żartujemy, że im dłużej człowiek gra w baseball, tym więcej poznaje zasad. W największym skrócie: jedna drużyna jest w ataku i odbija piłkę, druga broni. Zadaniem odbijającego jest uderzyć piłkę i zdobywać kolejne bazy, a ostatecznie obiec wszystkie cztery i zdobyć punkt (w baseballu nazywany obiegiem).

Drużyna broniąca stara się wyautować trzech zawodników rywala – wtedy następuje zmiana. Drużyna atakująca przechodzi do obrony, a zawodnicy z obrony do ataku. Miotacz, czyli pitcher, rozpoczyna praktycznie każdą akcję, rzucając piłkę w kierunku pałkarza. Za pałkarzem znajduje się łapacz, czyli catcher, który współpracuje z miotaczem, łapie jego rzuty i w dużej mierze kieruje grą defensywy.

Skąd Twoje zamiłowanie do baseballu?

Gram w baseball od 1992 roku. Do mojej podstawówki chodziło kilka osób trenujących baseball, a niedaleko naszej szkoły – na Stadionie Olimpijskim znajdowało się małe boisko do tej dyscypliny. Później z zawodnika stałem się też trenerem i włączyłem się w organizację życia klubu, a baseball zaczął zajmować coraz większą część mojego życia.

Radość zawodników Barons Wrocław po zdobyciu mistrzostwa Polski fot. Władysław Myślicki
Radość zawodników Barons Wrocław po zdobyciu mistrzostwa Polski

Dzisiaj chyba największą satysfakcję daje mi już nie tylko sama gra czy wynik pierwszej drużyny, ale obserwowanie, jak rozwija się cały Klub. Kiedy widzę dzieciaki, które zaczynały u nas jako kilkuletnie dzieci, a później trafiają do drużyn seniorskich czy reprezentacji Polski, to daje ogromną satysfakcję.

Od kiedy zaczął rozwijać się baseball we Wrocławiu?

Historia wrocławskiego baseballu sięga 1990 roku. Może się to wydać abstrakcją, ale mieliśmy wtedy nawet ligę młodzików we Wrocławiu. My graliśmy jako Błyskawice 36, ale były też drużyny na Żernikach, Pilczycach i okolicach Nadodrza. Naszym trenerem był Pan Ireneusz Żak i chyba dopiero teraz z perspektywy lat widzę, ile wkładał w to swojego serca i czasu.

Wtedy graliśmy jako dzieciaki, a do dzisiaj ówcześni zawodnicy są sercem naszego obecnego Klubu. Marcin Musiałek, który przez niemal 20 lat był grającym trenerem Barons. Marek Kozioł przez wiele lat opiekował się projektami w ramach WBO i dzięki temu mamy taką infrastrukturę na Stadionie na Zakrzowie. Konrad Kubiszewski i Artur Jucha grają i współtworzą Barons Slowpitch Team.   

Jakie były początki Barons Wrocław?

Klub w obecnej formie działa od 2004 roku, kiedy Piotr Duszeńko i Witold Lisicki założyli KSB Wrocław. Później zaczęliśmy używać nazwy Barons. Początki były zdecydowanie bardziej amatorskie niż to, co widzimy dzisiaj. Nie mieliśmy własnego obiektu, odpowiedniego zaplecza czy takich możliwości szkoleniowych. Ale mieliśmy marzenia i chęć rozwijania drużyny, co następnie przerodziło się w funkcjonujący teraz Klub. To był piękny czas, bo dobrze się też tym bawiliśmy.

Pełne trybuny nowego stadionu Barons w czasie finału Mistrzostw Europy w baseballu we Wrocławiu fot. Zuzanna Szarczyńska
Pełne trybuny nowego stadionu Barons w czasie finału Mistrzostw Europy w baseballu we Wrocławiu

Kluczowe było jednak to, że znalazła się grupa ludzi, która naprawdę chciała rozwijać baseball we Wrocławiu. Z czasem coraz większy nacisk zaczęliśmy kłaść na szkolenie dzieci i młodzieży. I właśnie konsekwencja przez te wszystkie lata doprowadziła nas do miejsca, w którym jesteśmy dzisiaj.

Jeden lub dwa najpiękniejsze i najtrudniejsze momenty Barons Wrocław?

Najpiękniejsze sportowo są oczywiście dwa mistrzostwa Polski – w 2020 i 2026 roku. Na pierwszy tytuł wrocławski baseball czekał 30 lat. Ten tegoroczny też jest wyjątkowy, bo pokazuje, że sukces z 2020 roku nie był przypadkiem. W finale przegraliśmy pierwszy mecz ze Stalą Kutno, a później wygraliśmy trzy kolejne i zdobyliśmy mistrzostwo przed własną publicznością we Wrocławiu.

A najtrudniejsze? Chyba nie moment, a myśl, że tak ciężko jest znaleźć jedno miejsce, gdzie moglibyśmy regularnie grać i trenować. Teraz to nieaktualne.

Czy baseball jest coraz popularniejszy we Wrocławiu?

Zdecydowanie widzimy wzrost zainteresowania. I nie mierzyłbym tego wyłącznie liczbą osób na trybunach. Mamy coraz więcej dzieci trenujących baseball i softball, drużyny seniorskie, slowpitch, a także Wrocławską Ligę Baseballu, dzięki której mogą grać również osoby, które zaczęły swoją przygodę z baseballem jako dorośli.

Szczęśliwi zawodnicy Barons Wrocław chwilę po zdobyciu mistrzostwa Polski w baseballu. fot. Władysław Myślicki
Szczęśliwi zawodnicy Barons Wrocław chwilę po zdobyciu mistrzostwa Polski w baseballu.

Bardzo ważnym wydarzeniem były też tegoroczne Mistrzostwa Europy grupy B. Przez sześć dni we Wrocławiu grało sześć reprezentacji narodowych, a podczas spotkań Polski stworzyła się naprawdę wyjątkowa atmosfera. Myślę, że baseball przestaje być we Wrocławiu sportem zupełnie anonimowym.

Kto przyczynił się do zdobycia mistrzostwa Polski w tym roku?

Najprościej byłoby powiedzieć, że wszyscy. Oczywiście na końcu na boisko wychodzą zawodnicy. To oni wykonali ogromną pracę i walczyli w każdym meczu. Bardzo dużą rolę odegrał trener Paweł Łakomy, który dobrze zorganizował drużynę. W finałach mieliśmy świetną formę miotaczy, ale też zawodników na pozostałych pozycjach i całej ofensywy.

Ale mistrzostwa nie zdobywa się tylko przez cztery mecze finałowe. To efekt pracy wykonywanej przez cały sezon – kierownika drużyny Mateusza Biernackiego oraz Roberta Roggenbucka, który dzieli się doświadczeniem z młodszymi zawodnikami i pomaga w Klubie. Oczywiście musimy jeszcze wspomnieć o kibicach, bo szczególnie podczas finałowego weekendu we Wrocławiu naprawdę czuliśmy ich wsparcie.

Jakie macie plany klubu na następny sezon?

Nie chcemy traktować mistrzostwa jako końca pewnej drogi, tylko jako kolejny etap rozwoju klubu. Sportowo chcemy oczywiście nadal walczyć o najwyższe cele, ale dla nas równie istotny jest rozwój całej struktury Barons.

Drużyna Barons Wocław na stadionie na Zakrzowie po zdobyciu mistrzostwa Polski fot. Władysław Myślicki
Drużyna Barons Wocław na stadionie na Zakrzowie po zdobyciu mistrzostwa Polski

Chcemy jeszcze mocniej rozwijać szkolenie dzieci i młodzieży, zwiększać liczbę zawodników, rozwijać drużynę softballową Queens Wrocław i Wrocławską Ligę Baseballu. Chcemy też coraz częściej rywalizować międzynarodowo, bo przecież w przyszłym roku zagramy w europejskich pucharach. Zależy nam na tym, żeby we Wrocławiu powstał naprawdę silny ośrodek baseballu i softballu – od kilkuletnich dzieci aż po drużynę walczącą o mistrzostwo Polski.

Jak oceniasz wrocławską publiczność? Czy kibice znają zasady gry?

Mamy świetnych kibiców i było to widać zarówno podczas meczów finałowych oraz Mistrzostw Europy grupy B organizowanych we Wrocławiu. Na początku mało kto znał zasady, ale z czasem kibice uczą się. Teraz wiedzą, kiedy jest strike, kiedy zawodnik jest autowany i potrafią dyskutować o decyzjach sędziego. Oczywiście cały czas przychodzą nowe osoby i bardzo nas to cieszy. Tutaj mogę już chyba zdradzić, że zawiązał nam się też pierwszy fanclub – Barons Nation.

Ile osób trenuje w klubie i kto może do Was dołączyć?

Obecnie w Klubie trenuje ponad 200 osób. Jesteśmy klubem praktycznie dla każdego. Dzieci zaczynają u nas trenować już od piątego roku życia, a następnie mogą rozwijać się w kolejnych kategoriach młodzieżowych. Prowadzimy również baseball seniorski – Barons II, softball dla dziewcząt oraz slowpitch dla dorosłych – w formule koedukacyjnej, wspólnie dla kobiet i mężczyzn. Można więc przyjść do nas zarówno z kilkuletnim dzieckiem, jak i samemu zacząć grać w wieku 30 czy 40 lat. I nie trzeba wcześniej znać zasad baseballu – wszystkiego nauczymy na treningach. Do Klubu można dołączyć w każdym momencie, natomiast główną rekrutację prowadzimy we wrześniu i kwietniu.

Jak gra się na nowym stadionie?

Dla ludzi, którzy pamiętają czasy, kiedy przed meczem trzeba było praktycznie samemu zbudować boisko, różnica jest ogromna. Kiedyś przyjeżdżaliśmy kilka godzin wcześniej, rozstawialiśmy ogrodzenia, siatki, boksy, ławki, przygotowywaliśmy górkę miotacza, a dopiero później graliśmy mecz.

Dzisiaj mamy we Wrocławiu prawdziwy obiekt baseballowy i możemy organizować na nim nie tylko ligę czy mistrzostwa Polski, ale również zawody międzynarodowe. Tegoroczne Mistrzostwa Europy pokazały, że możemy gościć reprezentacje narodowe i organizować wydarzenia na europejskim poziomie.

Dla nas chyba najważniejsze jest jednak to, że mamy swoje miejsce. Miejsce, które może być domem wrocławskiego baseballu i wokół którego możemy dalej budować naszą społeczność.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama