Jakub Kosecki: Mam nadzieję, że „Kosę” da się lubić [WYWIAD]

– Zawsze jestem otwarty i szczery i wolę powiedzieć najgorszą prawdę, aniżeli coś ukrywać i zatajać przed kibicami. Zawsze daję i będę dawał z siebie 100 procent na boisku, niezależnie dla kogo bym nie grał. Śląsk to projekt, który na pewno wypali i cieszę się, że jestem jego częścią – mówi pomocnik Śląska Wrocław Jakub Kosecki.

  • fot. Patryk Załęczny


Patryk Załęczny: Za Wami mecz z Wisłą Kraków. Co poszło nie tak, że kibice chyba nie do końca mogą być zadowoleni z wyniku?

Jakub Kosecki: – Myślę, że nie tylko kibice. My również zdajemy sobie sprawę, że nie poszło tak jak chcieliśmy. Teraz jest już jednak po meczu. Powinniśmy wykorzystać sytuacje, które sobie stworzyliśmy i nie pozwolić Wiśle na skuteczne kontry. Wygrywa ten, kto strzela więcej bramek i ma trochę więcej szczęścia. Każdy z nas musi przemyśleć to, co zrobił źle i z pełną mobilizacją przystąpić do kolejnego pojedynku, czyli meczu z Wisłą Płock.

Wisła czymś Was zaskoczyła, czy po prostu dopisało im szczęście, a wy mieliście go mniej? Z przebiegu meczu nie wydaje się, żebyście zasługiwali na porażkę.

– Wisła mogła strzelić bramki i strzeliła. My niestety nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji, więc schodziliśmy z boiska z nieco opuszczonymi głowami. To był otwarty mecz, który mógł zakończyć się zupełnie inaczej. Na pewno Wisła lepiej weszła w to spotkanie, ale my szybko przejęliśmy inicjatywę. Na początku drugiej połowy straciliśmy jednak bramkę, co nieco podcięło nam skrzydła, a na dodatek jeszcze ten karny... Nie można już tego roztrząsać, tylko wierzyć, że w następnym meczu będzie lepiej. Można powiedzieć, że bardziej to my ten mecz przegraliśmy, niż Wisła wygrała.

fot. Patryk Załęczny

Po raz trzeci z rzędu na Waszym meczu było powyżej 20 tysięcy kibiców. Czuć ten doping kibiców?

– Oczywiście, że tak. Na pewno zdecydowanie lepiej się gra przy takiej atmosferze, niż przy pustych krzesełkach. Niejednokrotnie już mówiłem, że wrocławski stadion jest piękny, a doping kibiców zebranych na trybunach tylko podnosi jego wartość wizualną. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to wyniki i dobra gra przyciąga fanów na ten obiekt. Potknęliśmy się i niestety przegraliśmy z Wisłą, ale to już historia. Teraz musimy zrobić wszystko, aby wygrać z Wisłą Płock i ponownie pokazać kibicom, że zasługujemy na ich wsparcie. Fajnie by było, gdyby na meczu z Pogonią równie licznie zasiedli na trybunach.

Co może po raz kolejny przyciągnąć tak liczną grupę kibiców na najbliższe spotkanie z Pogonią Szczecin? Umówmy się, to nie jest przeciwnik pokroju Legii, Lecha czy Wisły.

– Zgadzam się, choć wbrew pozorom jest to bardzo mocna drużyna, z doświadczonym trenerem na ławce rezerwowych. W swoich szeregach posiada też wiele indywidualności i wydaje mi się, że to będzie naprawdę fajne widowisko, dlatego zachęcam kibiców do przyjścia na stadion. Mam też nadzieję, że niebawem we Wrocławiu kibice nie będą chodzili na Legię, Lecha, Wisłę czy Lechię, ale właśnie na Śląsk. My swoją dobrą grą, zaangażowaniem i wynikami zrobimy wszystko, aby każdy wrocławianin wiedział, że dziś gra jego ukochany klub. W najbliższych meczach postaramy się zdobyć komplet punktów, choć patrząc na rywali, będą to naprawdę dwa, ciężkie spotkania.

fot. Patryk Załęczny

W najbliższy weekend gracie z Wisłą Płock. Mecz wydawać by się mogło z tych łatwiejszych, jednak Wy chyba nie możecie zlekceważyć tego przeciwnika, bowiem już nie raz pokazał, że potrafi być groźny.

– W polskiej lidze nie ma już łatwych spotkań. W każdym meczu gra się cieżko, niezależnie od tego, kto jest dzisiaj Twoim przeciwnikiem. Od pierwszej do ostatniej minuty należy być niezwykle skoncentrowanym. Wisła Płock to mieszanka młodości i doświadczenia, a wszystko to spaja dobry szkoleniowiec. Ciężki mecz, trudny rywal, ale jestem przekonany, że nasza praca na treningach nie pójdzie na marne i wrócimy do Wrocławia z kompletem punktów.

Ostatnio w jednym z wywiadów padły słowa, że Jakub Kosecki jest warszawiakiem, który dał się polubić we Wrocławiu. Czym zaskarbiłeś sobie serca wrocławskich kibiców i dziennikarzy?

– Nie wiem do końca, jak jestem postrzegany wśród kibiców, ale mam nadzieję, że rzeczywiście Kosę da się lubić. Zawsze jestem otwarty i szczery i wolę powiedzieć najgorszą prawdę, aniżeli coś ukrywać i zatajać przed kibicami. Zawsze daję i będę dawał z siebie 100 procent na boisku, niezależnie dla kogo bym nie grał. Tak zawsze było i tak będzie – taki mam charakter. Jak przyjdzie lepsza forma i ją ustabilizuję, to na pewno przyjdą znacznie lepsze wyniki i kibice będą ze mnie bardzo dumni. Mam nadzieję że fani doceniają jednak fakt, że zawsze oddaje serce za drużynę.

fot. Patryk Załęczny

Awans do europejskich pucharów to dla Śląska Wrocław cel minimum czy maksimum?

– Szczerze? Naprawdę nie rozmawiamy o takich rzeczach. Skupiamy się na najbliższym meczu, a to co za nami to już historia. Z pewnością wielu kibiców i dziennikarzy żyło tymi wygranymi z mocnymi rywalami, ale my następnego dnia przychodziliśmy do klubu i nie myśleliśmy już o tym. Na pewno się cieszyliśmy, ale staraliśmy się nie żyć historią. Piłka nożna jest takim sportem, że raz jesteś na górze, a przytrafi Ci się kilka wpadek i niestety, Twoja pozycja diametralnie się zmienia. Trzeba umieć sobie z tym radzić i niestety, do tego się przyzwyczaić.

Mówisz, że miasto Ci się podoba, drużyna jest silna, a trener Ci ufa i dobrze zna. To wszystko w połączeniu ze szczęściem przyniesie Śląskowi sukces, a Tobie kolejny kontrakt z wrocławskim zespołem?

– Na pewno bym chciał, żeby tak było. Ostatnio nawet powiedziałem żonie, że mógłbym się już tutaj zadomowić. Może to brzmi, jak jakieś słodzenie, ale naprawdę jest mi tutaj bardzo dobrze. Klimat w drużynie, klub, miasto – to wszystko sprawia, że czuje się tutaj jak w domu. Mogę się w pełni skupić na treningach. Nie wiem czy spodoba się to co powiem, ale myślę, że kibice taki prawdziwy Śląsk Wrocław ujrzą dopiero w następnym sezonie. To tamten sezon będzie kluczowy, będziemy grali tak, jak trener i kibice by sobie tego życzyli i wówczas z pewnością będziemy bili się o najwyższe lokaty w Lotto Ekstraklasie. W tym sezonie mamy silny zespół, ale musimy chłodno do tego podejść, bowiem każdy projekt wymaga czasu. Nasz na pewno wypali – o tym jestem przekonany, ale jeszcze chwilę poczekajmy.

fot. Patryk Załęczny

Co rodowity warszawiak może polecić innym we Wrocławiu? Warto tu przyjechać i zostać na dłużej?

– Chyba wszystko mogę polecić (śmiech). Piękny Rynek, wspaniałe ZOO, ogród japoński i wiele wiele więcej atrakcji, które warto zobaczyć na własne oczy. Wrocław jest naprawdę zielonym miastem. Jest gdzie pospacerować, gdzie pójść na ryby czy do kina. Jest co robić, a z taką pogodą za oknem – nie opłaca się siedzieć w domu przed telewizorem.

fot. Patryk Załęczny

Zgłoś uwagę