Nadodrze: Targowisko – ul. Ptasia

A na Ptasiej, w dzień targowy...

Zasłużyło na swoje hasło w Wikipedii. Na wrocławskim Nadodrzu jest od 30 lat. Miało i wzloty, i upadki. Interesowali się nim artyści. Dziś wiemy, że legalnie będzie można tam handlować (i kupować) przez co najmniej kolejne trzy lata. To dobrze, bo targowisko przy ul. Ptasiej zawsze kojarzyło się ze świeżymi owocami i warzywami, i cenami, które mocno nie drenują kieszeni. A także z miejscem, gdzie można podsłuchać, co i u kogo w okolicy „piszczy”.

Małgorzata Wieliczko | 22 listopada 2019

Dopiero co zarządzająca targowiskiem przy ul. Ptasiej – spółka Kupiectwo dostała od miasta zgodę na przedłużenie umowy dzierżawy terenu pod targ na kolejne trzy lata. To dobra wiadomość dla okolicznych mieszkańców, którzy już od trzech dekad przychodzą na tamtejszy „ryneczek” po rozmaite towary spożywcze i przemysłowe.

Targowisko na Ptasiej w lipcu 2019, fot. wroclaw.pl

W sezonie wiosenno-letnim zagląda tam najwięcej osób – po owoce, warzywa, jaja. Wtedy wybór jest największy i jak się można przekonać w wielu przypadkach – obrodziło nadzwyczajnie. Na Ptasiej wypada być z samego rana, bo wtedy handlowcy wykładają swój towar. Jest wówczas najświeższy, jeszcze nieprzebrany. Jest czym nacieszyć oczy.

Okolica z handlowym potencjałem

„Ptasia” – jak popularnie się o bazarku sie mówi, jest dziś kontynuatorem targowej tradycji tej części Nadodrza. Źródła donoszą bowiem, że w połowie XIX w. na dzisiejszym placu Staszica (wtedy Roßsplatz) istniał targ koński (Roßmarkt).

Tuż po zakończeniu wojny, gdy ludzie zajmowali się handlem „z ręki” w różnych częściach zrujnowanego Wrocławia, przy ocalałym Dworcu Nadodrze interesy spd znaku „sprzedaj-kup-wymień” odbywały się w najlepsze. Opuszczający miasto niemieccy mieszkańcy wyprzedawali lub wymieniali swój dobytek przeważnie na jedzenie z osiedlającymi się na Ziemiach Odzyskanych nowymi mieszkańcami Wrocławia.

Widok na Ptasią w lutym 2004 r., fot.fotopolska.eu

Na (położony nieopodal placu Staszica) plac Strzelecki przeniósł się również na jakiś czas z Grunwaldzkiego zamknięty w 1946 r. słynny szaberplac. Potem, w latach 60. ub. wieku, handlowali tam wozacy, przyjeżdżający z podwrocławskich wsi. Ta działalność tam powoli wygasała, by odżyć w roku 1989 r. właśnie na niewielkiej ulicy Ptasiej (boczna Pomorskiej), gdzie wyburzono stare kamienice.

Wielu wrocławian pamięta początki tego targowiska – handel z wyłożonych na ziemi kartonów czy gazet, z łóżek polowych, ze skrzynek czy wiader. Sprzedawali i rolnicy, i działkowcy – warzywa, owoce, ogrodowe kwiaty. Były artykuły godpodarstwa domego, ubrania – od bielizny po kurtki i buty. Nie brakowało wszelkiego rodzaju drobiazów, małych mebli czy książek, z którymi stawali nie tylko okoliczni mieszkańcy.

Styczeń 2010 r., fot. fotopolska.eu

W roku 1995 targowisko przy Ptasiej zostało zalegalizowane przez przez spółkę Kupiec. Wtedy też do miejskiej kasy zaczęła regularnie wpływać opłata targowa, którą jednak miasto dla wszystkich wrocławskich targowisk zniosło w 2017 r.

Epizody bazarowego życia

Gdy w 1997 r. wielka powódź opanowała Wrocław, okolice pl. Staszica zostały znacząco przez wodę zalane. Targowisko przy Ptasiej jednak ocalało – woda była tuż-tuż, ale przed terenem bazarku wyhamowała.

Były także wielkie plany inwestycyjne w 2005 r. – hala targowa o pow. 900 mkw., wybudowana kosztem miliona złotych. Realizacji jednak nie podjęto i targowisko zachowało swój lokalny, niekomercyjny koloryt. Do dziś handel odbywa się tam w wieruszowskich kioskach, które spółka zakupiła w 1996 r., a także na stołach pod wiatami albo wprost z kartonów, ustawionych na betonowych płytach.

Dzisiaj również na Ptasiej można przebierać w odzieżowym asortymencie wprost z kartonów, fot. wroclaw.pl

Targowisko przy Ptasiej nie umknęło również uwadze filmowców. W 2011 r. stało się bohaterem jednego z odcinków serialu obyczajowego „Głęboka woda”, w reżyserii Magdaleny Łazarkiewicz, który emitowała telewizyjna Dwójka.

Z artyzmem odniesiono się też do tego miejsca w roku dla wrocławskiej kultury szczególnym – 2016, gdy miasto było Europejską Stolicą Kultury. Artyści urządzili w lipcu tegoż roku na stoiskach przy Ptasiej...

Bazaristan

...czyli laboratorium sztuki i architektury, mające nadać nowy sens i oblicze „podupadającemu targowisku”, zwłaszcza w zestawieniu z okolicznymi sklepami i marketami, gdzie deszcz nie pada klientom za kołnierz, a sprzedający nie trzesą się z zimna podczas mrozów.

Pamiątka po Europejskiej Stolicy Kultury – napis Bazaristan – nadal góruje nad Ptasią, fot. wroclaw.pl

Bo Ptasia, mimo że bywała i słabo oświetlona, a towar nie leżał na chromowach półkach, była i jest miejscem pracy ok. trzydziestu drobnych przedsiębiorców, miejscem spotkań okolicznych sąsiadów, gdzie kiszone nie mają sobie równych w okolicy.

Wówczas w projekcie wzięli udział artyści: Kama Sokolnicka, Olaf Brzeski, Jan Simon, duet Noviki oraz poeci Ilona i Przemek Witkowscy. Nad stoiskiem z chemią gospodarczą i rybami, od fronu Ptasiej, zamontowano, górujący tam do dziś napis „Bazaristan”.

Wśród skrzynek z pomidorami i ogórkami oglądać można było pracę Kamy Sokolnickiej „Jet-Lag” – model papierowego samolotu, w symboliczny sposób odnoszący się do zawrotnego tempa rozwoju gospodarczego, którego skutkiem ubocznym stał się kryzys.

Jan Simon w bazarowej budce handlował żółtym serem, drukowanym na wykonanej przez siebie drukarce 3D, fot. wroclaw.pl 

Noviki zamieniły inne stoisko w stragan-antykwariat, gdzie znalazły się książki o tematyce erotycznej z nowymi, owocowo-warzywnymi okładkami – jako odwołaniem do straganowej rzeczywistości.

Na dachu targowiska Ilona i Przemek Witkowscy wykonali napis „Ptasia!!”, który miał być widoczny na mapach satelitarnych w internecie. Stworzyli również hymn i konstytucję Bazaristanu.

„Przyciąć pani nóżkę?”

Bazarek przy Ptasiej, zresztą jak każdy inny, to skarbnica wiedzy na tematy wszelakie. Ludzie wchodzą i wychodzą, mijają się przy straganach, cieszą na swój widok (albo i nie) i przede wszystkim rozmawiają. O cenach, o sąsiadce spod dziesiątki, o sytuacji politycznej, o ziemniakach „co wczoraj brane, a dziś są do wyrzucenia”, o dzieciach, co się od komputerów nie chcą oderwać itd., itp.

Tegoroczny wysyp owoców na Ptasiej, fot. wroclaw.pl

Charakterystyczny szumek na targowisku, przeplatany śmiechem, przekleństwami, nawoływaniem się, to taka lokalna, osiedlowa „muzyka”. Bez niego nie ma ani prawdziwego handlowania, ani kupowania. W wielkich marketach, gdzie każdy pcha swój wózek w alejkach oblepionych nieskończoną ilością towarów, takiego miejskiego folkloru podtrzymywania międzyludzkich więzi się nie uświadczy.   

Sezon pomidorowy w pełni, fot. wroclaw.pl

Posłuchajcie zapisu dźwięków z targowiska przy ul. Ptasiej we Wrocławiu, zarejestrowanego w listopadzie 2012 r., którego dokonano w ramach projektu „Mapa emocjonalna Nadodrza”, zrealizowanego z miejskich funduszy przez Towarzystwo Kultury Czynnej

Idzie nowe na Ptasiej

Teraz na Ptasiej wybór warzyw i owoców jest do pozazdroszczenia – czerwienieją pomidory w kilku odmianach, pysznią się dorodne kapuściane głowy, młode ziemniaki i cebula, kalafiory i brokuły, dużo soczystych owoców, w tym tych z krzaka – agrestu, porzeczek, borówek, malin, truskawek, są czereśnie, wiśnie, morele i oczywiście jabłka.

Okazuje się, że to nie rozbiórka, ale przebudowa targowiska w toku, fot. wroclaw.pl

Obsługa – jak podsłuchaliśmy – uprzejma i chętnie doradzi w zakupach. To ważne, bo wśród klientów jest dużo osób starszych, w tym takich, które dokładnie rozważają wydanie każdej złotówki. Zdecydowana większość drobnych przedsiębiorców pracuje na Ptasiej od lat, rekordziści prawie 30. Są także nowi handlowcy, którzy pojawili się tam najdalej przed rokiem.

Pojawiło sie już nowe ogrodzenie tarfowiska, fot. www.wroclaw.pl

Na terenie sporo jednak niezagospodarowanego i zaniedbanego miejsca – wygląda, jakby ktoś je właśnie opuścił. „Ptasia” co prawda nigdy nie była luksusową miejscówką i bywało, że konstrukcja trzymała się tam „na słowo honoru”, ale obecny rozgardiasz ma jeszcze jeden powód. 

Obecny rezydent na Ptasiej często wychodzi na powitanie klientów, fot. wroclaw.pl

Spółka Kupiectwo zabrała się bowiem za odnawianie targowiska, wykorzystując do tego celu fundusz remontowy, na który składają się wszyscy wynajmujący stoiska na bazarku. „Ma być cacy” – jak słyszymy od sprzedających, którym oprócz porządnego miejsca pracy, marzy się też uruchomienie na targowisku małej gastronomii. 

Postępy rewaloryzacji będziemy mieć na oku, wpadając tam na zakupy od poniedziałku do soboty w godz. 7.00-17.00.

Małgorzata Wieliczko

Zobacz: Wrocławskie targowiska [MAPA]

Galeria

Kliknij na zdjęcie aby powiększyć