wroclaw.pl strona główna

PILNE Wypadek na autostradzie A4. Dwie osoby ranne. Korek w kierunku Zgorzelca

  1. wroclaw.pl
  2. Dla mieszkańca
  3. Zima stulecia w 1979 roku przyszła nagle

Jeszcze w sylwestrowy dzień we Wrocławiu nic nie zapowiadało takiego kataklizmu. Była niedziela, 31 grudnia 1978 roku. Wprawdzie telewizja sygnalizowała, że w Suwałkach i w całej północno-wschodniej Polsce coraz mocniej pada śnieg, wieje porywisty wiatr a mróz jest coraz większy, ale stolica Dolnego Śląska nie wydawała się aż tak zagrożona. Wszystko zmieniło się w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 1979 roku.

Reklama

Pod spodem przedstawiamy relację z początków zimy stulecia, czyli ze słynnego Sylwestra w nocy z 31 grudnia 1978 roku na 1 stycznia 1979 roku oraz z kolejnych dwóch miesięcy. Relacja powstała na podstawie wspomnień Wrocławian z tego dramatycznego dnia. Warto zobaczyć też zdjęcia z tej zimy.

Zimny śnieg na rozgrzane głowy

Wychodzący z sylwestrowych balów i domowych imprez Wrocławianie nie wierzyli własnym oczom. Przecież grudniowa pogoda dotąd nie przypominała tej naprawdę zimowej. To był raczej jakiś drobny śnieg, potem odwilż i temperatury czasem w okolicy nawet plus pięciu stopni. Wiadomo, Wrocław to nie Białystok. Tu zimy rzadko były ostre. Modne wtedy długie kożuchy tylko czasem tak naprawdę się przydawały. Podobnie jak równie modne futrzane czapy.

Tymczasem poniedziałkowy świt 1 stycznia 1979 roku to był już śnieżny Armagedon. Białe były chodniki, ulice, skwery, drzewa, dachy domów. I gęsty śnieg ciągle padał, tworząc coraz większą pokrywę białego puchu, zwiewanego w zaspy przez coraz silniejszy wiatr.

Temperatura też bardzo spadła. Rozgrzane sylwestrowym szampanem i innymi trunkami głowy Wrocławian jeszcze nie przypuszczały, że to nie jest krótki kaprys pogody, ale że zaczęła się właśnie, także w ich mieście, zima stulecia. Trwała długo. Prawie dwa miesiące.

Było chłodno, ale normalnie, jak to w czasie łagodnej zimy. Zastanawiałam się nawet, czy nie wziąć parasolki, bo wyglądało, jakby zanosiło się na deszcz. Pojechałam z mężem tramwajem do greckiego klubu na placu Wolności.
wspomina pani Alicja ze Śródmieścia

- Jednym z naszych znajomych był Ilias Wrazas, filozof, poeta, potomek greckich emigrantów. Wielu Greków o lewicowych poglądach po zakończeniu wojny domowej schroniło się wtedy w Polsce w obawie przed prześladowaniami - opowiada dalej pani Alicja. - Ilias zaprosił nas na greckiego sylwestra. Ucieszyliśmy się. To było coś nowego. Impreza była bardzo udana. O świcie wyszliśmy prosto w śnieżną zamieć.

Pasażerowie próbują wsiąść do autobusu na zasypanym śniegiem przystanku Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Pasażerowie próbują wsiąść do autobusu na zasypanym śniegiem przystanku

- Złapanie taksówki graniczyło z cudem, bo wielu taksówkarzy nie odważyło się wyjechać na ulice. Tramwaje też chyba nie jeździły. Do domu przy ul. Damrota dotarliśmy w końcu pieszo. Stojący na parkingu przed wieżowcem nasz maluch "piasek pustyni" miał na sobie czapę ze śniegu. Potem było tylko gorzej, bo śnieg padał i padał kilka dni - kończy Wrocławianka

Wysokie napięcie przegrało z mrozem

Nowy Rok rozpoczął się od poważnych awarii prądu. Wieczorem prawie całe miasto pogrążyło się w ciemnościach. W poniedziałek, 1 stycznia 1979 roku, powołany przy Urzędzie Wojewódzkim we Wrocławiu sztab kryzysowy Zima obradował przy świeczkach. Potem ratowano się prądem z agregatu.

Jeden z mieszkańców odśnieża swojego Malucha i drogę przed nim Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Jeden z mieszkańców odśnieża swojego Malucha i drogę przed nim

Po prostu linie wysokiego napięcia przegrały w walce ze śniegiem, lodem i mrozem. Przywracanie zasilania wymagało czasu. Ściągano na gwałt pracowników do naprawy uszkodzeń. Padały stacje transformatorowe. W sklepach zaczęło brakować świeczek. Zakłócone zostały dostawy towarów.

Najgorszy był początek stycznia. Pracowałem w „Hutmenie” przy Grabiszyńskiej, a mieszkałem na początku Biskupina. Normalnie miałem całkiem dobre połączenie. Autobusów i tramwajów trochę było. Ale zanim udało się miejskim służbom w styczniu jako tako opanować sytuację, trudno było mówić o regularnej komunikacji.
wspomina pan Rafał z Biskupina

- Po Wrocławiu jeździły wtedy autobusy Berliet, produkowane w Jelczu na francuskiej licencji. Przy wcześniejszych Jelczach - „ogórkach”, były szczytem nowoczesności. Niestety, wiele z nich pokonały siarczyste mrozy. Mimo to starałem się jakoś docierać do pracy. Nie zawsze się udawało - opowiada dalej pan Rafał.

- Inna rzecz, że z czasem w zakładach musiano robić przerwy, bo zaczęły się zakłócenia w dostawach. Tak ostra zima trwała przecież dwa miesiące. We Wrocławiu i tak było nie najgorzej. Pamiętam, jak w telewizji pokazali plażę nad Bałtykiem. Leżały na niej zwały lodu i śniegu, Niesamowity widok. U nas na Odrze była „tylko” kra - kończy Wrocławianin.

Nie dogrzewajmy mieszkań gazem!

We wtorek, 2 stycznia, czołówki dolnośląskiej prasy były takie same, bo wszystkie skupiały się na ataku zimy. Gazeta Robotnicza, Słowo Polskie i popołudniówka Wieczór Wrocławia opisywały zmagania ze śniegiem. „Miasto broni się przed atakiem zimy”, „Od nas zależy złagodzenie skutków żywiołu”, „Ofiarna i pełna poświęcenia postawa służb komunalnych, kolejarzy i wojska”. Lokalne radio i telewizja już dzień wcześniej relacjonowały co się dzieje w zasypanym śniegiem mieście i regionie.

Mieszkańcy próbują wspólnie odśnieżyć ulicę podczas mocnych opadów śniegu Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Mieszkańcy próbują wspólnie odśnieżyć ulicę podczas mocnych opadów śniegu

„Nie ogrzewajmy mieszkań gazem!” – taki apel pojawił się w „Gazecie Robotniczej”. Chodziło o to, że z każdym dniem robiło się chłodniej w mieszkaniach. Pękały rury ciepłownicze. Zaczął się problem z węglem w elektrociepłowniach. Trzeba było przetransportować go z zamarzniętych hałd do ciepłowniczych pieców. Zamarzały też taśmociągi. Trudno się dziwić, że widząc 10-12 stopni na domowym termometrze ludzie zaczęli dogrzewać się gazem, co powodowało, że jego ciśnienie spadało. Zazdroszczono tym, którzy mieszkali w starych kamienicach, gdzie były węglowe piece.

Dzieci zadowolone ze śniegu i mrozu

Chyba jedynymi zadowolonymi z nadejścia zimy stulecia były dzieci. Mogły do woli pozjeżdżać na sankach, lepić bałwany czy jeździć na łyżwach. 

Miałem wtedy chyba pięć lat. Nigdy wcześniej nie widziałem tyle śniegu. Ulepiłem z tatą wielkiego bałwana. A właściwie całą naszą bałwanią rodzinę, czyli tatę, mamę, moją siostrę i mnie. Stały na naszym podwórku naprawdę długo, bo mróz nie odpuszczał.
pamięta pan Maciej z Oporowa

- Zamknięto szkoły i bardzo się z tego cieszyliśmy - wspomina pani Anita z Ołbina. - Cały czas byliśmy na dworze. Wracaliśmy czasem przemoczeni od śniegu, ale jakimś cudem się nie przeziębialiśmy. Nie było wtedy smartfonów i byliśmy przyzwyczajeni do spędzania czasu na podwórku. W parku przy ulicy Nowowiejskiej była taka górka. Tłumy dzieciaków zjeżdżały z niej na sankach. Zamarzł też nieduży staw w parku. Było gotowe lodowisko.

PRL, czyli Polska Rzeczpospolita Lodowa

Duże zakłócenia były w transporcie nie tylko miejskim, ale i międzymiastowym. Zamarzały zwrotnice. Szyny trzeba było odkopywać spod śniegu. Pociągi i autobusy kursowały więc z wielkimi opóźnieniami albo w ogóle nie wyjeżdżały w trasy. Lotnisko wrocławskie działało na pół gwizdka.

Przez ulice miasta, pomimo śniegu i lodu, przedziera się słynny autobus "Ogórek" Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Przez ulice miasta, pomimo śniegu i lodu, przedziera się słynny autobus "Ogórek"

Do odśnieżania ulic Wrocławia mobilizowano ludzi z zakładów pracy, studentów i zwykłych mieszkańców osiedli. Bardzo pomagało wojsko. To właśnie wtedy powstało powiedzenie: „Nam nie trzeba Bundeswehry, nam wystarczy minus cztery”. Powiedzenie niesprawiedliwe, bo z taką klęską żywiołową trudno byłoby sobie poradzić nawet bogatszemu państwu. Inna sprawa, że zima stulecia ujawniła jak na dłoni niedociągnięcia PRL-u. Polską Rzeczpospolitą Ludową przemianowano na Polska Rzeczpospolitą Lodową.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama