Już możesz hodować pszczoły we Wrocławiu

Bez nich nie można wyobrazić sobie świata. Zapylają bowiem 70 proc. roślin, które jemy. Pszczoły, bo o nich mowa, już teraz można legalnie hodować w mieście, a ul lub kilka uli postawić w przydomowym ogródku, dachu lub nawet na balkonie. Pozwala na to uchwała, którą na poczatku lipca podjęli wrocławscy radni. Może więc wkrótce przybędzie w mieście pracowitych zapylaczy.

  • fot. Marcin Musiałczyk


Aż 42 proc. użytków w mieście to tereny rolnicze, gdzie pszczoły były od dawna i tu się nic nie zmienia. Uchwała – zmiany w regulaminie utrzymania czystości, które z końcem lipca weszły w życie – dotyczy terenów mieszkalnych. 

Pszczoła niegorsza od kury

Do tej pory w granicach Wrocławia na terenach mieszkaniowych nie można było bowiem hodować pszczół, tylko takie zwierzęta hodowlane, jak drób, króliki i konie – do rekreacji. Miejscy pszczelarze działali więc w ukryciu. Ewentualnie można było, za zgodą zarządu, ustawić ule na ogródkach działkowych.

Teraz, zgodnie z uchwałą, będzie można trzymać oprócz kur czy królików także pszczoły miodne (pszczoła też jest zwierzęciem hodowlanym). 

Co to oznacza? Otóż to, że nawet w centrum miasta można będzie, nie tylko w ogródku, ale na dachu budynku mieszkalnego czy na tarasie, postawić ul i odkrywać uroki pszczelarstwa. Niestety nie wszędzie będzie można tak zrobić – przyszły właściciel pasieki musi tak umiejscowić ul/ule, aby zachować wymagane przez przepisy odległości i by hodowla pszczół nie była uciążliwa dla otoczenia. 

Gdzie i jak postawić ul?

Przepis (rozdział 6. uchwały pkt 2) mówi, że ule usytuowane mogą być w odległości nie mniejszej niż 10 m od granicy nieruchomości i nie mniejszej niż 30 m od budynków znajdujących się na innych nieruchomościach. Odległości te mogą być zmniejszone za zgodą właścicieli sąsiednich nieruchomości. 

W przypadku zaś (pkt 3) usytuowania uli na dachach budynków, wymaga się zachowania odległości co najmniej 10 m od otworów okiennych znajdujących się na poziomie i powyżej poziomu posadowienia uli, przy czym w takim przypadku nie stosuje się ograniczeń przewidzianych w pkt 2.  

UCHWAŁA NR XXVIII/567/16 RADY MIEJSKIEJ WROCŁAWIA

Odrębą sprawą jest uciążliwość. – To kwestia dogadania się z siąsiadami – uważa Marcin Lisiecki z Wydziału Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego Wrocławia. – Mieliśmy kiedyś skargę na pana, który na balkonie w domu na Krzykach trzymał pszczoły. Miał trzy ule, a skargę wnieśli nie sąsiedzi, tylko jego żona. Teraz musiałbym się mocno zastanowić, co z tą sprawą zrobić, zwłaszcza gdy ule trzymałby w wymaganej odległości – przyznaje Marcin Lisiecki.

Jak dodaje, nie ma szczegółowych zapisów, jeśli chodzi o inne kwestie, nieporuszone w uchwale, ale kilka zapisów dotyczących hodowli jest w kodeksie wykroczeń i w kodeksie dobrej praktyki produkcji pszczelarskiej.

Pszczelarze się cieszą, ale...

Swojej radości, z powodu uchwały pozwalającej hodować pszczoły na terenach mieszkaniowych nie kryje Marcin Musiałczyk, wrocławski pszczelarz, inicjator akcji „Ratujmy pszczoły!”. – To krok w dobrą stronę. Ucieszą się zwłaszcza ci, którzy dotąd ukrywali swoje pasieki, bo prowadzili je w mieście nielegalnie, a jest kilka takich osób – mówi. Przestrzega jednak przed zbyt pochopnym stawianiem uli i zakładaniem hodowli. – Wokół pasieki jest sporo pracy, to zajęcie dla pasjonatów. Nie wystarczy postawić pachnący drewnem ul. Trzeba kupić pszczoły, a potem zajrzeć do ula raz w tygodniu, zobaczyć, jak miewają się pszczoły, odwirować miód – wylicza. Trzeba też wiedzieć, gdzie postawić ule, tak by pszczoły miały odpowiednią ilość pokarmu. Dobrze, gdy stoją w pobliżu ogródków działkowych, gdzie jest duża różnorodność roślin i chwastów lub parków. Z tym nie jest aż tak źle we Wrocławiu.

– Najlepiej jednak zakładać pasiekę na obrzeżach miasta – dodaje. Potencjalnym miejskim hodowcom pszczół (i miodu) radzi zaś, by odbyli krótką praktykę u pszczelarza, choćby kilka spotkań. 

Marcin Musiałczyk uspokaja też wszystkich tych, którzy boją się, że pszczoły z ula sąsiada mogą żądlić. – Współczesne pszczoły na skutek wieloletnich krzyżówek są bardzo łagodne w porównaniu z dawnymi. Jeśli da się pszczole spokój i np. nie nadepnie na nią, nie użądli nas.

 

Oczywiście, żeby chronić pszczoły, nie trzeba być pszczelarzem i od razu stawiać uli. W przydomowym ogródku, na balkonie w bloku można sadzić miododajne rośliny, które przyciągną pszczoły i inne owady zapylające. Zobacz, jakie rośliny sadzić, aby pomóc. Albo postawić domki dla dzikich zapylaczy, takich jak pszczoły samotnice (np.murarki) czy trzmiele, które pozwolą im przezimować. 

Współpraca Arkadiusz Cichosz

Zgłoś uwagę