Zrób to sam w pracowni przy Krakowskiej

Lubisz majsterkować, a w domu brakuje miejsca? Żal ci wyrzucić starą szafkę, ale nie wiesz, jak ją wykorzystać? Wiesz, że recykling jest na topie, więc kusi cię zrobienie czegoś fajnego w tym trendzie? Zajrzyj na ul. Krakowską 56-62.

  • paniu to potrafi

    Anna Drozd i Beata Łańcuchowska – blogerki „Pani to Potrafi" i prowadzące pierwszą we Wrocławiu pracownię dla majsterkowiczów


Beata Łańcuchowska i Anna Drozd – to dwa niespokojne duchy kreacji wszelakiej, ich kapitał twórczy zamyka się m.in. w takich określeniach, jak pomysłowość, kreatywność, przedsiębiorczość. Zainicjowały już sporo ciekawych, „społecznie użytecznych” akcji, warsztatów, spotkań, podczas których pokazują, doradzają, jak przerobić stare na nowe, jak ciekawie zaaranżować przestrzeń w domu, jakie stosowne dekoracje na różne okazje można przygotować. I tak dalej, i tym podobne…



Specjalizacją obu pań, o czym również szeroko piszą na swoim blogu „Pani to Potrafi”, są metamorfozy wnętrz i szeroko rozumiany DIY (Do It Yourself), czyli po prostu – zrób to sam. Znane już są we Wrocławiu – z licznych warsztatów, w tym organizowanych z Galerią Wnętrz Domar – ale z ich pasję i pracę może podpatrywać cała Polska. Nie tylko za sprawą ww. blogu, ich działania pokazywano już bowiem m.in. w TVN Style i na Homebook.pl, a o ich pomysłach pisały media lokalne i ogólnopolskie, w tym branżowe, jak Urządzam.pl DobrzeMieszkaj.pl, „Moje Mieszkanie”, „Czas Na Wnętrze”, „Weranda Country”, „Molly Potrafi”, „Crafty” czy „Cztery Kąty”.



– Przerabiamy, projektujemy, przycinamy, wiercimy, mocujemy i malujemy. Majsterkowanie zawsze sprawiało nam mnóstwo frajdy – mówi Anna Drozd. – Na naszym blogu udowadniamy, że kobiety doskonale odnajdują się w świecie narzędzi i materiałów. Jeśli dodamy do tego szczyptę kreatywności, to możemy własnoręcznie zrobić piękne rzeczy – dodaje.

A blogerki „Pani to Potrafi” zrobiły już m.in. lampę z… betonu, pokazywały, jak wykonać efektowną mozaikę na panelach podłogowych lub jak ze starej szafy z MDF zrobić mebel elegancki i pasujący do stylu wnętrza. Ich pomysły i realizacje okazały się inspirujące. Blog, działający dopiero od roku, ma dziś dziesiątki tysięcy fanów.

Pracownia pod adresem

Anna Drozd i Beata Łańcuchowska, którym pomysłów na działania biznesowe nigdy nie brakowało, zdecydowały teraz, że „osiądą na włościach”, czyli we własnej pracowni, wyszykowanej w trendzie DIY. Chcą w niej edukować wszystkich chętnych – mniej lub bardziej zaprawionych w majsterkowaniu, pokazywać fajne i proste rozwiązania do wykorzystania we własnym domu, a także dostarczać ludziom trochę frajdy, pozwalającej na oderwanie się od codziennej rutyny.

– Dlatego wchodzimy z naszym pomysłem do realu. W pracowni będzie można pomajsterkować z nami, a także zrobić coś samodzielnie pod okiem fachowców, których będziemy zapraszać. Zamiast wyrzucać starą meblościankę czy krzesło, nadamy im niepowtarzalny charakter. W naszej pracowni można też będzie zrobić inne przedmioty z duszą, jak dekoracje czy zabawki – mówi Beata Łańcuchowska.
Pracownia „Pani to Potrafi” znalazła adres przy ul. Krakowskiej 56-62, ale zanim obie panie mogły w końcu powiedzieć, że to „ich” miejsce, trochę najeździły się po mieście, obejrzały niejeden lokal, przeprowadziły także wiele niezbędnych rozmów i dokonały koniecznych formalności.
W „Krakowskiej”, w budynku z 1906 roku, od razu zobaczyły potencjał. Obok jest duży bezpłatny parking, z okien widać urokliwe rozlewisko Oławy. Wyobraziły sobie, jak to miejsce ożyje. Pracownia będzie kompleksowo wyposażona w narzędzia i elektronarzędzia, ma sześć stanowisk roboczych (warsztatowych), ale na zajęciach może przebywać jednocześnie do 15 osób. Prowadzące udostępnią know-how podczas bezpłatnych pokazów (a jedyny koszt związany będzie z potrzebnymi materiałami). Warsztaty będą płatne – w zależności od tematyki to 45-250 zł, ale jest także przewidziana darmowa pula miejsc, zwłaszcza dla chętnej okolicznej młodzieży.



Oficjalne otwarcie pracowni „Pani to Potrafi” odbyło się 8 listopada. Gdy wieść o przedsięwzięciu rozeszła się po okolicy, potencjalni kursanci zaczęli dopytywać się o pierwsze warsztaty. – Zainteresowanie jest bardzo duże – mówi Anna Drozd. – Przyznam, że jesteśmy mile zaskoczone takim obrotem sprawy i tym większą odpowiedzialność za nasze przedsięwzięcie czujemy. Dlatego żeby uniknąć niepotrzebnych błędów, dopracować szczegóły i uwierzyć, że zapięłyśmy wszystko na ostatni guzik, jeszcze przez chwilę nie dajemy anonsów o naborze na zajęcia. Ale to naprawdę kwestia bardzo niedługiego czasu – zapewnia Pani to Potrafi.

Ilustracje pochodzą z bloga „Pani to Potrafi.
Zgłoś uwagę