Dzień Życzliwości - Wrocław 2013

Krótka historia życzliwości

Stara świecka tradycja - życzliwość


W 2000 roku w Stanach Zjednoczonych ukazała się książka pod tytułem "Podaj dalej". Jej bohater, dwunastoletni chłopiec, postanawia zmienić świat na lepsze, pomagając trzem przypadkowym osobom pod warunkiem, że każda z nich zobowiąże się pomóc kolejnym trzem, a każda z nich kolejnym trzem. System zaczyna działać, wywołując swoistą "epidemię życzliwości".

Gdy amerykańska pisarka Catherine Ryan Hide tworzyła swoją powieść, nie podejrzewała, że niektórzy z jej czytelników potraktują "Podaj dalej" jako swoisty "plan działania": krótko po publikacji książki znalazły się osoby, które postanowiły wprowadzić w życie zawarte w niej pomysły. Tak powstała fundacja "Pay it forward" - jedna z wielu działających obecnie na świecie organizacji zajmujących się promowaniem życzliwości. Zasady jej działania opierają się na pomyśle młodego bohatera powieści: członek ruchu musi pomóc trzem osobom, z których każda pomoże kolejnym trzem. Na internetowej stronie ruchu jego członkowie mówią o ludziach, którym pomogli i o tych, którzy pomogli im.

Jednak "Pay it forward" jest jedną z kilku tego rodzaju organizacji działających dzisiaj na świecie. Część z nich - jak np. "Random acts of kindness foundation" - ma w sieci strony, na których można znaleźć opowieści osób, które pomogły innym, lub które same doświadczyły ludzkiej dobroci. Czy ich powstanie należy traktować jako wyraz chwilowej mody, czy kryje się za tym coś więcej?

Amerykański pisarz Philip Dick powiedział kiedyś, że życzliwość jest tym, co odróżnia nas od innych stworzeń. Mylił się - życzliwość nie jest cechą wyłącznie ludzką, czego dowiodły eksperymenty prowadzone w Instytucie Maxa Plancka w Lipsku. Wykazały one, że do altruistycznych zachowań zdolni są nie tylko dorośli ludzie, ale też osiemnastomiesięczne niemowlęta i... szympansy. Gdy badacze 'przypadkowo' upuszczali jakiś przedmiot, szympansy i niemowlaki podawały mu go bez zastanowienia. Na podstawie tych obserwacji niemieccy badacze stwierdzili, że altruizm jest jednym z naszych wrodzonych instynktów a nie, jak do tej pory sądzono, produktem wychowania. Co znaczy, ni mniej ni więcej, że ludzka życzliwość ma bardzo długą historię.

Pierwsze wzmianki o życzliwości pochodzą z antyku. Już Arystoteles mówił o miłości, która, według niego, oznaczała życzyć drugiej osobie dobrze nie oglądając się na własną korzyść. Starożytny filozof pisał też o chęci bezinteresownego udzielenia pomocy osobie potrzebującej, oraz o współczuciu. Najwyraźniej więc uczucia te nie były obce już starożytnym Grekom. Co jednak z konkretnymi przykładami? Najwcześniejsze można znaleźć już w średniowieczu. W Europie życzliwość była częścią chrześcijańskiej kultury, a w życie wprowadzały ją przede wszystkim klasztory, cechy i tzw. "szpitale". Szpital nie był wtedy wyłącznie miejscem, w którym leczyło się chorych: aż do połowy trzynastego wieku zapewniał też schronienie podróżnym i ludziom starszym. Działalnością charytatywną zajmowały się też w średniowieczu ówczesne ‘związki zawodowe’, czyli cechy. Dla przykładu, w Paryżu jeden sklep złotniczy był czynny w niedzielę, a zyski ze sprzedaży przeznaczane były na pomoc ubogim.

Jednak chrześcijaństwo nie jest jedyną religią, która posiada własną tradycję dobroczynności - Islam i Buddyzm również nakazują udzielania pomocy innym. Średniowieczny Islam stworzył ideę zakah lub zakat - pomocy osobom biednym, nie posiadającym majątku i dochodu, zadłużonym, podróżnikom i świeżym konwertytom. Buddyzm z kolei rozszerzył koncepcję dobroczynności na opiekę nad zwierzętami.

Współcześnie za przykłady ludzkiej życzliwości mogą posłużyć zarówno święci - tacy jak Matka Teresa z Kalkuty, która w 1950 założyła zgromadzenie Misjonarek Miłości i pomagała śmiertelnie chorym mieszkańcom Indii, jak i grupy świeckie, zajmujące się wspieraniem i propagowaniem dobroczynności, takie jak "Random Acts of Kindness Foundation", "Pay It Forward Foundation", czy "Australian Kindness Movement". Tradycja życzliwości jest, stara, lecz wciąż jara – czemu więc się w nią nie włączyć? Pomóż staruszce przejść przez ulicę, uśmiechnij się do sąsiada, ustąp miejsca w kolejce. To nic nie kosztuje, a pomoże podtrzymać najdłuższą tradycję na świecie – tradycję życzliwości.

 

Aleksander Mosingiewicz

Zgłoś uwagę