Koncertowy savoir vivre, czyli czego nie robić w NFM

- Nie potrzeba garnituru, albo wiedzy na temat tego, w którym roku zmarł Szostakowicz. Wszyscy będą mile widziani na koncertach – zapowiadał juz dwa lata temu Benjamin Shwartz, szef Orkiestry Symfonicznej NFM. My piszemy, o czym warto wiedzieć idąc na koncert do NFM.


Black-and-white? Niekoniecznie

Niegdyś w filharmonii czy operze nie wypadało pojawić się ubranym inaczej niż na galowo. Dziś stroje są swobodniejsze, mniej zobowiązujące. Wystarczy zobaczyć, jak wygląda publiczność w nowojorskiej Metropolitan Opera. Wprawdzie znajdziemy Panie w etolach z norek, ale i Panie w fantazyjnych t-shirtach (często modnie dopasowanych do marynarek). Nie trzeba już stosować bieli i czerni, choć akurat ten zestaw kolorów gwarantuje zawsze elegancki wygląd i, co ważniejsze, wpasowanie się w kolorystykę foyer Narodowego Forum Muzyki (czarna ściana z Corianu i białe balkony). Co do ubierania się w dżinsy zdania są podzielone. Niezdecydowanym sugerujemy ostrożność, czyli zostawienie ukochanych denimów na oparciu krzesła w domu i zastąpienie ich spodniami z bardziej "szlachetnego" materiału.

Publiczność w sali dawnej już Filharmonii Wrocławskiej. Raczej swobodnie niż galowo, choć nowe wnętrze może zobowiązywać.

Koncertowa etykieta

Jest kilka rzeczy, o których bezwzględnie powinniśmy pamiętać idąc na koncert. Przestrzegając tych zasad umilimy te dwie godziny nie tylko sobie, ale i sąsiadowi.

  • Wyłączamy telefony komórkowe. To obowiązkowa i naczelna zasada. Nie ma nic gorszego niż nasz ukochany dżingiel wybrzmiewający pomiędzy dźwiękami spokojnej części symfonii albo, nie daj Boże, nokturnu na fortepian solo. Będzie obciachowo.
  • Nie rozmawiamy w trakcie trwania koncertu. Wymiana opinii jest ważna, ale może poczekać do przerwy. Szept sceniczny nie jest wyjściem, tylko pogorszy sprawę.
  • Nie wystukujemy rytmu, nie tupiemy nogami. Chyba że to koncert noworoczny, Festiwal Muzyki Wiedeńskiej albo czujemy przyzwolenie i wtedy nasz szczególny aplauz bedzie aprobatą utworu i artystów.
  • Nie szeleśćmy papierkiem od cukierka, nie zamykajmy głośno torebek. Bolące gardło to poważna sprawa, ale z reguły wiemy o tym przed koncertem. Lepiej znaleźć cukierka wtedy niż grzebać w torebce w trakcie wykonania utworu i powolnym odpakowywaniem z celofanu doprowadzać sąsiada do szału.
  • Nie wiercimy się ostentacyjnie, nie ziewamy głośno, nie śpimy. Dla niektórych koncert jest, być może, przykrą koniecznością, ale dla większości wyczekiwanym wydarzeniem. Nie psujmy go innym chrapiąc w fotelu.
  • Nie spóźniamy się i nie szukamy miejsca podczas trwania koncertu. To niegrzeczne, przeszkadza melomanom i jest wyrazem lekceważenia artystów, którzy grają na scenie. Jeśli się spóźnimy usiądźmy na pierwszym wolnym miejscu z brzegu. Po przerwie znajdziemy własny fotel.
  • Nie klaskamy między częściami utworu. Zwłaszcza jeśli to symfonia, koncert, suita, sonata. Wie to nawet publiczność popularnego festiwalu BBC Proms (ponoć najbardziej egalitarny festiwal muzyki poważnej na świecie, bo przychodzą z ciekawości wszyscy). Jak domyślimy się, że utwór naprawdę dobiega końca? Wystarczy obserwować dyrygenta.
Zgłoś uwagę