Piotr Anderszewski we Wrocławiu. Znakomity pianista zagra w styczniu w NFM

Kiedy w 1994 roku otrzymał Paszport „Polityki” jury uzasadniało, że to nagroda za talent i osobowość, które wróżą karierę pianistyczną na miarę Krystiana Zimermana. Dziś już wiadomo, że słowa były, przynajmniej do pewnego stopnia, prorocze. Doczekaliśmy się artysty, z którym spotkanie jest przywilejem, który repertuar wybiera mądrze i pracuje nad nim bez pośpiechu. Piotr Anderszewski wystąpi w Narodowym Forum Muzyki 7 stycznia. Z NFM Filharmonią Wrocławską zagra III Koncert fortepianowy Beli Bartóka pod batutą Giancarla Guerrera.

  • piotr anderszewski nfm

    Piotr Anderszewski/fot. MG de Saint Venant licenced to Virgin Classics


Miasto moje, Warszawa

Piotr Anderszewski jest, akurat w tym przypadku, jak Chopin, sercem warszawianinem, a stolica i jej historia jest jego pasją, choć sam od lat mieszka za granicą (od Londynu, poprzez Paryż po Lizbonę). O Warszawie nakręcił trzydziestominutowy film „Je m'appelle Varsovie”, który dołączył do ostatniego album z utworami Mozarta i Schumanna. Z Warszawy wyjeżdża, do Warszawy powraca.

Z Polski rodzina Anderszewskich wyjechała do Francji, kiedy przyszły artysta miał sześć lat (ze względu na pracę ojca, wrócą do Polski osiem lat później). Mniej więcej wtedy też Anderszewski rozpoczął naukę gry na fortepianie. Rodzice – ojciec Polak i matka Węgierka – kochali muzykę, miłość zaszczepili także dzieciom. Siostra Dorota została skrzypaczką i osiadła we Francji, Piotr, choć chciał zostać chirurgiem, ostatecznie pozostał przy fortepianie. Zwyciężyła muzyka.

Zwłaszcza Bach, Mozart, Beethoven, czy Szymanowski, o czym opowiadał przed laty „BBC Music Magazine”. Wspominał, że prawdziwie pokochał Requiem d-moll Mozarta w 1985 roku, kiedy śledził Konkurs Chopinowski. Do samego Chopina przekona się dopiero po latach, częściowo za sprawą Bacha.

Wybór kariery pianistycznej nie był oczywisty, nawet w przypadku tak niebagatelnego talentu. Studiował m.in. w Akademii Muzycznej w Warszawie, ale również we francuskich uczelniach muzycznych w Lyonie i Strasburgu. Potem był wyjazd na stypendium do Los Angeles, choć Anderszewskiego rozczarował system amerykańskiego kształcenia. „Amerykanie myślą, że wszystko jest na sprzedaż, łącznie z talentem i duszą. A ja wierzę, że najlepsze rzeczy przychodzą nieoczekiwanie, same z siebie, że nie można ich kupić za żadne pieniądze” – mówił potem w jednym z wywiadów. Korzyścią były jednak roczne studia z dyrygentury, zaprocentują kiedy będzie prowadził koncerty Mozarta dyrygując od fortepianu.

Piotr Anderszewski w NFM-koncert z orkiestrą symfoniczną

Piotr Anderszewski w NFM-koncert z orkiestrą symfoniczną

Koncert / Klasyczna
Termin 7 stycznia 2020 19:00

Miejsce Narodowe Forum Muzyki (NFM) Wrocław

Zobacz

Perfekcja nie istnieje

Początek światowej kariery Piotra Anderszewskiego datuje się na 1990 rok i udział w prestiżowym konkursie pianistycznym w angielskim Leeds. W programie występu ma m.in. arcytrudne Beethovenowskie „33 Wariacje na temat walca Diabellego”. Publiczność jest zachwycona. Następnie pianista rozpoczyna wykonanie Wariacji op. 27 Weberna i nie kończąc utworu nagle schodzi ze sceny, niezadowolony ze swojego występu. Odmawia powrotu, rezygnuje z konkursowej rywalizacji.

„Dziś dopuszczam taką myśl, że mogę zagrać fałszywą nutę, że perfekcja nie istnieje” – powie po latach w rozmowie z Sylwią Borowską dla dwutygodnika „Viva”. Ale choć nie kontynuuje udziału w konkursie wygrywa i tak – piszą o nim krytycy, ma już zapewniony debiut w londyńskiej Wigmore Hall, zaczynają napływać propozycje koncertów. A Anderszewski pracuje już na własne nazwisko.

Prestiż artysty podniesie jeszcze przyznana w 2002 roku Gilmore Artist Award, którą pianista otrzyma jako czwarty laureat w historii.

Piotr Anderszewski w Filharmonii Wrocławskiej w styczniu 2008 roku/mat. własne

Płyty i koncerty

Przez lata nagra 18 albumów, większość dla wytwórni Virgin Classics (teraz pod nazwą Warner Classics/Erato), z którą w 2000 roku podpisał kontrakt. Repertuar selekcjonuje z wielką pieczołowitością, choć w wywiadach podkreśla, że nie on wybiera kompozytora, ale kompozytor jego.

Głośne stają się jego albumy z utworami Bacha, Beethovena, Szymanowskiego i wreszcie Chopina. Do utworów romantyka przekonał się pracując nad Bachowskim cyklem polifonicznym „Das Wohltemperierte Klavier”. Z wielkiego rozkochania, fascynacji Chopinem powstanie chyba najbardziej niezwykły, bo osobny w dyskografii Anderszewskiego album z mazurkami, balladami, polonezami.  

Na równi z sesjami nagraniowymi ważne są koncerty artysty. Występuje w Polsce regularnie, szczęśliwie także we Wrocławiu. Po raz pierwszy podczas uroczystości wręczenia Wrocławskiej Nagrody Muzycznej w 2000 roku, potem osiem lat później w Filharmonii Wrocławskiej (z koncertami Mozarta i Haydna), następnie podczas inauguracji Narodowego Forum Muzyki 4 września 2015 roku (jako solista w IV Symfonii koncertującej Karola Szymanowskiego), wreszcie w listopadzie 2016 roku z Orkiestrą Leopoldinum i Lutosławski Quartet).

We wtorek 7 stycznia, wspólnie z NFM Filharmonią Wrocławską, wykona III Koncert fortepianowy Beli Bartóka pod batutą Giancarla Guerrera.

Pianista prywatnie

Prywatnie Piotr Anderszewski wydaje się być bardzo ciepłą osobą, jest mocno związany z rodziną, a  przyjaciół potrafi ugościć w wyjątkowym stylu. Dziesięć lat temu słynny francuski dokumentalista Bruno Monsaingeon, legendarny z filmowych portretów pracy pianistów Glenna Goulda, Światosława Richtera, czy dyrygenta Giennadija Rożdiestwienskiego, realizuje film „Podróżujący fortepian” (po raz kolejny opowiadając o Anderszewskim – pierwszy raz, gdy podpatrywał jego pracę nad „Wariacjami Diabellego”).

To relacja z jedynej w swoim rodzaju podróży, wynajętą gierkowską salonką, jaką Anderszewski odbywa z siostrą i przyjaciółmi, po Europie, w drodze na koncerty, ale też choćby wizytę u rodziny w Budapeszcie. W wagonie ustawiony jest fortepian, więc się dużo muzykuje, korzysta z dobrej kuchni (prywatnie pianista uwielbia gotować), dyskutuje. Atmosfera jest ciepła, przyjazna, a podróż staje się okazją do wspomnień. Warto obejrzeć dokument Monsaingeona, bo to niepowtarzalna okazja wejścia w świat wrażliwości jednego z najciekawszych dziś pianistów na świecie.

Pięć płyt Piotra Anderszewskiego, które trzeba poznać

1. Bach/Suite française n 5, Ouverture dans le style français (Harmonia Mundi, 1999)

Album zasłużenie wyróżniony przez wszystkie ważniejsze magazyny muzyczne i zarazem dla wielu fanów najbardziej chyba wyrazisty bachowski, nawet spośród kilku kolejnych, jakie pianista nagrał (potem już dla Virgin Classics). W wykonaniu V Suity francuskiej i Uwertury w stylu francuskim jest elegancja, stylowość, cyzelowanie detalu, ale i ekspresja, niezwykła muzykalność. Po latach zachwycą bachowskie Suity angielskie – 1, 3 i 5, które przyniosły artyście nagrody ECHO Klassik i tytuł płyty miesiąca magazynu „Gramophone”.

2. Beethoven/Diabelli Variations (Virgin Classics, 2001)

Ogromnym, skomplikowanym dziełem Beethovena, czyli „33 Wariacjami C-dur na temat walca Diabellego” Anderszewski olśnił świat po raz pierwszy w 1990 roku podczas konkursu pianistycznego w angielskim Leeds. Rywalizacji, jak wiadomo, nie wygrał, ale zafascynowani jego interpretacją menadżerowie jednej z wytwórni płytowych proponowali zarejestrowanie dzieła Beethovena. W podjęciu decyzji pianiście przeszkodził fakt, że nie zagwarantowano mu wpływu ma decyzje montażowe.

Po latach ponowna propozycja Wariacji Diabellego wyszła od Virgin Classics, a całą sesję miał rejestrować dodatkowo dokumentalista Bruno Monsaingeon. Powstała płyta CD i DVD. Pierwsza dla pasjonatów samego wykonania (perfekcyjnego), druga dla tych, którzy kochają podglądać artystów (refleksyjnych) przy pracy. Za ten krążek Anderszewski otrzymał nagrody – Diapason d'Or, Choc du Monde de la Musique, Editor's Choice for Gramophone i Recommande Classica.

3. Mozart/Piano Concertos 17&20 (Virgin Classics, 2006)

Mozart jest, obok Bacha, a ostatnio Schumanna, jednym z najbardziej ukochanych kompozytorów Piotra Anderszewskiego. Jego koncerty rejestrował aż trzykrotnie, za każdym razem sam prowadząc orkiestrę (Sinfonię Varsovię, Scottish Chamber Orchestra, Chamber Orchestra of Europe) od fortepianu. Do niemal wszystkich sam napisał kadencje, realizując swoją kompozytorską pasję.

Ale to płyta ze Scottish Chamber Orchestra wzbudza największy zachwyt, a zwłaszcza niedoścignione wykonanie Koncertu fortepianowego d-moll. Artykulacja w drugiej części utworu (Romanze) na długo pozostaje w pamięci. I już nie sięgniemy po inne wykonania Koncertu nr 20. 

4. Chopin/Ballades, Mazurkas, Polonaises (Virgin Classics, 2003)

„Uwielbiam Chopina, ale w jego muzyce mam niewiele do powiedzernia od siebie” – tak Piotr Anderszewski mówił w 2002 roku Bartoszowi Kamińskiemu. Rok później nagrał jednak utwory kompozytora na płytę uważaną chyba do dziś za jeden z jego najbardziej kontrowersyjnych albumów. Może dlatego, że punktem odniesienia nie była dla niego ani polska szkoła pianistyczna, ani tradycja wykonawcza.

To płyta, która intryguje nawet po latach, pragnie się do niej wracać, raz jeszcze skonfrontować swoje wyobrażenia (kształtowane latami określonych chopinowskich wykonań) z wizją Anderszewskiego. Indywidualną, niezwykle przemyślaną, intrygującą, choć niektórych zaskoczą m.in. tempa obierane w mazurkach, czy polonezach. Ale usłyszycie tu rubato, o którym wielu opowiada, a niewielu gra. 

5. Schumann: Piano Works (Virgin Classics, 2010)

Po ukazaniu się tego albumu krytyk „BBC Music Magazine” pisał, że Schumann w interpretacji Anderszewskiego jest najwyższej próby. Na o rok wcześniejszym krążku „Piotr Anderszewski at Carnegie Hall” (Virgin Classics 2009) do programu recitalu pianista włączył „Karnawał wiedeński” i zagrał go z epickim rozmachem.

Ale dopiero o rok późniejsza płyta stała się prawdziwym rarytasem dla fanów niemieckiego romantyka, bo też trafiło tu zarówno sześć różnych w nastroje Humoresek op. 20, jak i polifoniczne „Studien für den Pedalflügel” op. 56, które Anderszewski opracował w obecnym kształcie zachwycająco. Nagranie Roku i wyróżnienie w kategorii muzyka instrumentalna „BBC Music Magazine”.

Niemniej, pisząc o Schumannie, nie można nie przywołać najnowszej płyty pianisty, w której spotkał Mozarta (m.in. Fantazja c-moll) z Schumannem (m.in. Fantazja C-dur i ostatni utwór kompozytora, czyli  Geistervariationen). Rzecz zupełnie zdumiewająca. A na dodatkowym dysku nakręcony przez samego pianistę film-afirmacja Warszawy „Je m'appelle Varsovie”, bez jednego słowa, za to ze ścieżką dźwiękową z nagrań Anderszewskiego i odgłosów warszawskich ulic. Film oceniać można rozmaicie, ale to raczej osobista wypowiedź z pomocą kamery niż podlegające ocenom dzieło.



Zgłoś uwagę