Tworzą teatr, który działa z młodzieżą, osobami wykluczonymi i mieszkańcami, do których rzadziej dociera oferta kulturalna. W artystycznym DNA mają sztukę, która buduje wspólnotę i nie boi się być blisko. A wszystko zaczęło się 10 lat temu od szalonego pomysłu „róbmy swój teatr” i to szaleństwo trwa do dzisiaj.
W podwórku przy ulicy Prądzyńskiego 39a działa Teatr Układ Formalny, który opowiada o tych stronach życia, które często pozostają ukryte w ciszy i od których odwracamy wzrok. Kiedy kurtyna opada, głos dostaje widownia, bo dla tego zespołu teatr zaczyna się od rozmowy.
Historia teatru zaczęła się w 2016 roku, gdy we Wrocławiu spotkali się przyjaciele, którzy kończąc wrocławska szkołę teatralną skorzystali z możliwości Europejskiej Stolicy Kultury i postanowili stworzyć niezależną scenę – miejsce, w którym mogliby działać na własnych zasadach i, jak sami mówią, wymyślić siebie jako twórców, traktując teatr jako narzędzie zmiany. Debiutowali spektaklem „Matka Courage krzyczy” w nurcie OFF Przeglądu Piosenki Aktorskiej, gdzie zdobyli statuetkę Tukana OFF. Kilka miesięcy później powołali fundację, która pozwoliła im rozwijać działalność artystyczną i społeczną.
- Za każdą premierą, warsztatem i spotkaniem stoi zespół. Prowadzimy teatr od podstaw, kolektywnie, bez hierarchii, z równą odpowiedzialnością. I uwierzcie, nasza energia jest nieskończona, a pomysły nie mają granic - mówi Przemysław Furdak, współzałożyciel teatru.
Zadają pytania – czujne i czułe
Sięgają po historie, o których często mówi się szeptem: o samotności, przemocy, trudnych relacjach rodzinnych, kryzysach psychicznych i społecznych napięciach. Na scenie łączą różne języki teatru – od lalek, przez multimedia, po czysto aktorską obecność.
Mamy w sobie czujność i czułość na rzeczywistość. Nie robimy sztuki dla sztuki, robimy ją z potrzeby, czasem naszej, ale w większości spektakli są to potrzeby innych. Dostrzegamy je i udostępniamy w naszych interpretacjach, ale zawsze jako pytanie, nigdy w formie tezy. Nie udajemy, że znamy odpowiedzi. Chcemy rozmawiać - podkreśla Wiktoria Czubaszek-Górska, jedna z założycielek teatru.
W repertuarze Układu widz trafia na autorskie projekty („Dzień Ojca”), reinterpretacje klasyki („Balladyna”), poetyckie opowieści (nie tylko) dla młodszych widzów („W stronę Słońca”), czy spektakl w nurcie teatru dokumentalnego, który wyrósł z rozmów z osobami w kryzysie bezdomności („PustoStan”). W najnowszych „Gwiazdach tańczących na głodzie” artyści pokazują mroczną stronę wrocławskiego Trójkąta Bermudzkiego, gdzie siódemka influencerów trafia do terapeutycznego programu telewizyjnego.
Nie boimy się tematów przemilczanych. Przemoc w rodzinie, mizoginia, kryzysy tożsamości, samotność - to wszystko pojawia się w spektaklach, bo o tym chcemy rozmawiać z naszymi widzami - dodaje Przemysław Furdak.
Głos tych, których nikt nie słyszał
Ale, ten teatr, to nie tylko spektakle, to także warsztaty i działania społeczne. Goszczą w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych, szkołach, domach kultury i na podwórkach. Zrealizowali projekty edukacyjne z Muzeum Historii Polski, Fundacją Ukraina, Komisją Europejską, Narodowym Centrum Kultury, a także autorskie półkolonie RPG-owe w ramach „Lata w teatrze”.
- Warsztaty w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych bywają dla uczestników pierwszą okazją, żeby powiedzieć coś głośno, bez strachu, bez wstydu. Coś, czego wcześniej nikt inny nie chciał lub nie umiał słuchać - mówi Wiktoria Czubaszek-Górska.
W przedstawieniach „Wszyscy bogowie we krwi”, „Słowo na G” czy „Cicho/Tuxo” rozmawiają z młodymi ludźmi o przemocy, samotności i tożsamości. W „Fedrze” Agaty Dudy-Gracz przejmująco pokazują temat wstydu i starzenia się, w „Szekspir Fight Show Arena” klasyka spotyka kulturę freak-fightów, a w „A miłości bym nie miał” przyglądają się internetowemu środowisku inceli.
Wrocław po drugiej stronie kurtyny
A Wrocław? Dla zespołu Układu Formalnego to nie tło, lecz partner. Daje poczucie, że „tutaj można, tutaj się da”, Wiele projektów powstało z fascynacji historią Wrocławia i tożsamości jego mieszkańców.
– Jest dla nas inspirującą mozaiką, w której krzyżują się różne historie, języki i doświadczenia. To tu spotyka się wschód i zachód, północ i południe. I są tu niesamowite mosty, które nie tylko łączą miejsca ale też ludzi i punkty widzenia – podsumowuje Przemysław Furdak.
Fundacja Teatr Układ Formalny
Artyści, szalone dusze i zGRAna grupa przyjaciół.
Największym marzeniem zespołu pozostaje własna, w pełni niezależna scena, w której mogliby grać częściej, rozwijać działania warsztatowe i zapraszać inne zespoły. Dziś korzystają z przestrzeni w Centrum Aktywności Lokalnej (Centrum na Przedmieściu), konsekwentnie budując swoją obecność na kulturalnej mapie miasta, a ich sztuka nie kończy się wraz z opadnięciem kurtyny.