Sto lat temu wypiekało się tu chleb dla wojska, dziś PIEKARNIA Żywa Kultura na Kępie Mieszczańskiej ma swój przepis na... sztukę. Premierowe spektakle wystawiają tu Instytut Grotowskiego, Teatr Polski w Podziemiu i Teatr Pantomimy, odbywają się tu międzynarodowe festiwale teatralne, a w przestrzeniach 66P i Galerii Geppart Akademii Sztuk Pięknych można oglądać ciekawe wystawy. Poznajcie gospodarzy tego wyjątkowego miejsca na artystycznej mapie Wrocławia – miejsca, które zrodziło się z marzenia.
Ona – dusza i serce PIEKARNI, malarka, rzeźbiarka, projektantka wnętrz i ogrodów, która przed laty wymarzyła sobie to miejsce i zna tu niemal każdy kamień. A raczej cegłę.
On – projektant wnętrz, syn znanego artysty Konrada Jarodzkiego, przez lata wiceprezes firmy Archicom – dewelopera PIEKARNI.
Poznali się ponad 40 lat temu na egzaminie wstępnym do Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
Tu „wypieka się” żywą kulturę
Od ponad dekady Jarodzcy tworzą razem PIEKARNIĘ Żywą Kulturę przy ul. Księcia Witolda 60-68. Przyświeca im motto: „sztuka współczesna albo śmierć”, „wykrzyczane” na jednej z pokazywanych tu prac przez Renatę Jarodzką i Mirka Chudego.
To miejsce, w którym duch historii pieczołowicie odrestaurowanego budynku dawnej garnizonowej piekarni z początku XX w. przenika się z różnymi dziedzinami sztuki – od malarstwa, przez rzeźbę, performance, muzykę, po teatr.
- To miejsce stworzone przez artystów dla artystów. Pełne kreatywnej energii i wolności twórczej. Przez dekady piekarnia zaopatrywała lokalny garnizon w pieczywo, dziś „wypieka” żywą kulturę - mówią gospodarze, którzy pełnią również funkcję przedstawicieli Rady Artystycznej Programu Rezydencji Artystycznych im. Konrada i Pawła Jarodzkich.
Zły sen złomiarza, czyli wielkie marzenie
Położony w pobliżu Odry, odnowiony budynek z czerwonej cegły, ma na froncie duży napis PIEKARNIA. Mijając dziedziniec, można zażartować, że komuś przyśnił się zły sen złomiarza. Taki tytuł nosi stojąca tu rzeźba Renaty Jarodzkiej. Ale tak naprawdę cały ten obiekt to jej piękny sen, bo lata temu wymarzyła sobie to miejsce.
Podróżując po świecie, podziwiała Tacheles w Berlinie – dawny dom towarowy Wertheima przekształcony w centrum sztuki, potem 798 Art District w Pekinie – dzielnicę dawnych fabryk wojskowych zamienioną na pracownie i galerie artystyczne. I jeszcze wiele innych tego typu miejsc: w Nowym Jorku, Los Angeles, Meksyku czy Toronto (gdzie Jarodzcy mieszkali na emigracji przez 6 lat). – Stworzyć coś podobnego we Wrocławiu – to by było coś! – pomyślała.
Był rok 2013, kiedy po raz pierwszy Jarodzcy zobaczyli budynek dawnej wojskowej piekarni przy ul. Księcia Witolda.
To była kompletna ruina - wspomina Renata Jarodzka. - Miał tu kiedyś powstać dom handlowy, ale na szczęście tak się nie stało. Dziś działa tu scena teatralna, dwie galerie sztuki, studio filmowo-reklamowe, a w maju chcemy otworzyć kawiarnię - zapowiada gospodyni PIEKARNI, która zaprojektowała tu m.in. wnętrza, fragmenty elewacji, małą architekturę i zieleń.
– A ten kawał metalu, który tworzy rzeźbę „Zły sen złomiarza”, wyszarpałam przed laty pewnemu zbieraczowi. Pręty zbrojeniowe z rozbieranych fragmentów budynku zwinął sobie w taką piękną kulę, a ja mu je zabrałam i zrobiłam z tego rzeźbę. Moim zdaniem ona nie tylko świetnie oddaje ducha tego miejsca, ale też sporo mówi o moim podejściu do sztuki – dodaje artystka.
Historia zaklęta w murach
Sam budynek powstał w latach 1900-1901 na terenie garnizonu Breslau, jako piekarnia Urzędu Aprowizacji przy ulicy Werderstrasse (werder, niem. wyspa na rzece). Przez lata zaopatrywała lokalny garnizon w pieczywo. Po II wojnie światowej obiekty garnizonowe przejęła Milicja Obywatelska, a główna ulica Kępy została przemianowana na ul. Księcia Witolda – na cześć Wielkiego Księcia Litewskiego.
W budynku obecnej PIEKARNI Żywej Kultury działały natomiast Wrocławskie Zakłady Przemysłu Piekarniczego. Pod koniec lat 60. XX w. zaplanowano ich ostatnią, nigdy niedokończoną, przebudowę. Od tego czasu budynek z roku na rok coraz bardziej niszczał. Aż do 2013, kiedy został kupiony przez nowego inwestora i ruszyły przygotowania do jego rewitalizacji.
Miejsce otwarte dla sztuki i artystów
– Coś było w tej ruderze fascynującego, co nie pozwoliło nam jej zostawić. Nie chcieliśmy tu komercji, chcieliśmy, żeby PIEKARNIA służyła sztuce. I tak się stało – mówi Rafał Jarodzki. Ale nie zawsze wszystko szło jak po maśle.
- Ostatnie dwa lata budowy kosztowały mnie dużo nerwów. Chciałam, żeby cegły na elewacji były idealnie dopasowane, bo traktuję architekturę jak malarstwo. Musieliśmy zrezygnować z trzech firm, bo się nie nadawały. Na koniec sama siedziałam z robotnikami na budowie i pilnowałam koloru niemal każdej cegły - opowiada Renata Jarodzka.
Jeszcze podczas remontu do Jarodzkich zgłosił się Jarosław Fret, szef Instytutu Grotowskiego. Szukał miejsca dla swojego teatru. Tak w PIEKARNI powstała duża scena oraz Centrum Sztuk Performatywnych, gdzie wystawiane są spektakle i goszczą różne festiwale.
W miejscu, gdzie dziś działa galeria 66P, początkowo miała powstać pracownia Renaty Jarodzkiej. – Trochę mi było szkoda zabierać dla siebie aż tyle miejsca – mówi gospodyni PIEKARNI.
Wspólnie z nieżyjącym już kuzynem Rafała - malarzem Pawłem Jarodzkim - rozpoczęliśmy działalność 66P. Pierwszą osobą, która wystawiła tu swoje prace, była Ewa Ciepielewska, która współtworzyła słynną grupę artystyczną LUXUS.
Twórcza energia PIEKARNI
Dziś ważną częścią PIEKARNI jest stale powiększająca się kolekcja sztuki. Możemy tu zobaczyć dzieła artystów i artystek związanych z Wrocławiem, w tym ze wspomnianą grupą LUXUS, oraz wystawiających swoje prace w galerii 66P. M.in. instalację Jerzego Kosałki „Polska żółć”, murale warszawskiej Grupy Twożywo, a także fumaże Nikity Krzyżanowskiej i kilkumetrową rzeźbę „Skrzydlaka miejskiego” znakomitej wrocławskiej artystki Anny Szpakowskiej-Kujawskiej.
Renata i Rafał Jarodzcy
Chcą, żeby wrocławska PIEKARNIA Żywa Kultura żyła sztuką.
W 2025 roku kompleks PIEKARNI zyskał nowy budynek, usytuowany tuż nad Odrą. Mieszczą się tu: biuro 66P, apartamenty, nowa pracownia Renaty Jarodzkiej oraz kolekcja sztuki. Z dachu można podziwiać widok na rzekę, okolicę i ogród. W maju 2026 roku otwarta zostanie pierwsza kawiarnia. W planach jest też druga.
Cieszy nas, że to miejsce ciągle się rozwija, że możemy pokazywać tu wartościowe rzeczy i wspierać artystów - mówią Jarodzcy. - Chcemy, żeby przed PIEKARNIĄ w przyszłości pojawiło się więcej dzieł sztuki. Żeby ludzie przychodzili tu do galerii albo na spektakl, ale też żeby chcieli posiedzieć sobie w ogrodzie albo kawiarni. Żeby cieszyli się - tak jak my - twórczą energią tego miejsca - dodają.