Klub Sympatyków Transportu Miejskiego

Klub Sympatyków Transportu Miejskiego

Kategoria:

Społeczeństwo / Miasto

Ratują zabytkowe tramwaje i autobusy. Nie tylko remontują te pojazdy, ale także... jeżdżą nimi po Wrocławiu, zabierając na pokład turystów i mieszkańców. Swoją pasją do zabytków techniki zarażają coraz większe grono osób.

Pamiętacie Fredrusia – kultowy wrocławski autobus-kabriolet? Parę lat temu miasto znalazło pieniądze na jego renowację. To oni ją nadzorowali. Samodzielnie odnowili wyprodukowany w dawnym Wrocławiu wagon LH Standard, autobus Ikarus 280 i wiele innych, ciekawych pojazdów. To m.in. dzięki nim tramwaj Maximum z 1901 r. wygląda obecnie tak pięknie.

Do Klubu należy obecnie ponad 60 osób. Niektórzy z nich związani są z transportem miejskim zawodowo (to np. motorniczowie i kierowcy). Dla innych to po prostu hobby. Wiele potrafią zrobić sami. Znajdziemy tu specjalistów od elektryki, obróbki metali, no i oczywiście mechaników.

- Powstaliśmy w 2011 roku, także za nami już 15 lat. Zaczęło się od kilkunastu osób, dwóch autobusów z Dzierżoniowa i jednego tramwaju, który kupiliśmy w 2012 roku. Od tych trzech pojazdów obecnie doszliśmy do ponad 30. Większość z nich udało nam się wyremontować i są już sprawne - mówi Krzysztof Kołodziejczyk, prezes Klubu Sympatyków Transportu Miejskiego (KSTM).

– Wielu z nas interesuje się tym albo kształci się w kierunkach takich, o których można powiedzieć, że to są już ginące zawody – mówi Jan Rafalski, jeden z młodszych członków klubu, który zajmuje się m.in. konserwacją nastawników w tramwajach.

Magia dawnych tramwajów i autobusów

- To jest wehikuł czasu. Jak się wejdzie do takiego pojazdu, to nagle wraca stary Wrocław. Jest wiele elementów, które uruchamiają ogniwa pamięci. Bo nagle słyszymy na przykład terkotanie korby, którą kręci motorniczy. Trzask drzwi. Wracają zapachy, choćby starej farby. Możemy dotknąć skórzanych uchwytów czy metalowych, mechanicznych kasowników. To nie jest typowe zatrzymanie kawałka wrocławskiej historii w kadrze. To jest coś, co pozwala nam wrócić na chwilę do tamtych czasów, po prostu przeżyć to ponownie - mówi Tomasz Sielicki z KSTM.

Nie tylko remonty

Klub obsługuje także Wrocławskie Linie Turystyczne. W sezonie letnim zabytkowe tramwaje i autobusy wyjeżdżają na miasto. Można się nimi przejechać w każdy weekend, wystarczy zwykły bilet na komunikację miejską. To bez wątpienia jedna z oryginalniejszych atrakcji turystycznych ostatnich lat.

Klub Sympatyków Transportu Miejskiego


Ratują zabytkowe tramwaje i autobusy

– Nasza rola polega na tym, że obsługujemy te linie zabytkowymi pojazdami. Ale nie tylko. Oczywiście musimy te tramwaje i autobusy przyszykować tak, żeby one były sprawne przez cały sezon. Tak naprawdę to utrzymanie zajmuje najwięcej czasu. Trzeba je nie tylko myć, ale przede wszystkim sprawdzać pod względem technicznym, żeby nic podczas jazdy na mieście się nie stało. W 2025 roku w zasadzie żadnej większej awarii nie mieliśmy – mówi Krzysztof Kokot.

Marzenie? Muzeum miejskiej komunikacji

Dalekosiężnym klubowym marzeniem jest muzeum, które umożliwiałoby ekspozycję tych wszystkich pojazdów. Naprawdę byłoby co pokazywać. Bo oprócz taboru należącego do KSTM w halach dawnej zajezdni przy ulicy Legnickiej mają swój dom także inne zabytkowe pojazdy, w tym kilkanaście tramwajów należących do Gminy Wrocław i czekających na remont. 

Staramy się, żeby ten zabytkowy tabor był jak najbardziej dostępny dla mieszkańców. Są linie turystyczne, jest możliwość wynajmu, są różne eventy czy choćby Dzień Otwarty Zajezdni, który przypada na przełomie lata i jesieni i przyciąga za każdym razem kilka tysięcy odwiedzających. Natomiast takiego regularnego muzeum we Wrocławiu nie ma. A patrząc, jak to wygląda w innych miastach - Krakowie, Szczecinie czy choćby Oławie, gdzie działa świetne muzeum motoryzacji- myślę, że coś podobnego cieszyłoby się dużym zainteresowaniem - mówi Krzysztof Kołodziejczyk.

Autor: Maciej Wołodko