Ze swoimi wiernymi słuchaczami zdobywają góry, a nawet Koronę Górek Wrocławia, kręcą teledyski i pływają po Odrze. Narodzili się 25 lat temu – bez fajerwerków, z przekształconej stacji „Programu Miejskiego Radia Wrocław”. Jako Radio Aktywne Miasto – dziś tego skrótu nikt już nie rozwija – zyskali taką popularność, że stali się jedną z najlepiej rozpoznawalnych, lokalnych rozgłośni w kraju. NAGRODA SPECJALNA 30 KREATYWNYCH
To miejsce bez dyrektorów, sztywnej hierarchii i nieprzekraczalnych granic. Miejsce, w którym każdy prezenter to osobowość. To oni od przeszło ćwierć wieku przedstawiają Wrocławianom – Wrocławian.
– Kiedy w 1992 roku, z inicjatywy prezesa Radia Wrocław Lothara Herbsta, powstał „Program Miejski RW”, niewielu wierzyło w powodzenie nowej fali. Na szczęście byli też pasjonaci z wizją młodego, ambitnego i otwartego na wrocławską kulturę medium, dedykowanego mieszkańcom Wrocławia – wspomina Anna Fluder, dziennikarka i prezenterka RAM-u, prowadząca m.in. „Poranną Kawę”.
I dodaje: – Jako pierwsza w tej kilkuosobowej załodze stery objęła Zofia Owińska. Skompletowała zespół ludzi ambitnych, z pasją i odwagą, a jak przyznała po latach – najzdolniejszych. W 2000 roku zdecydowano na zmianę nazwy stacji. W nowej odsłonie, już jako Radio RAM, zagrało 6 grudnia, a duet prowadzących pierwszy poranek (Monika Jaworska i Wojciech Lorenz), zapisał się w historii, jako spontaniczny, z lekkością komentujący miejskie wydarzenia.
Trzeba tu wspomnieć także o Pawle Gołębskim, który zajął się na początku oprawą dźwiękową programu, oraz o szefie muzycznym RAM-u Piotrze Bartysiu, który także znalazł się w pierwotnym składzie radia.
Są blisko ludzi, tak po… wrocławsku!
– Wrocławskość to DNA Radia RAM – zapewnia Piotr Bartyś. I wyjaśnia: – Prezentujemy historie naszych zabytków i zwykłych domów. Przybliżamy sylwetki Wrocławian – postaci znanych i rozpoznawalnych, i takich, które tutaj żyją i pracują, a są często równie ciekawe jak te z pierwszych stron gazet. Opowiadamy o codziennym życiu. Zapraszamy słuchaczy na premiery teatralne i do galerii sztuki. Patronujemy wielu wydarzeniom z życia kulturalnego naszego miasta. Wreszcie łączymy słuchaczy, zapraszając ich na wspólne rejsy, pikniki, zdobywanie Korony Wrocławia. Opowiadamy o ciekawych inicjatywach społecznych. Serwisy informacyjne w naszej stacji koncentrują się przede wszystkim na lokalnych wydarzeniach.
- Na playliście Radia RAM, jest sporo wrocławskich artystów. Kiedy ukazywały się płyty z bestsellerowej serii „RAM Cafe”, także tam można było posłuchać utworów lokalnych wykonawców. W studiu słuchowiskowym naszego radia organizujemy kameralne koncerty prezentujące młodych twórców. W tym roku przekroczymy setkę takich występów. Radio RAM to Wrocław - dodaje.
Tu każdy jest Osobowością
Muzyka, audycje – nie istniałyby bez ludzi. Jak pokazał przykład jednej z polskich rozgłośni radiowych, nie do się ich zastąpić maszyną.
– Bo radio to ludzie. Redakcję tworzą żywe osoby, pełne pasji, z bagażami doświadczeń, z którymi wciąż podróżują po więcej: słuchaczki i słuchacze Radia RAM totalnie ufają naszym słownym kursom. Dzięki tej trwałej relacji opartej na zaufaniu i podążaniu za głosem nie tylko w rytmie dnia, ale i w głąb miasta – za kulturą, rozrywką – jedna i druga strona ma ochotę na więcej. To bardzo wdzięczna zależność i czujemy, że nasza praca ma sens – przekonuje Łukasz Lorenc, prezenter prowadzący m.in. program „Wszystko co najlepsze”.
Chcemy tworzyć empatyczne medium, w którym odbiorcy także czują się ważni i włączeni do wspólnoty. Nie zmyślamy, opowiadamy prawdziwe historie, uprawiamy dziennikarstwo, w które szczerze wierzymy - wyjaśnia.
– Siłą radia jest wpisanie się w naturalny cykl człowieka. To m.in. ulubione audycje o tej samej porze. W RAM-ie to często zwariowane stałe punkty programu, jak radionowela o życiu Manuela, realizowana z poczuciem humoru i dźwiękową pasją przez Monikę Jaworską. O ulubionych dźwiękach i pasjach innych rozmawia z zaproszonymi gośćmi Piotr Bartyś w „Muzycznym Ja”. Przyciągamy też ludzi spoza redakcji. Joanna Lamparska opowiada nam co piątek o ciekawej przeszłości i niezwykłych miejscach Dolnego Śląska w „Pociągu do historii”, Joanna Mielewczyk co niedzielę przybliża historię wrocławskich kamienic poprzez ludzkie opowieści i wspomnienia. To cykl audycji, który towarzyszy niezwykle popularnej serii książkowej. A jak wielką siłą są słuchacze takich programów, najlepiej świadczy fakt, że w Wydziale Kartografii Urzędu Marszałkowskiego znaleźli się entuzjaści, którzy samodzielnie przygotowali i aktualizują mapę z wszystkimi kamienicami z historii audycji – wymienia szef stacji, Jan Pelczar.
Mimo trudnych chwil, RAM się nie zmienia
Jan Pelczar wraca myślami do chwil, które wyryły każdemu z radiowców bliznę na sercu.
- Najważniejszym cytatem z anteny pozostają dla nas ostatnie słowa Moniki Jaworskiej: „Nie odkładajmy niczego na później”. Trudami były też pożegnania Pawła Krotoskiego, który odszedł dosłownie między jednym programem i drugim oraz Wojciecha Szymańskiego, który zmarł kilka lat po swoim krótkim, ale owocnym szefowaniu RAM-em.
Nie sposób wymazać z pamięci uśmiechu Moniki Jaworskiej, dla której radio było życiem, domem. O RAM-ie mówi w ten sposób wielu jego pracowników. Bliskość ze słuchaczami, zażyłość koleżeńska i muzyka to idealne środowisko do podnoszenia ważnych kwestii w sposób kreatywny i niecodzienny, bliski ludziom. Za to ich chwalą.
Radości przychodzą każdego dnia, dzięki słuchaczkom i słuchaczom. Najtrudniejszy dzień są w stanie obrócić w lepszy swoim poczuciem humoru i nadsyłanymi wiadomościami - zauważa Jan Pelczar.
Są z nami od 25 lat – czego im życzyć?
Są we Wrocławiu słuchacze, który byli z RAM-em od początku. Z niektórymi radiowcy znają się osobiście, bo z początku nie było ich wielu. Jest we Wrocławiu fryzjer, który słucha RAM-u każdego dnia i wynotowuje wszystkie ich antenowe wpadki językowe. Zapisuje je w notesie – z sympatii, w dobrej wierze. – Kiedyś weźmiemy od niego ten zeszyt i zrobimy audycję z jego zapisków – zapowiada Anna Fluder.
– Radio RAM dociera codziennie do tysięcy Wrocławian, możemy mówić o gronie kilkudziesięciu tysięcy wiernych słuchaczy. W redakcji codziennie pracuje na stałe dziewięć osób. Ponad dwadzieścia współpracuje w mniejszej lub większej częstotliwości – wylicza Jan Pelczar.
Radio RAM
Najbardziej kreatywne radio we Wrocławiu, które ma rzesze stałych słuchaczy, można wręcz powiedzieć, że wyznawców.
– W tym skromnym gronie jesteśmy w stanie być obecni na większości ważnych wrocławskich wydarzeń kulturalnych. Nasze plenerowe studia znajdziecie m.in. na Nowych Horyzontach, American Film Festival, Europejskiej Nocy Literatury, Gastro Miasto. Sami organizujemy corocznie dwa Rejsy z Radiem RAM i każdego roku znajdujemy inne sposoby, by być blisko Wrocławian – w przeszłości na Piknikach, a ostatnio na próbach zdobywania kolejnych szczytów Korony Górek Wrocławia – mówi.
A więc wypatrujcie RAM-u i jeśli lubicie – zagadajcie. Spotkacie się z ogromną empatią i wzruszającą serdecznością. Jako Wrocławianie, życzcie im kolejnych, co najmniej 25 lat, bo takiego radia jak RAM zastąpić się nie da.