„Popiół i diament”

Jak Andrzej Wajda kręcił swój słynny film we Wrocławiu

Zaliczany do stu najlepszych filmów w historii kina, ceniony przez wybitnych reżyserów – Martina Scorsese i Francisa Forda Coppolę oraz Rogera Watersa z zespołu Pink Floyd. Polecany studentom w szkołach filmowych na całym świecie „Popiół i diament” powstał we wrocławskich plenerach i atelier Wytwórni Filmów Fabularnych przy Wystawowej. Zobaczcie, gdzie na randkę wybierał się Zbyszek Cybulski i gdzie zarejestrowano jego słynną scenę śmierci.

Magdalena Talik 2018-12-18 14:20:37

Film powstał w 1958 roku w oparciu o powieść Jerzego Andrzejewskiego, już wówczas niezwykle popularną (m.in. umieszczoną na liście lektur). W oparciu, bo Andrzej Wajda nie trzyma się ściśle fabuły i zmienia wiele szczegółów. 

Główny bohater to żołnierz podziemia Maciek Chełmicki (w tej roli Zbyszek Cybulski), który wspólnie z kolegą Andrzejem Koseckim (Adam Pawlikowski) dostają rozkaz zabicia Kazimierza Szczuki (Wacław Zastrzeżyński), sekretarza komitetu wojewódzkiego Polskiej Partii Robotniczej. Akcja jest nieudana, a jej ofiarami są robotnicy z cementowni, którzy przejeżdżali obok zamachowców. Szczuka przyjeżdża na miejsce zdarzenia dużo później. 

Akcję zabicia dygnitarza trzeba przeprowadzić powtórnie, dlatego Chełmicki pojawia się w hotelu Monopol (tam mieszka sekretarz PPR) i poznaje barmankę Krystynę (Ewa Krzyżewska), z którą nieoczekiwanie nawiązuje romans. Między młodymi rodzi się prawdziwe uczucie, ale miłość ma szansę powodzenia tylko, gdy bohater dokona wyboru niemożliwego.  

O dylematach głównego bohatera dyskutowało się w wielu szkołach filmowych na świecie. W wywiadzie dla znanego krytyka filmowego Janusza Wróblewskiego zamieszczonym w jego książce „Reżyserzy” (wyd. Wielka Litera 2013) Martin Scorsese przyznał, że przygotowując się do reżyserowania „Infiltracji” pokazał Leonardo di Caprio właśnie „Popiół i diament” Wajdy. I to z konkretnego powodu!

– Chełmicki staje przed podobnym dylematem, co grany przez Leo bohater, który działa w mafii jako policyjny szpieg. Wybrać życie, czy dać się zabić. Cybulski nosi okulary przeciwsłoneczne, przed śmiercią zakochuje się w dziewczynie z baru, ginie, zostawiając krwawe plamy na prześcieradłach. To piękny film – podkreślał w wywiadzie Scorsese. 

Wrocław bohaterem filmu

W powieści Andrzejewskiego akcja rozgrywała się w Ostrowcu Świętokrzyskim, w scenariuszu filmu miało być to jakieś nienazwane miasto powiatowe, które zagrał ostatecznie Wrocław.

– Można powiedzieć, że miasto jest trochę ukrytym bohaterem „Popiołu i diamentu”, pomimo tego, że nie występuje jako Wrocław, ale jego rola w tym filmie jest niebagatelna, nie do przecenienia – podkreśla prof. Krzysztof Kornacki, historyk kina, autor pasjonującej książki „Popiół i diament Andrzeja Wajdy” (wyd. Słowo / obraz terytoria 2011).

– Andrzej Wajda i kierownictwo produkcji zdawało sobie sprawę, że realizują politycznie dość wątpliwy temat – zabójstwo sekretarza partyjnego przez akowca – trzeba więc było oddalić się od centrum, od władzy. A Wrocław był daleko i okazał się ostatecznie dobrym wyborem – dodaje prof. Krzysztof Kornacki. 

Wytwórnia Filmów Fabularnych

Dlaczego Wrocław był ważny? Bo istniała tutaj Wytwórnia Filmów Fabularnych (dziś jej spadkobiercą jest Centrum Technologii Audiowizualnych, w skrócie CeTA).

– Dotarłem do notatek Andrzeja Wajdy, kiedy jeszcze kierownictwo produkcji nie zdecydowało, w którym miejscu film ma być realizowany. Rozważana była Łódź, ze względu na bardziej centralną lokalizację, co było ważne m.in. z punktu widzenia możliwości zatrudnienia aktorów stołecznych scen. Poza tym w Łodzi filmowcy mieli do dyspozycji halę zdjęciową z prawdziwego zdarzenia i laboratorium (którego we Wrocławiu nie było, więc materiał filmowy wywoływano w Łodzi i trzeba było na niego kilka dni poczekać) – zaznacza prof. Krzysztof Kornacki. 

We wrocławskiej wytwórni dostępne były nie tylko atelier, ale też miejsca noclegowe, więc ekipa mogła schodzić na plan filmowy, próbować sceny do późnych godzin.

– Wytwórnia słynęła też ze znakomitego zaplecza kateringowego, bo dyrektor Marceli Nowak, dawny łódzki restaurator, bardzo dbał o podniebienie artystów wiedząc, że jakoś musi konkurować z wytwórnią łódzką – opowiada prof. Krzysztof Kornacki.

–Ponadto Wajda w tym czasie nie miał gdzie mieszkać, był świeżo po rozwodzie, jemu też pasowało, że przez kilka miesięcy nie będzie musiał myśleć o sprawach osobistych i mieć miejsce, gdzie się nim zaopiekują – dodaje znawca filmu „Popiół i diament”.

Wytwórnia Filmów Fabularnych, obecnie Centrum Technologii Audiowizualnych/fot. CeTA

– Zbudowanie wytwórni we Wrocławiu było raczej wyborem politycznym, by pokazać, że na tych ziemiach, które zostały zyskane od Niemców, potrafimy rozwijać kulturę – wyjaśnia prof. Krzysztof Kornacki.

Słynna scena z kieliszkami

Podpalając kieliszki ze spirytusem bohaterowie Maciek i Andrzej wspominają zmarłych kolegów. Kończą słowami „My żyjemy”.

Scena narodziła się w jednej z hal Wytwórni Filmów Fabularnych, o czym wspomina zresztą Henryk Tas, elektryk, który od 1956 roku pracuje w studiach przy Wystawowej. – Dekorację przygotowywano na jednej z hal. Obsługiwałem wtedy stację transformatorową, więc byłem na miejscu. Przechodziłem w pewnym momencie, hala otwarta, a Andrzej Wajda razem z Januszem Morgensternem, który był wtedy jego asystentem przygotowują na przyszły dzień sytuację. Dyskutują, analizują, układają palce w kształt kadru przyglądając się, jak wszystko wygląda. Tak do późnych godzin wieczornych – opowiada Henryk Tas.

Ostatecznie zamiast spirytusu użyto szybciej palącej się benzyny.

Ulica Franciszkańska

Film w większości nakręcono w atelier, tylko niecałe 20 procent zdjęć powstało w plenerze. – Wajda wybierał plenerowe lokacje właściwie dopiero wtedy, kiedy rozpoczęły się zdjęcia w hali. W chwili wolnej jeździł po Wrocławiu i szukał odpowiednich miejsc do tych nielicznych scen plenerowych. Kiedy już je odnalazł, wzmocniły one przekaz zawarty w scenariuszu – wyjaśnia prof. Krzysztof Kornacki.

Franciszkańska, niewielka uliczka odchodząca w bok od Świdnickiej, służyła w filmie jako wejście i wyjście z hotelu, czyli z mieszczącej się tam wówczas kamienicy (dziś pozostał po niej fragment muru). Dalej jest plac Franciszkański, na którym nakręcono scenę kinową w „Popiele i diamencie”. – Trzeba było ukrywać wysoką zabudowę, która nie pasowała do miasta powiatowego, jakie nakreślono w scenariuszu – dodaje prof. Krzysztof Kornacki. 

kadr z „Popiołu i diamentu”/fot. za https://www.youtube.com/watch?v=9EivOD5MUoU oraz obecny wygląd ulicy Franciszkańskiej/fot. MAT

– Scena, kiedy Maciek Chełmicki (Zbigniew Cybulski) wychodzi z Krystyną (Ewa Krzyżewska) na randkę. Flirtują idąc ulicą Franciszkańską obok kościoła św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława, a obok przechodzą żołnierze Armii Czerwonej

Cerkiew katedralna Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy

Z ulicy Franciszkańskiej Maciek (Zbigniew Cybulski) i Krystyna (Ewa Krzyżewska) trafiają bezpośrednio do zrujnowanej świątyni (przed wojną i do 1963 roku kościół św. Barbary). To tutaj Krystyna czyta ośmiowiersz w której wnętrzu uwagę zwraca charakterystyczna odwrócona głową w dół figura Chrystusa.

– Wajda miał przygotowaną scenę z sylwetką odwróconego Chrystusa, ale kiedy przyszedł do zniszczonego kościoła św. Barbary zdał sobie sprawę, że musi tę scenę rozwinąć. Znalazła się w niej nie tylko charakterystyczna sylwetka Zbawiciela i rozmowa Krystyny i Maćka o przyszłości, ale też dopełnienie akcji po wejściu do dawnej zakrystii, w której leżą ciała zabitych robotników – tłumaczy prof. Krzysztof Kornacki dodając, że Wrocław niejako „zaproponował” zrealizowanie tej dodatkowej sceny, która zachwyciła filmowców na całym świecie, m.in. samego Martina Scorsese. 

kadr z „Popiołu i diamentu”/fot. za https://www.youtube.com/watch?v=9EivOD5MUoU oraz obecny wygląd cerkwi katedralnej/fot. MAT

– Wciąż można odnaleźć charakterystyczny łuk przy wejściu do świątyni (dziś cerkwi katedralnej), a obok zobaczymy też renesansową tablicę, z której Krystyna (Ewa Krzyżewska) „czyta” ośmiowiersz Norwida: Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej/Wokoło lecą szmaty zapalone/Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny/Czy to co Twoje będzie zatracone/Czy popiół tylko zostanie i zamęt/Co idzie w przepaść z burzą./ Czy zostanie na dnie popiołu gwiaździsty dyjament/Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

Ulica Nasypowa

Jedna z ostatnich scen filmu rozgrywa się przy estakadzie kolejowej na ulicach Bogusławskiego i Nasypowej. Maciek Chełmicki ucieka tu przed dawnym znajomym Drewnowskim (Bogumił Kobiela), ale przypadkowo wpada na patrol żołnierzy. Widząc, że bohater jest uzbrojony oddają strzały i go śmiertelnie ranią. Słaniający się Chełmicki (na ulicy Nasypowej) wchodzi między suszące się prześcieradła brocząc je krwią.

– Białych prześcieradeł nie było pierwotnie w scenariuszu – tłumaczy prof. Krzysztof Kornacki. – Pojawiły się w notatkach na planie, ale kiedy Wajda postanowił, że Maciek Chełmicki będzie uciekał przez ulicę Nasypową, powieszono je i powstała scena z biało-czerwoną flagą, która się odciska z krwi postrzelonego bohatera. Oczywiście, w domyśle widza, bo film był czarno-biały. Widzimy człowieka, który dla ojczyzny przelał krew – dodaje historyk kina.

kadr z „Popiołu i diamentu”/fot. za https://www.youtube.com/watch?v=9EivOD5MUoU oraz obecny wygląd ulicy Nasypowej/fot. MAT

– W scenie ucieczki Maćka Chełmickiego przed żołnierzami warto zauważyć jeden z poważniejszych błędów montażowych filmu - kiedy widzimy Zbyszka Cybulskiego biegnącego po raz pierwszy (ulicą Bogusławskiego), pociąg jedzie w inną stronę niż wtedy, gdy aktora obserwujemy nadbiegającego w kierunku kamery (tym razem już ulicą Nasypową). – Pamiętajmy, że wtedy nie było żadnych możliwości podglądu obrazu, trzeba było mieć wszystko w głowie. Takie błędy się od czasu do czasu zdarzały – zwraca uwagę prof. Krzysztof Kornacki.

Wzgórze Andersa

– Śmietnika nie było w scenariuszu, Maciek Chełmicki miał umierać na ulicy, ale podczas wyprawy po Wrocławiu Wajda zobaczył wysypisko śmieci (jeszcze nie to na wzgórzu Andersa) i obserwował, jak kołują nad nim wrony. Pomyślał, że to znakomite miejsce do śmierci bohatera filmu. Kazał nawet kierownikowi planu, Janowi Włodarczykowi, karmić ptaki, do momentu, w którym zaczną tam zdjęcia, aby nie odleciały – opowiada prof. Krzysztof Kornacki.

Ostatecznie scenę sfilmowano na śmietniku, z którego powstało wzgórze Andersa, choć na tym przykładzie można zobaczyć, jaki był niezwykły potencjał Wrocławia. – Miała być ulica, a został śmietnik, który stał się jednym z najważniejszych symbolicznych obrazów polskiego kina.

Oto akowiec, który reprezentuje całe pokolenie, ginie na śmietnisku historii, tak, jak chciała tego komuna. Kto wie, czy nie jest to, obok sceny z odwróconym Chrystusem, najczęściej reprodukowany kadr polskiego filmu – podkreśla prof. Kornacki.

– Można ubolewać, że Wrocław nie jest pokazany wprost, ale to miejsce, które wpisało się w historię światowego kina – nie ma wątpliwości historyk.

Na wysypisku śmieci, na którym Andrzej Wajda reżyserował słynną scenę śmierci Maćka Chełmickiego jest dziś pumptrack – tor kolarski z muldami i szybkimi zakrętami/fot. archiwalna z planu „Popiołu i diamentu” ze zbiorów Stefana Kurzypa, tor kolarski/fot. Janusz Krzeszowski

Wielka rola Zbyszka Cybulskiego

– Kodem do zrozumienia fenomenu tego filmu jest Zbyszek Cybulski, jego siła i osobowość – mówił Andrzej Wajda. – My wszyscy byliśmy bardzo zdolni, ale on zdecydował, że ten film jest w jakimś sensie nieśmiertelny. On gra inaczej niż inni, gra tak wyraziście tę postać i tak bardzo angażuje widzów, że nawet po czterdziestu latach ogląda się ten film jako zjawisko niesłychanie współczesne – przywoływał te słowa w swojej książce fotograf Wiesław Zdort.

Jednak kiedy w 1957 roku reżyser planował obsadę do swojego filmu, w ogóle nie brał pod uwagę Cybulskiego. Na liście potencjalnych kandydatów do zagrania postaci Maćka Chełmieckiego byli m.in. Tadeusz Janczar (którego Wajda obsadził wcześniej w swoim debiucie – „Pokoleniu”, a potem w „Kanale”) i Stanisław Mikulski (wcześniej grał w „Kanale”, ale wsławił się potem rolą Hansa Klossa w serialu „Stawka większa niż życie”, dokładnie dekadę później). Decydujące okazały się upór Janusza Morgensterna, II reżysera „Popiołu i diamentu” oraz zdjęcia próbne z Cybulskim.  

Po premierze filmu aktor został największą gwiazdą polskiego kina, choć sława okazała się jego przekleństwem. Zwłaszcza, że już nigdy nie zagrał podobnie wybitnej roli. Andrzej Wajda wprawdzie pracował z nim jeszcze przy noweli „Miłość dwudziestolatków” i dwukrotnie reżyserował go na scenie teatralnej, ale nie dał mu już szansy zabłysnąć na ekranie na miarę jego wielkiego talentu.

W 1966 roku Zbyszek Cybulski na lotnisku w Rzymie powiedział Beacie Tyszkiewicz, że Wajda jeszcze za nim zatęskni. Rok później aktor zginął tragicznie na peronie 3 wrocławskiego dworca głównego. W niezwykle osobistym filmie „Wszystko na sprzedaż” z 1968 roku Wajda oddał hołd swojemu wyjątkowemu aktorowi. Jest obecny w każdej scenie, choć nie ma go w filmie, a jego postać aktorzy jedynie przywołują we wspomnieniach. 

Wyd. PWSFTViT 1997

– Zdjęcie Zbyszka Cybulskiego ze słynnej sceny z płonącymi kieliszkami znalazło się na okładce specjalnego albumu „Cybulski na planie filmu >Popiół i diament<” Wiesława Zdorta, znakomitego fotografika, który dokumentował pracę przy słynnym obrazie Andrzeja Wajdy