Historia kamienicy Rynek 27/28

Z wdzięczności dla Wrocławia powstaje galeria sztuki

fot. Janusz Krzeszowski

Zaczynali od kupowania obrazów do domu, gdy zabrakło miejsca ozdabiali nimi biurowiec firmy. Teraz mają jedną z najcenniejszych prywatnych kolekcji polskiej sztuki współczesnej i robią Krupa Gallery. To będzie pierwsza w Polsce galeria prezentująca na stałe prywatną kolekcję dzieł sztuki. Wszystko powstaje w kamienicach z bogatą historią, była tam słynna winiarnia, bank i dom handlowy „Pod Złotym Pucharem”. Podczas prac remontowych natrafiono na ślady dawnego skarbca i na nowo odkryto zapominany, zimnowojenny schron ale tajemnic jest tam więcej.

Jarek Ratajczak 2019-12-02 09:39:57

Mijając pocztę u zbiegu Świdnickiej i Rynku – mówi się, że każdy wrocławianin przynajmniej raz w życiu kupował tam znaczki lub wysyłał list – jest wejście do kamienicy Rynek 27/28. Teraz, to niepozorne drzwi i dwie szczelnie zasłonięte papierem witryny. W środku: gruz, ściany bez tynku i zerwane stropy. Z holu na parterze można wejść wyżej do ogromnego lokalu zajmującego całe piętro narożnej kamienicy lub zejść w dół do potężnych piwnic, które ciągną się aż do patio od strony ul. Ofiar Oświęcimskich.

To pod tym adresem powstaje galeria sztuki współczesnej Krupa Galery. Jej właścicielami są Sylwia i Piotr Krupowie, jedni z najbogatszych wrocławian. Piotr Krupa jest współzałożycielem spółki KRUK S.A., należącej do 10 największych firm zarządzających wierzytelnościami na świecie. W galerii będzie prezentowana ich kolekcja malarstwa, ale nie tylko.

Kamienica Rynek 27/28

Rok 1907, po prawej stronie Rynek 27/28, źródło: fotopolska.eu. Rok 2019, fot. Jarek Ratajczak

Prestiżowy adres

Oglądając przedwojenne zdjęcia, trudno skojarzyć, że to to samo miejsce. Po zaokrąglonym narożniku z balkonem i tarasem widokowym nie ma już śladu. Ale historia się powtarza. Adres Rynek 27/28 zawsze był własnością najbogatszych wrocławskich kupców i przedsiębiorców.

Lata 1900-1915, źródło: Dolnośląska Biblioteka Cyfrowa. Rok 2019, fot. Jarek Ratajczak

– Kamienica przy Rynku 27/28, a dokładnie jej dolne kondygnacje, przez długi czas stały puste - co, w takich przestrzeniach jakim jest centrum miasta, budzi mieszane uczucia. Ale opłacało się czekać. Unikatowe wnętrza, będą niebawem gościć dzieła sztuki współczesnej, które do tej pory wrocławianie mogli oglądać tylko okazjonalnie – mówi Katarzyna Chrobak-Eilmes z Biura Rozwoju Gospodarczego UM Wrocławia.

Kolekcja powstała z pasji

Krupa mówi, że Wrocław go wykształcił, tu osiągnął sukces zawodowy, teraz ma potrzebą oddania czegoś miastu – tym czymś ma być galeria, służąca mieszkańcom. To będzie pierwsza w Polsce galeria prezentująca na stałe, prywatną kolekcję dzieł sztuki.

– Pomysł stworzenia we Wrocławiu instytucji kultury, a konkretnie galerii sztuki współczesnej wynikł też z potrzeby, którą dostrzegliśmy w trakcie kolekcjonowania i naszych wielu wizyt w muzeach i galeriach. Pełne zrozumienie współczesnego dzieła wymaga wyjaśnienia jego kontekstu, czy opowiedzenia historii, a bywa, że tych informacji na wystawach brakuje. Czasem mam wrażenie, że niektórzy twórcy wystaw kierują się podejściem „Nie rozumiesz? Twoja strata” i nic z tym nie robią. Nam to nie odpowiada – wyjaśnia Sylwia Krupa współzałożycielka i prezes zarządu Krupa Gallery.

Sylwia i Piotr Krupowie, fot. Artur Zdral

– Kolekcjonowanie sztuki jest naszą pasją. Uznaliśmy, że zamiast trzymać obrazy w magazynie, dobrze będzie pokazać je publiczności — mówi Piotr Krupa.

Remont kamienicy Rynek 27/28

Choć prace jeszcze trwają, to Krupa Gallery już działa. Od grudnia 2018 r. mają niewielkie biuro przy ul. Ofiar Oświęcimskich. Zorganizowali już tam m.in. 6 wystaw (poza kilkoma projektami zewnętrznymi, gdzie gościnnie zarażali sztuką m.in. w Warszawie, Lwowie czy Norymberdze).

Ale główna siedziba będzie w remontowanym lokalu 1A w kamienicy Rynek 27/28 obejmującym piwnicę, parter i pierwsze piętro. Nieruchomość Krupowie kupili od gminy w 2013 r. W kamienicy, na kolejnych piętrach są prywatne mieszkania, nie należące do Krupów.

Krupa Gallery – kiedy otwarcie?

W 2015 r. powstał pomysł na galerię. Pierwotnie planowano otwarcie na przełomie 2015 i 2016 r. Chciano zdążyć na obchody Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 r. To się nie udało, powodem był zakres prac i kłopoty ze znalezieniem wykonawców. 

Krupa Gallery dysponuje kapitałem blisko 10 mln zł. To ma wystarczyć na stworzenie miejsca, które, jak mówi Piotr Krupa, za 5-10 lat będzie w top trzy odpowiedzi na pytanie: „Co warto zobaczyć we Wrocławiu?”.

O wartości kolekcji, jej twórcy nie chcą mówić. Obecnie składa się na nią ponad 320 obiektów: obrazy, rzeźby, instalacje, zestawy fotografii. Prace zbieraną są od dekady. Najstarsza pochodzi z 1949 r. W większości są to polscy artyści, dwóch jest z zagranicy: z Czech i Węgier.

– Porównując do najpoważniejszych prywatnych zbiorów na świecie na razie to nie jest duża kolekcja. Jej właściciele przeszli taką klasyczną drogą, czyli najpierw kupowano obrazy do domu, gdy zabrakło miejsca, trafiły do biura, a potem do magazynu, z którego część wkrótce wyjedzie, by zasilić wystawę w naszej galerii – wylicza Łukasz Narożny, kustosz kolekcji i menedżer w Krupa Gallery.

Rynek, listopad 2019, fot. Jarek Ratajczak

– Katarzyna Młyńczak-Sachs, szefowa Krupa Gallery o terminie otwarcia nie chce mówić, ale wierzy, że będzie to przełom 2020 i 2021 r.

Zespół wrocławian robi Krupa Gallery

Za organizację Krupa Gallery odpowiada dwoje wrocławian: Katarzyna Młyńczak-Sachs i Łukasz Narożny.

Właściciele wiedzą, że działania artystyczne kosztują i są na to przygotowani. Będziemy też szukać innych źródeł finansowania, ale zależy nam, by to miejsce też zarabiało na siebie. Chcielibyśmy, by to miejsce rocznie odwiedzało 100 tysięcy gości – mówi Katarzyna Młyńczak-Sachs.

Katarzyna Młyńczak-Sachs, jest dyrektorem galerii, ekonomistka z wykształcenia, wcześniej pracowała w Ossolineum – Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich i odpowiadała za współpracę międzynarodową przy organizacji Europejskiej Stolicy Kultury we Wrocławiu. Łukasz Narożny to specjalista ds. PR, a od pięciu lat kustosz prywatnej kolekcji i menedżer projektów galeryjnych.

Z dwójką menedżerów współpracuje grupa specjalistów m.in. kuratorka i menedżerka kultury Anna Stec, która wspiera promocję w Internecie,  graficzka Magda Jaskułowska i historyk sztuki  Jakub Zarzycki, który w galerii odpowiada za projekt współpracy biznesu i kultury,  a także kuratorzy sztuki z całej Polski.

Od lewej strony: Jakub Zarzycki, Łukasz Narożny, Katarzyna Młyńczak-Sachs, fot. Jarek Ratajczak

Kolekcja sztuki w prestiżowym miejscu

Galeria powstaje na 3 kondygnacjach: piwnica, parter i piętro to 622 mkw. powierzchni, które należą do Krupów. Do tego dochodzę pomieszczenia, które wynajęto, w sumie galeria ma być na około 1000 mkw.

Na piętrze planowane są wystawy czasowe z artystami nie tylko polskimi. Tam mają się pojawiać twórcy z Europy Środkowej. Będzie też miejsce na mini kawiarenkę, księgarnię i sklep z pamiątkami.

Jakub Zarzycki dodaje, że zależy im na połączeniu kultury z biznesem. – Chcemy współpracować z wrocławskimi firmami . Wśród dużych korporacji poszukamy odbiorców kultury. Będziemy zapraszać biznesmenów, programistów, ekspatów, którzy za pracą przyjeżdżają do miasta – zaznacza.

Prace remontowe w listopadzie 2019 r., fot. Jarek Ratajczak

– W piwnicy, czyli na poziomie -1 zaplanowano ekspozycję fragmentu kolekcji właścicieli, ciekawe nazwiska powojennych polskich malarzy. Planowana jest unikalna prezentacja z wykorzystaniem multimediów i ta część ma być płatna.

Odkrycia: piwnica pod piwnicą i schron

W piwnicy, która ciągnie się pod całą narożną kamienicą, odkryto zasypaną, wąską klatkę schodową. Przypuszczalnie powstała podczas wznoszenia budynku pod koniec XIX w. Z informacji uzyskanych z biura miejskiego konserwatora zabytków wynika, że pod piwnicą jest jeszcze jedna kondygnacja, ale jest zasypana i nie ma tam dostępu.

To nie koniec odkryć. Z czasów, gdy w kamienicy był Dresdner Bank pozostał fundament, na którym stał silnik do windy. W piwnicy był też ogromny sejf, do którego można było wejść i skorzystać z bankowych skrytek. W posadzce odkopano specjalne pręty zbrojeniowe , które miały chronić bankowy skarbiec przed podkopem.

Znaleziono „Solidarność”

Piwnica ciągnie się pod oficynę, pomiędzy Rynkiem 27/28, 26a a ul. Ofiar Oświęcimskich. Na górze parkują samochody mieszkańców. Cały strop pod oficyną, ze względu na zły stan techniczny, został podparty belkami. To rozwiązanie tymczasowe, bo belki uniemożliwiają użytkowanie pomieszczenia.

Podczas remontu, przez przypadek, natrafiono na zapomniany schron z lat 50. Po wyburzeniu ściany odkryto metalowe drzwi. Prowadziły do kolejnych pomieszczeń ze specjalnym system wentylacji. Niestety nie działa, bo na podwórku zlikwidowano czerpnie powietrza.

– Był zrobiony na potrzeby zimnej wojny i miał chronić mieszkańców kamienicy – dodaje Łukasz Narożny.

Fot. Jarek Ratajczak

– W latach 80. schron był zapleczem technicznym dla pracowników administracji. Znaleziono m.in. łopaty i drewnianą tablicę z ręcznie malowanym napisem „Solidarność”, która ma trafić do Muzeum Miejskiego.

Winiarnia i bank

Wszystko o historii kamienic Rynek 27 i 28 wie Ewa Pluta, rzeczniczka Muzeum Miejskiego Wrocławia. Podkreśla, że do drugiej połowy XIX w. wąskie parcele zajmowały dwa, nieduże gotyckie domy. Wielokrotnie zmieniały właścicieli, a niektórzy z nich byli zamożnymi, znanymi w mieście patrycjuszami i członkami wrocławskiej rady miejskiej. Pod tym adresem w połowie XV w. funkcjonowała winiarnia, a następnie były siedzibami znanych wrocławskich firm m.in. skład alkoholi Hermanna Seidla.

Lata 1926-1927, południowa pierzeja rynku, z lewej strony budynek obecnej poczty, źródło: fotopolska.eu. Rok 2019, fot. Jarek Ratajczak

Z wdzięczności dla Wrocławia powstaje galeria sztuki

– W 1889 narożna, większa kamienica została rozebrana, a w jej miejscu stanął czterokondygnacyjny budynek w stylu neoromańskim, z przeznaczeniem na siedzibę Wrocławskiego Banku Wekslowego – Breslauer Wechslerbank. Około 1909 roku budynek nr 28 odkupił Bank Drezdeński – wylicza Ewa Pluta.

Dom handlowy „Pod Złotym Pucharem”

Na początku XX w. Friedrich Bernhard Grund (1872-1950) zdecydował o wyburzeni kamienicy numer 27 i banku pod numerem 28, a na ich miejscu stanął nowoczesny dom handlowy.
– Projekt powierzył znanemu w mieście architektowi Karlowi Grosserowi, który miał już na swoim koncie słynne realizacje, jak choćby Hotel Monopol. Według jego planów w 1913 roku wzniesiono eklektyczny, czteropiętrowy budynek z pięcioosiową fasadą. Jej charakterystycznym elementem był zaokrąglony narożnik zwieńczony balkonem. Po środku dachu znajdował się niewielki taras widokowy w formie prostego kosza – dodaje Ewa Pluta.

Lata 1933-1938, południowo-wschodni narożnik rynku, ulice Oławska i Świdnicka, źródło: fotopolska.eu. Rok 2019, fot. Jarek Ratajczak

Rynek 27/28 po wojnie

Rok 1945, skrzyżowanie ulic Świdnickiej i Oławskiej, źródło: Muzeum Miejskie Wrocławia

Widok z wieży ratusza w 1945 r.

Taki widok miała osoba stojąca na wieży ratusza w 1945 roku, patrząc na południowy-wschód. Widać ul. Oławską i dom handlowy Kameleon. Wszystkie domy przed Kameleonem, z południowej strony ul.Oławskiej zostały w 1949 roku wyburzone.
Źródło: Muzeum Historyczne we Wrocławiu

W PRL-u poczta i kawiarnia

Dom handlowy „Pod Złotym Pucharem” funkcjonował do 1945 roku. W trakcie walk o Festung Breslau został niemal całkowicie zniszczony. Obecny budynek z początku lat 60. XX wieku ma uproszczoną formę, pozbawioną charakterystycznego, półokrągłego narożnika. Od kwietnia 2006 r. była tam restauracja Rodeo Drive spółki AmRest.

Rok 1960, źródło: fotopolska.eu. Rok 2019 fot. Jarek Ratajczak

– Przez kilka lat w kamienicy działała także kawiarnia „U Prospera", jej nazwa nawiązywała do Prospera Prowany, dworzanina Zygmunta Augusta pochodzenia włoskiego, twórcy pierwszej poczty polskie – dodaje Ewa Pluta.