Wrocławskie morsy rozpoczęły sezon

– Powyżej sześciu stopni Celsjusza woda jest jak zupa, wtedy jest dla nas za ciepła – mówi Marcin Saperek ze Stowarzyszenia Wrocławskie Morsy. Właśnie ruszył sezon na morsowanie. Gdzie mogą się zanurzyć sympatycy lodowatej wody?

  • Wrocławskie morsy, fot. Stowarzyszenie Wrocławskie Morsy

    Wrocławskie morsy, fot. Stowarzyszenie Wrocławskie Morsy


Woda musi być zimna, a raczej lodowata. Inaczej nie jest się morsem. Bo nie wystarczy wejść na 30 s do morza, które ma kilkanaście stopni.

– Prawdziwe morsowanie zaczyna się, gdy woda ma od 0,5 do 6 stopni Celsjusza. 12 stopni to kąpiel – zauważa Saperek, który morsuje od 10 lat. – Jeśli ktoś nie wytrzymuje w zimnej temperaturze, to jest kilka sposobów na to, żeby się przemóc.

Co należy zrobić? Przede wszystkim wejść do wody po solidnej rozgrzewce, wyjść z niej po ok. dwóch minutach i znów się rozgrzać, np. biegając w miejscu. Następnie można powtórzyć ten proces. Wbiegnięcie czy wskoczenie do zimnej wody grozi szokiem termicznym.

Gdzie spotkasz morsy?

– Ja wchodząc do wody już o tym nie myślę, jestem przyzwyczajony – zauważa Marcin Saperek. Razem z innymi morsami spotyka się w soboty i niedziele o godz. 11.00 na „Morskim Oku” przy ul. Chopina. To jedno z miejsc, gdzie można morsować we Wrocławiu.

Wrocławski rekord to ponad pół tysiąca "morsów" w wodzie, zdjęcie archiwalne: Stowarzyszenie Wrocławskie Morsy

Wrocławski rekord to ponad pół tysiąca "morsów" w wodzie, zdjęcie archiwalne: Stowarzyszenie Wrocławskie Morsy

Pasjonatów zimnych kąpieli można także spotkać na kąpielisku przy ul. Harcerskiej, na Pawłowicach, w Błękitniej Lagunie w Siechnicach i w Kopalni Wrocław, gdzie wstęp jest płatny.

Jeśli ktoś chce rozpocząć swoją przygodę z morsowaniem, ale nie wie, jak do tego się zabrać, może napisać maila na adres: zarząd@morsy.wroclaw.pl. Podczas zorganizowanego morsowania na miejscu zawsze jest ratownik.

Morsowanie coraz popularniejsze

Nieoficjalnie wrocławskie morsy zainaugurowały sezon na początku października. Sympatyków lodowatej wody jest coraz więcej.

– W stowarzyszeniu mamy ponad 100 osób. Najmłodsza ma 17 lat, a najstarsza ponad 60. Ale jest gros morsów, które do stowarzyszenia nie należą. W trakcie pandemii na kąpielisku przy Harcerskiej regularnie kąpało się po kilkadziesiąt osób – mówi Saperek, dla którego morsowanie to przede wszystkim regeneracja tkanek, mięśni i stawów. I sposób na ogólnie poprawienie wydolności organizmu oraz samopoczucia.



Zgłoś uwagę