Wilk, którego nosi po świecie, napisał o tym książkę...

Nazywa się Wilk... Paweł Wilk. Urodził się, wychował i wykształcił we Wrocławiu. Poznaliśmy go trzy lata temu, gdy organizował wsparcie dla biednego przedszkola w meksykańskiej wiosce. Z sukcesem. Wtedy przekonaliśmy się, że Paweł to zagorzały podróżnik, który swoje serce globtrotera oddał Ameryce Łacińskiej. Teraz z tej miłości narodziła się wspaniała pierwsza książka Pawła pt. „Boliwia. Narzeczona, więzienie i cudze wesele”. 

  • Paweł Wilk na tle wulkanu Pichu Pichu w Peru

    Paweł Wilk na tle wulkanu Pichu Pichu w Peru, archiwum prywatne


We wstępie do atrakcyjnie wydanej przez Bernardinum w serii „Poznaj świat” książce Paweł pisze o swoim literackim dziele m.in.:

 

„(...) Będzie to prosta historia. Opowieść człowieka podobnego do Was. Choć Ameryka Południowa intrygowała mnie od zawsze, jeszcze kilka lat temu miałbym trudności ze wskazaniem Boliwii na mapie. Znałem jedynie podstawy hiszpańskiego... Naprawdę podstawy. I nie miałem pojęcia, czego mogę się spodziewać na miejscu. Będzie to krótka historia o ludziach, których tam poznałem. O tym, jak trafiłem do więzienia. O podróżach i Indianach. O śmierci i miłości. Nie zabraknie też wątku kryminalnego i szczypty grozy. Chcę być z Wami szczery. Wszystkie opisane rzeczy wydarzyły się naprawdę”. 

Sięgamy więc po ponad 320-stronicowy wolumin i od razu okładka „patrzy” na nas uważnym wzrokiem boliwijskiego Indianina i uderza żwywymi kolorami. Takich barw, ukazujących pejzaże, ludzi, zwierzęta i niezwykłą przyrodę, jest na kartach tej książki bardzo dużo – wszystkie zatrzymane na pięknych zdjęciach, których autorem jest w większości sam Paweł Wilk.

Ilustracje towarzyszą tekstowi, który został podzielony na 34 rozdziały. Każdy jest jakby osobną opowieścią o ludziach, których Paweł spotkał, wędrując i mieszkając w południowej Ameryce – o ich życiu, obyczajach, smutkach i radościach. Autor stara się też nie wyrywać tych swoich opowieści z geograficznego i historycznego kontekstu, dając także małą lekcję o świecie, przez niektórych co prawda poznanym, ale dla większości bardzo egzotycznym i kulturowo odmiennym.

Dobrze się to wszystko czyta, bo narracja prowadzona jest tak, jakby autor siedział przed nami i zdawał na gorąco relację z tego co, przeżył, co go zdumiało, zachwyciło czy przeraziło. Paweł może tak „płynnie” opisywać swoje podróżnicze przeżycia, ponieważ po prostu wie, że trzeba zacieśniać relacje z tubylcami, a nawet się z nimi zaprzyjaźniać. Samo zwiedzanie i utrzymanie dystansu z pozycji obiektywu aparatu fotograficznego to stanowczo za mało, by poznać realia innego kraju, wgryźć się choć trochę w mentalność jego mieszkańców. Trzeba nawiązać ściślejsze relacje, najlepiej dając coś od siebie. 

Dlatego na przykład Paweł nie miał oporów, by pójść na pół roku do boliwijskiego więzienia w roli wolontariusza. Kilka lat temu w rozmowie z nami wspominał:

– Byłem pierwszym i prawdopodobnie ostatnim Polakiem przebywającym w murach Qalauma [w tłum. „woda, która trawi kamień” – centrum resocjalizacji, otwarte w sierpniu 2011 r., do którego przeniesiono młodych ludzi z więzienia dla dorosłych w San Pedro – red.]. Choć mój pobyt przebiegł bez problemów, mój poprzednik podobno niezamierzenie ułatwił ucieczkę jednemu z więźniów, dlatego po zakończeniu naszego projektu władze więzienia zrezygnowały z kontynuacji tego typu działań. Cieszę się jednak, że niektórzy więźniowie nauczyli się powiedzieć: „cześć, jak się masz”, a w jednej celi do dziś wisi polska flaga i nieraz da się usłyszeć polską muzykę. Z niektórymi byłymi więźniami do dziś utrzymuję kontakt na Facebooku. (Czytaj więcej).

„Smaczków” południowoamerykańskich w książce Pawła Wilka jest oczywiście znacznie więcej. Można więc na przykład poczytać o tym, jak spędza się sylwestra w boliwijskiej dżungli, co dzieje się na tamtejszym tradycyjnym weselu albo jak ogląda mecz na najwyżej położonym stadionie świata. Jest o spotkaniu oko w oko z „krwiożerczym” kajmanem i nagananiu stada lam do wioski, a także wątek miłosny z Peruwianką w tle, która skradła serce wrocławianinowi.

Sięgając po jego książkę, można się także przekonać, jak pomóc komuś, kto mieszka na zboczu wulkanu, a jest dzieciakiem, które chce się uczyć i bawić. Można również się dowiedzieć, o czym Paweł rozmawiał z przemytnikiem kokainy i dlaczego wszedł w paradę członkom kolumbijskiego gangu...

Najlepiej jednak obcuje się z literaturą sam na sam, więc wystarczy sięgnąć do najnowszej publikacji Bernardinum (do kupienia np. w internetowym sklepie wydawnictwa, na Amazonie albo w empiku), by poznać kawałek świata, a także autora, który swoim literackim debiutem jest bardzo przejęty. Możecie przekazać mu swoje wrażenia z lektury, do czego sam zachęca w zakończeniu książki: 

„Jestem świeżo upieczonym autorem, więc z wielka przyjemnością przyjmę wszelką krytykę oraz odpowiem na pytania dotyczące książki oraz Ameryki Południowej. Zapraszam także do kontaktu mailowego: pawel.wilk.wroclaw@o2.pl. Hasta pronto!”.

A przy okazji, pewnie jesteście ciekawi, czym teraz zajmuje się wrocławski globtroter? Oczywiście utrzymuje się na południowoamerykańskiej fali – pracuje jako pilot wycieczek w Peru, Boliwii i Chile, organizuje również na Facebooku własne wyjazdy, o których informacje można znaleźć na stronie Wilk w krainie Latynosów. Macie ochotę na wypad do Ameryki Południowej z... Wilkiem?

Paweł Wilk przekazał egzemplarz „Boliwia. Narzeczona, więzienie i cudze wesele” czytelnikom naszego portalu. Można go zdobyć, biorąc udział w konkursie TUTAJ.

Zgłoś uwagę