Uroczysta Wigilia dla kombatantów w ratuszu

Ciepłe życzenia, wspólne łamanie się opłatkiem, kolędy i spotkanie przy wigilijnym stole. Swoje tradycyjne spotkanie opłatkowe kombatanci i osoby represjonowane świętowali w ratuszu. Życzenia składali prezydent Rafał Dutkiewicz, wikariusz generalny kurii ks. dr Adam Łuźniak i pułkownik Ryszard Filipowicz, prezes związku żołnierzy AK na Dolnym Śląsku.

  • wigilia dla kombatantów 2017

    Wigilia dla kombatantów i osób represjonowanych w Ratuszu

  • wigilia dla kombatantów 2017

    Wigilia dla kombatantów i osób represjonowanych w Ratuszu

  • wigilia dla kombatantów 2017

    Wigilia dla kombatantów i osób represjonowanych w Ratuszu

  • wigilia dla kombatantów 2017

    Wigilia dla kombatantów i osób represjonowanych w Ratuszu


Wigilia kombatantów

Prezydent złożył wyrazy wdzięczności i szacunku. Przypomniał także, iż 11 listopada rozpoczęły się obchody roku niepodległości. – Przez cały ten czas aż do 11 listopada 2018 roku będą się działy wspaniałe rzeczy i wszystkich państwa zapraszam tuż przed przyszłorocznym świętem do Hali Stulecia, gdzie wspólnie zaśpiewamy znane pieśni z 1918 roku – mówił Rafał Dutkiewicz. Komendant Ryszard Filipowicz przypomniał o tych spośród kombatantów, którzy odeszli w minionym roku, a ksiądz dr Adam Łuźniak przywołał symbolikę opłatka wigilijnego. 

Dla kombatantów w tym roku tradycyjnie gotowali i podawali do wigilijnych stołów uczniowie Zespołu Szkół Gastronomicznych, zaśpiewał zespół wokalny Młodzieżowej Akademii Musicalowej pod dyrekcją wokalistki Magdaleny Zawartko, a porządku pilnowali podchorąży z Akademii Wojsk Lądowych.

Kwiaty dla Wandy Cejko-Kiałki od prezydenta Rafała Dutkiewicza

Niezwykłe biografie bohaterów

Jak co roku 15 grudnia (wtedy odbywa się Wigilia dla kombatantów) to dzień urodzin Wandy Cejko-Kiałki ps. „Marika”. Sanitariuszka Armii Krajowej na Wileńszczyźnie obchodziła 95. urodziny obdarowana koszem kwiatów od prezydenta Wrocławia. Przy wigilijnym stole spotykają się wszyscy, dla których walka o wolną ojczyznę była największym obowiązkiem.

Łodzianka we Wrocławiu

Aleksandra Zofia Adamczyk (z domu Pijanowska), łodzianka, we Wrocławiu zamieszkała w 1956 roku. Wykształcona w znanym łódzkim Gimnazjum Heleny Miklaszewskiej już w semestrze poprzedzającym wojnę miała zajęcia Przysposobienia Wojskowego Kobiet. Kiedy wybuchła wojna pracowała w służbie pomocniczej z lotnikami i telegrafistami. Potem wyruszyła z wieloma innymi mieszkańcami do stolicy. W cywilnej obronie Warszawy spotkała harcerzy z Łodzi, ale kiedy Niemcy przełamali opór wróciła do Łodzi i dostała nakaz pracy w fabryce produkującej amunicję dla niemieckiego wojska, tak przetrwała do końca wojny. Żaden z jej niemieckich przełożonych nie wiedział jednak, że Pani Aleksandra należała najpierw do Związku Walki Zbrojnej, a potem do Armii Krajowej. Ma słynną odznakę akcji „Burza”, obserwowała transporty niemieckie, przekayzwała informacje o ruchach pojazdów. Po wojnie matka zdecydowała o przenosinach z Łodzi na Dolny Śląsk (Legnica, Dzierżoniów), a wreszcie 95-letnia Pani Aleksandra znalazła się we Wrocławiu. Ukończyła polonistykę, pracowała m.in. jako bibliotekarka, ma wiele sukcesów, pisze wiersze, wkrótce ukaże się jej kolejna książka.

Aleksandra Zofia Adamczyk ze srebrną odznaką Akcji „Burza” na szyi

Żołnierz Powstania Warszawskiego

Bogdan Lipnicki, pułkownik w stanie spoczynku, emerytowany lekarz wojskowy pierwszy raz zobaczył Wrocław w październiku 1944 roku, kiedy przywieziono go tu po Powstaniu Warszawskim, na stałe zamieszkał we Wrocławiu dziesięć lat później. – Wspomnienia wojenne są makabryczne, był to czas niewyobrażalnej pogardy i stałego zagrożenia życia – wspomina rodowity warszawiak, który okupację przeżył w rodzinnym mieście, był świadkiem pacyfikacji powstania w getcie warszawskim. W czasie wojny stracił najpierw ojca, przygniecionego przez ruiny, a potem jedynego brata Stanisława Lipnickiego ps. „Szczucki”, który zginął na Żoliborzu na dwie godziny przed kapitulacją Powstania Warszawskiego. Pan Bogdan w czasie wojny w kompanii saperów, był zaangażowany m.in. w obronę Banku Polskiego na Starym Mieście, przemierzył kanałami drogę do Śródmieścia. Po wojnie 89-letni dziś Pan Bogdan spędził lata w służbie wojskowej jako lekarz w zakresie epidemiologii i bakteriologii.

Zgłoś uwagę