Torowcy wracają na Złotoryjską. Koniec wykopalisk

W sobotę (17 kwietnia) zakończyły się prace archeologiczne na budowie torowiska przy Dolmedzie. 17 marca odkryto tam ludzkie szczątki.

  • Szczątki ludzkie odkryto w czasie prac nad torowiskiem na ul. Złotoryjskiej /fot. MPK Wrocław

    Szczątki ludzkie odkryto w czasie prac nad torowiskiem na ul. Złotoryjskiej /fot. MPK Wrocław


– Prace archeologiczne zakończą się w sobotę. Dzięki temu wrócimy na budowę. Do zakończenia prac potrzebujemy ok. trzech tygodni – mówi Krzysztof Balawejder, prezes MPK Wrocław.

To oznacza, że najpóźniej w połowie maja tramwaje linii 23 wrócą na swoją stałą trasę przejazdu przez ul. Legnicką do pętli „Wrocławski Park Przemysłowy”. Najpierw w tym miejscu trzeba jednak położyć tory.

Czytaj też: Szczątki ludzkie na budowie torowiska. To prawdopodobnie ofiary cholery

Pomimo trwających prac archeologicznych MPK działało na przejeździe tramwajowym w ciągu ul. Strzegomskiej i na rozjeździe od strony ulicy Złotoryjskiej.

– Na przejeździe trwa układanie nowych, równych i solidnych betonowych płyt, na których wkrótce spoczną szyny. Ruch samochodów i autobusów ulicą Strzegomską odbywa się normalnie, chociaż kierowcy muszą zachować szczególną ostrożność i uważać na zwężenie jezdni w tym miejscu – mówi rzecznik prasowy MPK, Bartosz Naskręski.

Przy przystanku „Dolmed” instalowano urządzenia zwrotnicowe w wymienionym już rozjeździe.

Podziemne odkrycia

Na początku kwietnia Tomasz Kastek, archeolog z firmy AZTLAN, która prowadzi prace na ul. Złotoryjskiej, podkreślał, że w miejscu znalezienia szczątków był cmentarz św. Barbary. W latach 1852-1867 chowano tu ofiary cholery. W sumie odkryto 27 szczątków ludzkich, znaleziono też pierścionek.

– Pogoda nie sprzyja w prowadzeniu prac archeologicznych, ale terminy nas gonią i planujemy ukończyć swoje zadanie do sobotę – potwierdza Kastek. – Działamy na obszarze, jaki wytyczyła nam wojewódzka konserwator zabytków.

Archeolog tłumaczy, że miejski konserwator odpowiada za znaleziska na ziemi oraz użytkowane budowle. Natomiast wojewódzki zajmuje się podziemnymi znaleziskami, które mogą mieć wartość historyczną oraz wpisanymi do rejestru zabytków nieużytkowanymi budynkami.

– Znaleźliśmy jeszcze przedmiot przypominający pierścionek. Dopiero w badaniach wyjdzie czy został pochowany razem z nieboszczykiem, czy pojawił się później w grobie – dodaje Tomasz Kastek.

Co dalej z kośćmi? Najprawdopodobniej zostaną pochowane na jednym z wrocławskich cmentarzy.

– Kości są zbyt słabo zachowane, żeby trafiły do muzeum. Z mojego doświadczenia wynika, że po wykonaniu badań przez antropologów, konserwator podejmie decyzje o wtórnym pochówku – wyjaśnia archeolog.



Zgłoś uwagę