Szczęśliwa siódemka

Zawodnicy FutureNet Śląska Wrocław nadal nie zawodzą. Tym razem podopieczni Radosława Hyżego pokonali we własnej hali Energa Kotwicę Kołobrzeg 101:80.

  • fot. wks-slask.pl


Drużyna Radosława Hyżego lepiej rozpoczęła mecz – po trafieniach Karola Michałka, Aleksandra Leńczuka i Aleksandra Dziewy Trójkolorowi prowadzili 10:4. Kotwica punktowała głównie z linii, z czasem zaczęła trafiać również z gry. Po akcji 2+1 Daniela Grujicia goście odrobili straty, a trafienia Jakuba Zalewskiego dały im prowadzenie. Śląsk odpowiedział trójkami Jakuba Musiała i Roberta Skibniewskiego, po stronie „Czarodziei z Wydm” zapunktował za to Szymon Ryżek. W efekcie goście prowadzili po pierwszej kwarcie 24:18.

Niestety od początku drugiej części gry gospodarze dalej nie mogli złapać swojego rytmu. Wrocławianie popełniali dużo strat i grali ze słabą skutecznością, a rywale wykorzystywali każdą niedoskonałość obrony, co poskutkowało prowadzeniem gości 34:24. Podrażnieni przewagą Kotwicy Trójkolorowi od tego momentu zupełnie zdominowali rywala. Gospodarze wreszcie opanowali deskę i wstrzelili się zza łuku – celnie przymierzyli Aleksander Leńczuk, Maciej Krakowczyk i Jakub Musiał. Drużyna Radosława Hyżego wygrała drugą kwartę 30:15, dzięki czemu do przerwy prowadziła 48:39.

Gospodarze nadal imponowali skutecznością

Zawodnicy z Kołobrzegu prowadzeni przez młodego, ale charyzmatycznego trenera wrócili na parkiet zmotywowani do odrabiania strat. Akcjami 2+1 popisali się Daniel Grujic i Łukasz Bodych, ale gospodarze nie przestawali imponować skutecznością zza linii 6.75m – kolejne trafienia dołożyli Jakub Musiał i Aleksander Leńczuk. Drużyna Dawida Mieczkowskiego starała się gonić wynik, nie nadążała jednak za szybkim atakiem Śląska, dla którego dwukrotnie zza łuku przymierzył tym razem Robert Skibniewski. Gospodarze konsekwentną grą nie pozwolili rywalom zmniejszyć przewagi, zdołali za to nawet ją powiększyć. Przed decydującą ćwiartką prowadzili pewnie 75:59.

Czwarta kwarta wyglądała łudząco podobnie do tej w Łowiczu. Trójkolorowi swoją grą nieustannie wysyłali rywalom sygnał, że są poza ich zasięgiem. Wrocławianie po raz trzeci z rzędu rzucili swoim przeciwnikom ponad 100 punktów, tym razem wygrywając 101:80.

– Po prostu gramy swoją koszykówkę, spełniamy założenia trenera, dobrze bronimy, a w ataku realizujemy zaplanowane zagrywki. Dzisiaj trafiliśmy aż 51.5 % zza łuku – wydaje się, że lepiej rzucać za 3 niż za 2 punkty. Kotwica sprawiła nam sporo problemów penetracjami pod kosz i walką na deskach. Mimo, iż ją wygraliśmy – nie było łatwo. Momentami brakowało nam jeszcze koncentracji i nad tym na pewno trzeba pracować – stwierdził najlepszy strzelec Śląska w tym meczu – Jakub Musiał.

Statystyki

Aż 6 zawodników WKS-u zaliczyło dwucyfrową zdobycz punktową – byli to właśnie Jakub Musiał (23 pkt, 4 zb, 5 ast, 4/6 za 3, 7/11 z gry), Aleksander Dziewa (21 pkt, 11 zb, 3 blk, 8/11 z gry, 4. double-double w sezonie), Aleksander Leńczuk (17 pkt, 6 zb, 3 ast, 2 prz, 5/9 za 3), Maciej Krakowczyk (14 pkt, 5 zb, 3 ast), Robert Skibniewski (12 pkt, 7 ast, 4/8 za 3) i Norbert Kulon (10 pkt, 4 zb, 6 ast).  Drużyna Radosława Hyżego ponownie pokazała wielki ofensywny potencjał, rozdając aż 26 asyst i trafiając 17 z 33 rzutów zza łuku. Wrocławianie zdominowali też tablice (42:30). Goście trafili tylko 6 trójek, a najwięcej oczek uzbierali wśród nich Daniel Grujić (19 pkt, 6 zb, 10/12 z linii), Jakub Zalewski (14 pkt, 3 ast), Damian Janiak (13 pkt, 10 zb, 4 ast) i Łukasz Bodych (10 pkt, 6 zb).

Pełne statystyki: https://bit.ly/2OiSjCp

– Mamy przestoje w grze – nie da się ukryć, że początek trzeciej kwarty nie wyglądał zbyt dobrze, ale potrafimy zdominować przeciwnika i zapanować nad meczem. Mamy w drużynie strzelców, dziś zaprezentowaliśmy świetną skuteczność i to jest nasza siła. Niewielu jest u nas zawodników, którzy nie rzucają za 3, więc powstrzymanie tego nie jest łatwe – ocenił prezentujący zwyżkową formę Maciej Krakowczyk.

Kto zatrzyma WKS? Następną w kolejce drużyną, która będzie miała ku temu okazję, będzie AGH Kraków. Obie ekipy mierzyły się ze sobą w przedsezonowym sparingu – wówczas w ostatniej akcji meczu faulowany był Aleksander Dziewa. Środkowy wykorzystał oba rzuty osobiste i przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Śląska. Jak będzie tym razem? Oby równie przekonująco, co we wtorkowy wieczór. 

źródło: inf. prasowa

Zgłoś uwagę