Superprodukcja „Nabucco” Verdiego na placu Wolności

Opera Wrocławska wznawia superprodukcje w plenerze. Po „Tosce” Pucciniego wystawianej w trzech wrocławskich lokalizacjach (z finałem na Wzgórzu Partyzantów) kolej na „Nabucca” Verdiego na placu Wolności. W weekend 25-27 maja widowisko obejrzy każdego dnia 2100 widzów, a na scenie na tyłach gmachu opery wystąpi ponad 200 artystów.

  • nabucco opera wrocławska

    Dekoracja do superprodukcji „Nabucco” Opery Wrocławskiej od strony placu Wolności/fot. MAT

  • nabucco opera wrocławska

    Dekoracja do superprodukcji „Nabucco” Opery Wrocławskiej od strony placu Wolności/fot. MAT

  • nabucco opera wrocławska

    Dekoracja do superprodukcji „Nabucco” Opery Wrocławskiej od strony placu Wolności/fot. MAT

  • opera wrocławska nabucco

    Krystian Lada, reżyser superwidowiska, scenograf Didzis Jaunzems


Superwidowisko z wielką obsadą

Soliści, Chór Opery Wrocławskiej i chóry akademickie, balet, orkiestra. Na tyłach Opery Wrocławskiej pod koniec maja superwidowisko „Nabucco” w reżyserii Krystiana Lady (który ostatnio realizował na scenie opery dzieło Vincenza Belliniego „I Capuleti e i Montecchi”). – Opera Wrocławska słynie w Polsce i w Europie z superwidowisk, a są one szansą, aby zwrócić się do szerokiego grona widzów, nie tylko tych, którzy stale przychodzą na spektakle, ale także tych, którzy przychodzą ze względu na superwidowisko, z super wielkimi oczekiwaniami – tłumaczy Krystian Lada.

Muzyczny kompromis

Marcin Nałęcz-Niesiołowski, dyrektor Opery Wrocławskiej i dyrygent, który poprowadzi trzy weekendowe spektakle opery „Nabucco” Giuseppe Verdiego przyznaje, że duże produkcje są zawsze kompromisem, bo zmieniają się akustyka, warunki wykonania dzieła. – Mam jednak nadzieję, że będzie to kompromis akceptowalny, a strona muzyczna okaże się interesują dla wykonawców i całej publiczności – podkreśla. Nałęcz-Niesiołowski cieszy się także z tego, że widzowie będą mieli szansę obejrzeć operę od strony pięknej kolumnady, która oglądana jest rzadko i przypomina, że to właśnie w miejscu obecnego parkingu teatru już wkrótce rozpocznie się budowa magazynów przyscenicznych i sal prób dla zespołów Opery Wrocławskiej. 

Odkrywanie historii we Wrocławiu

Reżyser Krystian Lada także podkreśla wyjątkowość miejsca na tyłach Opery Wrocławskiej. – Niedaleko stąd, u zbiegu ulic Łąkowej i Podwale płonęła w 1938 roku Synagoga na Wygonie, druga co do wielkości na terenie ówczesnych Niemiec. Z drugiej strony opery był budowany balkon dla Hitlera, z którego przemawiał do dzieci i młodzieży z okazji Niemieckiego Święta Sportu i Gimnastyki. Z trzeciej strony mamy Synagogę pod Białym Bocianem, która się ostała. Odkrywanie historii jest dla mnie fascynujące, a wystawianie spektaklu „Nabucco” w takim miejscu, który opowiada o historii dziedzictwa żydowskiego jest nie tylko zadaniem, tematem artystycznym, ale i wyzwaniem – opowiada Krystian Lada.

Budynek Opery Wrocławskiej posłuży nie jako tło scenografii, będzie ważnym elementem scenografii. – W historii wielkie wydarzenia dzieją się często na tle sztuki, architektury. Dla mnie świątynia Salomona splądrowana przez Babilończyków, opisana przez Verdiego w I akcie opery, idealnie kojarzy się z operą – świątynią sztuki zaatakowaną przez reżim Babilończyków, którzy chce ją zniszczyć – wyjaśnia reżyser.

Opera pisana polityką

Giuseppe Verdi skomponował „Nabucca” w przeddzień Wiosny Ludów, w momencie, gdy państewka włoskie chciały się wyzwolić spod tyranii austriackiej. Nieprzypadkowo chór „Va pensiero” stał się nieoficjalnym hymnem Włoch, a nazwisko kompozytora w pewnym momencie stało się akronimem zdania „Viva Vittorio Emanuele Re D'Italia” i sloganem włoskich partii niepodległościowych. – Ta opera, poza artystyczną, miała też ogromną wymowę społeczną – zwraca uwagę Krystian Lada. 

Krum Galabow, baryton, który zaśpiewa partię Nabucca (w tle posąg wykonany z twarzą śpiewaka)/fot. MAT

Co i kogo zobaczymy na scenie

Tym razem ekrany zostaną wbudowane w scenografię (projektu Didzisa Jaunzemsa), by śledzenie akcji nie rozpraszało widzów, jak niegdyś, gdy telebimy ustawione były po bokach sceny. Obok ogromnej obsady (nawet do 350 osób – orkiestra, chór, balet, soliści, obsługa techniczna) na scenie uwagę zwracać będzie scenograficzny detal – 12-metrowy, ważący 2,5 tony posąg ze styroduru (twardszy styropian, tu pokryty dodatkową utwardzającą powłoką) z twarzą solisty Kruma Galabowa, barytona śpiewającego partię Nabucca.

– Baryton ma u Verdiego pecha, bo musi śpiewać szwarccharaktery, jak Makbet, czy Simone Boccanegra. Nabucco to jedna z moich ulubionych partii, śpiewałem ją w Niemczech, Bułgarii, Szwajcarii – wymienia Galabow. Sopranową partię Abigail zaśpiewa Anna Lichorowicz, którą do tej roli zachęcał niedawno dyrektor artystyczny mediolańskiej La Scali, włoski Maestro Riccardo Chailly.

Widzowie (podczas każdego z trzech spektakli 2100 soób) oglądać będą spektakl zwróceni w kierunku kolumnady na tylnej ścianie budynku. Scena zajmuje 700 metrów kwadratowych przestrzeni, znajdują się na niej m.in. specjalne stalowe kraty potrzebne do efektów pirotechnicznycyh. Soliści pojawią się także na dachu Opery Wrocławskiej. Orkiestra ma specjalne, odsłonięte miejsce pod sceną. W razie deszczu przygotowano dla tego nietypowe orkiestronu zadaszenie.

23-27 maja „Nabucco”na pl. Wolności – zmiany w komunikacji

Zgłoś uwagę