Superprodukcja „Nabucco” Verdiego na placu Wolności w maju

Opera Wrocławska wznawia superprodukcje w plenerze. Po „Tosce” Pucciniego wystawianej w trzech wrocławskich lokalizacjach (z finałem na Wzgórzu Partyzantów) kolej na „Nabucca” Verdiego na placu Wolności. W weekend 25-27 maja widowisko obejrzy każdego dnia 3000 widzów, a na scenie na tyłach gmachu opery wystąpi ponad 2000 artystów.

  • opera wrocławska nabucco

    Krystian Lada, reżyser superwidowiska, scenograf Didzis Jaunzems


Superwidowisko z wielką obsadą

Soliści, Chór Opery Wrocławskiej i chóry akademickie, balet, orkiestra. Na tyłach Opery Wrocławskiej pod koniec maja superwidowisko „Nabucco” w reżyserii Krystiana Lady (który ostatnio realizował na scenie opery dzieło Vincenza Belliniego „I Capuleti e i Montecchi”). – Opera Wrocławska słynie w Polsce i w Europie z superwidowisk, a są one szansą, aby zwrócić się do szerokiego grona widzów, nie tylko tych, którzy stale przychodzą na spektakle, ale także tych, którzy przychodzą ze względu na superwidowisko, z super wielkimi oczekiwaniami – tłumaczy Krystian Lada.

Odkrywanie historii we Wrocławiu

Reżyser podkreśla też wyjątkowość miejsca na tyłach Opery Wrocławskiej. – Niedaleko stąd, u zbiegu ulic Łąkowej i Podwale płonęła w 1938 roku synagoga, z drugiej strony opery był budowany balkon dla Hitlera, z trzeciej strony jest Synagoga pod Białym Bocianem, która się ostała. Odkrywanie historii jest dla mnie fascynujące, a wystawianie spektaklu „Nabucco” w takim miejscu, który opowiada o historii dziedzictwa żydowskiego jest nie tylko zadaniem, tematem artystycznym, ale i wyzwaniem – opowiada Krystian Lada.

Budynek Opery Wrocławskiej posłuży nie jako tło scenografii, będzie ważnym elementem scenografii. – W historii wielkie wydarzenia dzieją się często na tle sztuki, architektury. Dla mnie świątynia Salomona splądrowana przez Babilończyków, opisana przez Verdiego w I akcie opery, idealnie kojarzy się z operą – świątynią sztuki zaatakowaną przez reżim Babilończyków, którzy chce ją zniszczyć – wyjaśnia reżyser.

Opera pisana polityką

Giuseppe Verdi skomponował „Nabucca” w przeddzień Wiosny Ludów, w momencie, gdy państewka włoskie chciały się wyzwolić spod tyranii austriackiej. Nieprzypadkowo chór „Va pensiero” stał się nieoficjalnym hymnem Włoch, a nazwisko kompozytora w pewnym momencie stało się akronimem zdania „Viva Vittorio Emanuele Re D'Italia” i sloganem włoskich partii niepodległościowych. – Ta opera, poza artystyczną, miała też ogromną wymowę społeczną – zwraca uwagę Krystian Lada. 

Co zobaczymy na scenie

Tym razem ekrany zostaną wbudowane w scenografię (projektu Didzisa Jaunzemsa), by śledzenie akcji nie rozpraszało widzów, jak niegdyś, gdy telebimy ustawione były po bokach sceny. Obok ogromnej obsady (nawet do 2000 osób – orkiestra, chór, balet, soliści) na scenie uwagę zwracać będzie scenograficzny detal – 12-metrowy posąg z twarzą solisty śpiewającego partię Nabucca. Widzowie oglądać będą spektakl zwróceni w kierunku kolumnady na tylnej ścianie budynku.

Zgłoś uwagę