Problemy z rekrutacją na rynku IT? SpyroSoft nie ma żadnych

,

Wrocławski SpyroSoft działa półtora roku, a zatrudnia już 140 osób i sposobi się do wejścia na rynek NewConnect. O problemach z rekrutacją na rynku IT szef firmy mówi: - My nie mamy żadnych.

Konrad Weiske, prezes i założyciel wrocławskiego software house’u SpyroSoft, najwięcej o branży IT i prowadzeniu firmy dowiedział się… podczas budowania domu.

– Przyjeżdżali do mnie fachowcy z różnych ekip i mówili tak niezrozumiałym językiem, że czułem się jak podczas rozmów z Marsjanami. Dodatkowo kazali podejmować decyzje w kwestiach, o których nie miałem zielonego pojęcia. Zdałem sobie wówczas sprawę, że podobnie mogą się czuć klienci do których przychodzi ktoś z branży IT i próbuje opowiedzieć o stworzeniu nowej aplikacji – mówi Weiske.

Nie być tylko trybikiem w maszynie 

Wtedy jeszcze nie miał własnej firmy, ale przeczuwał, że wkrótce ją założy. Bo zawsze chciał, ale długo brakowało mu sposobności. Wiedział też, jak ta firma powinna funkcjonować. Po pierwsze, jej pracownicy mieli mówić do klienta prostym językiem - nie skupiać się na zagadnieniach technicznych, ale na rozwiązaniu problemu i osiągnięciu efektu. Po drugie, to miała być firma z płaską strukturą - taka, żeby pracownik mógł zawsze przyjść do swojego przełożonego i z nim porozmawiać. Po trzecie, w jego spółce inżynier IT miał mieć wpływ na rzeczywistość, być twórcą produktu, a nie jedynie trybikiem w wielkiej maszynie.

Konrad Weiske sam pracował w wielu dużych firmach m.in. Siemensie czy IBM-ie, współpracował także z niemieckim Vodafonem. I od razu zastrzega, że gdyby nie wielkie marki, to zwłaszcza we Wrocławiu rynek IT nie byłby tak rozbudowany i zaawansowany. Bo w wielkich firmach sporo można się nauczyć, zebrać doświadczenie, zrozumieć potrzeby międzynarodowych klientów czy nabrać umiejętności zarządzania zespołem. Potem warto to wykorzystać już we własnej działalności.

Ze względu na ich wielkość praca dla gigantów ma też pewne mankamenty. Konrad pamięta, że zdarzyło mu się pracować nad projektem, który przez rok nie wyszedł poza slajdy w programie Microsoft PowerPoint, a innym razem wiele miesięcy szczegółowych ustaleń unieważniła decyzja jednego ze sławnych menedżerów.

Taki urok pracy w dużym biznesie z wieloma poziomami decyzyjnymi.         

140 osób w 16 miesięcy

– Tworząc swój startup zdawałem sobie sprawę, że właściwie będę robił to, co do tej pory, ale po prostu na własny rachunek. Przecież przez wiele lat pracowałem w firmach IT jako inżynier, więc na świadczeniu usług IT i tworzeniu produktów się znałem. Poza tym przez dużą część kariery zawodowej zarządzałem i sprzedawałem, bo w ostatniej firmie – Intive - doszedłem do rangi członka zarządu – mówi Weiske.

 - Mógł więc Pan na początku zabrać ze sobą także klientów – zaczepiam założyciela SpyroSoft.

 – To zupełnie niemożliwe –  odpowiada Konrad Weiske. – Dla klienta decydującego się na współpracę w dziedzinie IT ważna jest stabilizacja i cały zespół ludzi, który dla niego pracuje. Nawet jeśli mnie bardzo lubił, to było oczywiste, że ot tak nie przyjdzie do firmy, jaką tworzyłem – dodaje.

Konrad Weiske z pozycji członka zarządu międzynarodowego software house’u zszedł więc do roli startupowca, którego spółka zarejestrowana była w mieszkaniu na Muchoborze Wielkim. Miał nieco odłożonego kapitału, trzech współpracowników, dawne kontakty i pomysł jak SpyroSoft powinien działać.

  – Chyba się sprawdziło, skoro w 16 miesięcy zbudowaliśmy zespół 140 osób, a w tym roku chcielibyśmy wejść na rynek NewConnect – mówi Weiske.

Wszystko pod IT

Jak w tak krótkim czasie nieznanej szerzej firmie udało się rosnąć stabilnie i to na rynku, który określany jest mianem najtrudniejszego? W końcu specjalistów od IT brakuje, a ci, którzy są mają, jak na polskie warunki, bardzo wysokie pensje.

– Myślę, że dla specjalistów z dziedziny informatyki dziś mniej liczą się pieniądze, bo cała branża płaci po prostu bardzo dobrze. Chodzi im o robienie ciekawych projektów, poczucie samorealizacji i indywidualnego docenienia  – zauważa Weiske.

Założyciel SpyroSoft jest zdania, że ekspertów od IT nie brakuje. Należy ich umiejętnie pozyskiwać. Dlatego w jego firmie nie istnieje klasyczny dział HR, rozumiany jako osobny zespół specjalizujący się w rekrutacji pracowników.

 – W naszej firmie nie ma właściwie stanowisk spoza obszaru IT, tu wszystko ma być IT podporządkowane – podkreśla Konrad Weiske. – Jeśli rozmawiamy z kimś o dołączeniu do zespołu, to robi to inżynier z inżynierem. Jeśli chcemy narysować ścieżkę rozwoju i kariery, to również zrobi to osoba mająca realne pojęcie o technologii, jej specyfice i wiążących się z nią wyzwaniach  – dodaje.

Być najlepszym

Dlatego – jak zaznacza – SpyroSoft nie ma problemów z rekrutacją. Tym, którzy do zespołu dołączą firma oferuje specjalny budżet szkoleniowy.

Jednocześnie Weiske wymaga od inżynierów, by pracowali bezpośrednio z klientami.

– Żeby sprzedać jakiś produkt trzeba świetnie znać jego możliwości i funkcjonalności, być w stanie wytłumaczyć klientowi, jak będzie działał. To potrafią wyłącznie ludzie, którzy go tworzą. Oczywiście jeśli zrobią to w odpowiedni sposób, a nie tak jak niektórzy fachowcy od budowy mojego domu – uśmiecha się szef wrocławskiego startupu.

Obecnie SpyroSoft tworzy rozwiązania dla firm Viessmann, TrackMan czy Razer oraz współpracuje z niemieckimi producentami z branży automotive. Software house w ciągu trzech lat planuje urosnąć o kolejne kilkaset osób. Co potem – Potem zobaczymy. Jeśli uznamy, że dalszy wzrost mógłby zmienić atmosferę w przedsiębiorstwie, to zostaniemy najlepszą, średniej wielkości firmą IT we Wrocławiu – mówi Konrad Weiske.