Angels Den rozwija się we Wrocławiu. Startupy mogą zyskać nawet milion funtów

,
Michał Karbowiak

- Gdybyśmy nie widzieli potencjału właśnie we Wrocławiu, to nie byłoby nas tutaj – mówi Jack Thompson, szef relacji inwestorskich w brytyjskiej platformie Angels Den.

Michał Karbowiak: O której pijesz drugą kawę?

Jack Thompson (Head of Investor Relations Angels Den): Około 14, a dlaczego pytasz?

Jakiś czas temu napisałeś na Facebooku: „Zebrałem dziś 250 tys. zł na inwestycje w startupy jeszcze przed wypiciem drugiej kawy”. To aż takie proste?

W niektóre dni tak, ale oczywiście wymaga wielu wcześniejszych przygotowań. To trochę jak z łowieniem ryb – jeśli wszystko zrobisz dobrze, a potem zarzucisz wędkę w stu różnych miejscach jednocześnie, to przyjdzie dzień, kiedy złowisz bardzo dużo ryb. I masz co świętować .

SZUKASZ CIEKAWYCH WYDARZEŃ? ZAPISZ SIĘ NA STARTUP WROCŁAW: MEETUP

Na czym polegają łowy Angels Den?

Jesteśmy platformą inwestycyjną online, łączącą inwestorów i założycieli ciekawych startupów, którzy szukają pieniędzy na rozwój. Rozmawiamy zarówno z jednymi jak i drugimi, chcemy dokładnie poznać ich charakterystykę, potrzeby oraz oczekiwania - tak by pasowali do siebie jak najlepiej. Wówczas potencjalna współpraca daje znacznie większe szanse na sukces. W naszej sieci jest około 20 tys. inwestorów, a runda finansowania dla jednego startupu waha się od 250 tys. do miliona funtów.

Każdy nasz projekt ma „inwestora prowadzącego” (ang. lead investor), czyli osobę, która nie tylko zdecydowała się wyłożyć na niego własne pieniądze, ale także przeprowadza proces due dilligence (badanie kondycji przedsiębiorstwa przyp. mikar), pełni funkcję mentora oraz pomaga w rozwoju startupu osobistą siecią kontaktów.

Taki model zapobiega rozdrobnieniu udziałowców i rozmyciu się odpowiedzialności. Nade wszystko jest jednak skuteczny: 92,4 procent biznesów, w które zainwestowano za pośrednictwem Angels Den od 2012 roku, wciąż pozostaje na rynku.

Często zdarzają się dni, kiedy łowisz wiele firm jednocześnie?

Celem jest to, by złowić coś niemal każdego dnia. I mówiąc szczerze, gdyby chodziło wyłącznie o pozyskanie pieniędzy, to byłoby to nawet dość proste. W Angels Den szukamy jednak czegoś znacznie więcej: wartości dodanej, eksperckiego wsparcia dla danego projektu, sieci kontaktów branżowych, które mogłyby mu pomóc. To nie mogą być tylko pieniądze, to muszą być „smart money”, czyli przekładając na polski „inteligentne pieniądze”.

W zamian za swoje usługi pobieracie 6,5 procent premii od każdej inwestycji i 1,6 tys, funtów opłaty po zamknięciu rundy. Biorąc pod uwagę uwarunkowania rynkowe to dość sporo.

Wierzymy, że jakość w biznesie wszystkim się opłaca. I powinna być odpowiednio wyceniana. Przykładowo w Wielkiej Brytanii odzież w sieci Marks & Spencer kosztuje proporcjonalnie więcej niż w zwykłych sklepach, ale ludzie i tak decydują się tam kupować. Bo wiedzą, że dostaną lepszy produkt. Z nami jest podobnie, to co robimy służy zarówno inwestorom jak i startupom. Warto podkreślić, że pieniądze uzyskane podczas kolejnych rund finansowania przeznaczamy na inwestycję. Tak naprawdę zasilamy więc w ten sposób mechanizm, który służy kolejnym firmom.

POZNAJ WROCŁAWSKIE VC. LISTA

Aby wejść do sieci Angels Den trzeba być milionerem?

Nie. Mamy różnych inwestorów – indywidualnych, instytucjonalnych, inwestują u nas nawet całe rodziny. W sieci Angels Den są również oczywiście fundusze VC. Niektórzy wykładają na projekty 10 tys. funtów, inni 10 mln funtów. Z każdym inwestorem staramy się wytworzyć wyjątkową relację, traktujemy go po partnersku. We Wrocławiu spotkałem się ostatnio z człowiekiem, który bardzo chciał zainwestować za naszym pośrednictwem spore pieniądze. Zaproponowałem mu, żeby najpierw przyjrzał się dokładnie całemu procesowi, zaczął od mniejszych projektów po 10, 20 tys. funtów. Jeśli za pół roku nadal będzie chciał wyłożyć duże środki, na pewno znajdziemy dla niego coś intersującego.

Trudniej znaleźć dobrego inwestora czy ciekawy projekt?

Ciekawy projekt. Jeśli chodzi o inwestorów, to z reguły mają oni już pewne doświadczenie biznesowe i kontakty. W rozmowie z każdym z nich podkreślamy jedynie: zainwestuj tyle pieniędzy, żeby nie bolała Cię ich ewentualna strata. Bo każda inwestycja to ryzyko, nigdy nie jesteś w stanie wszystkiego przewidzieć.

Jakie startupy wybierać, by ryzyko starty było jak najmniejsze?

Sam jestem inwestorem, więc mogę powiedzieć na co ja zwracam uwagę przy selekcji. W pierwszej kolejności na dobry zespół. Dobry, czyli mocny merytorycznie, ale też gotowy do poświęceń. Uważam, że jeśli ludzie pracujący w startupie na wstępie pytają o samochód albo o designerskie biuro, to do niczego nie dojdą. Dobry produkt naprawdę można opracowywać w ciemnej kuchni studenckiego mieszkania.

Po drugie, ważna jest oczywiście sama koncepcja biznesu. Musi być dopracowana, ale wcale nie musi być przełomowa. Facebook nie był pierwszy na rynku, Airbnb nie było pierwsze na rynku, ale osiągnęły gigantyczny sukces. Startup musi być też przygotowany na zmiany – na plan A,B,C aż do Z.

Interesuje mnie także zakładana „strategia wyjścia” przyjęta przez założycieli. Jak zamierzają spłacić inwestorów: czy planują wejście na giełdę czy raczej sprzedanie swojej firmy większemu podmiotowi. Jeśli ktoś nie ma takiej strategii, to z reguły nie decyduję się na inwestycje.

A dlaczego Angels Den zdecydowało się na rozwój w Polsce, zwłaszcza we Wrocławiu?

Myślę, że jednym z głównych powodów był tutejszy rynek IT. Polscy programiści od lat są w światowej czołówce, a to z kolei daje szanse na rozwijanie ciekawych technologii także w mniejszych firmach. W Polsce aktywnie działa także sektor fintech, do którego sami jako Angels Den w pewnym sensie się zaliczamy. Moi szefowie w Wielkiej Brytanii w Wielkiej Brytanii z zainteresowaniem obserwują rynek startupowy w Polsce. Chcą do grudnia znacznie rozbudować zespół.

WSZYSTKO O STARTUPACH WE WROCŁAWIU. POBIERZ FOLDER

Jaka jest szansa, że to właśnie wrocławskie startupy otrzymają wsparcie Angels Den?

Bardzo duża, gdybyśmy nie widzieli potencjału właśnie we Wrocławiu, to nie byłoby nas tutaj. Pracujemy choćby z wrocławską firma Encedo, która opracowuje rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa albo z fantastyczną ekipą Soliści.pl, założoną przez absolwenta Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu i organizującą niezwykłe podróże po całym świecie.

Ty też jesteś podróżnikiem. Zanim osiedliłeś się we Wrocławiu pracowałeś jako nauczyciel angielskiego w kilku różnych krajach.

Takie doświadczenie przydaje się w prowadzeniu biznesu. Pozwala obcować z ludźmi, ale też uczy, by jak najmocniej wykorzystywać każdą godzinę. I tak staram się robić.
Na początku swojego pobytu we Wrocławiu także uczyłem angielskiego i pracowałem po 12 godzin dziennie. Potem założyłem szkołę językową i udało mi się zrekrutować 47 nauczyciel wielui języków obcych. Pomyślałem, że prowadzenie biznesu jest bardzo proste i stałem się zbyt pewny siebie. Potem przyszła weryfikacja – mój  portal Needaschool, który miał łączyć uczniów z nauczycielami języków obcych, nie okazał się aż takim sukcesem jak zakładałem. A ja przekonałem się, że jednak jestem tylko człowiekiem. Potem założyłem jeszcze kilka firm, a niektóre z nich działają do dzisiaj. Głównie koncentruje się jednak na Angels Den.

Jak tam trafiłeś?

Zdecydował przypadek. Jeden z moich kolegów pracował dla Angels Den, a inny z kolei chciał tam pracować. Wystawiłem mu dobrą opinię, a szefowa działu HR zainteresowała się także mną. Teraz pracujemy dla Angels Den razem (śmiech).

Odmawiałem Angels Den przez trzy miesiące, ale dział HR był zdeterminowany. Podczas ostatniej rozmowy kwalifikacyjnej szef całej platformy zapytał mnie, jaka jest moja największa wada. Odpowiedziałem: „Jestem arogancki”.

On się roześmiał i powiedział, że od 20 lat nie słyszał czegoś takiego. Potem zapytał mnie dlaczego ostatecznie chcę dla nich pracować. Odpowiedziałem: „Bo myślę, że byłbym w tym dobry”.

Wtedy on zapytał czy jestem teraz arogancki. Odpowiedziałem: „Nie, raczej szczery.”

W pierwszym miesiącu czy dwóch pobiłem dotychczasowe rekordy zamkniętych inwestycji.

Rozmawiał Michał Karbowiak