Smokarze KTW Wrocław po mistrzostwach świata: Naładowani energią

Zawodnicy KTW Wrocław wrócili z klubowych mistrzostw świata smoczych łodzi w Szeged na Węgrzech.

  • Osada wrocławian (z nr 5) na klubowych mistrzostwach świata smoczych łodzi w Szeged na Węgrzech

  • Wioślarze z KTW Wrocław na 11. klubowych mistrzostwach świata smoczych łodzi


W tygodniowej imprezie w centrum olimpijskim w Szeged udział wzięło ponad sześć tysięcy zawodników (dla porównania w ostatnich zimowych igrzyskach w Korei wystartowało 2922 sportowców). Na Węgry przyjechały się ścigać ekipy m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Australii, Azji, Bliskiego Wschodu oraz sporo drużyn europejskich. Polskę reprezentowały trzy zespoły, w tym osada Klecińskiego Towarzystwa Wioślarskiego Wrocław.

Debiutanci w środku stawki

Wcześniej wrocławianie mieli za sobą starty (i to z sukcesami) na zawodach w Niemczech i w Czechach. Jednak klubowe mistrzostwa świata były pierwszą takiej rangi imprezą, w której smokarze z KTW Wrocław brali udział. Debiutanci medalów nie przywieźli, ale swoich wyników się nie wstydzą.

Wioślarze z KTW Wrocław rywalizowali w czterech konkurencjach. Oto ich osiągnięcia:

  • Premier mixed 200m - 15. drużyna na świecie (28 startujących);
  • Premier open 200m - 16. drużyna na świecie (29 startujących);
  • Premier mixed 500m - 11. drużyna na świecie (32 startujących);
  • Premier open 500m - 17. drużyna na świecie (31 startujących).

- Jesteśmy zadowoleni zwłaszcza z udziału w tzw. małym finale na 500 metrów w mikście. Różnice między zwycięzcą a kolejnymi czteroma osadami były liczone w ułamkach sekund - mówi Paweł Drob, kapitan KTW Wrocław.

Doświadczenie, treningi, sponsorzy

Wrocławianie podkreślają, że udział w klubowych mistrzostwach świata, odbierają jako czysty zysk. Doświadczenie ze startu w tej rangi zawodach zawsze jest bezcenne. Wioślarze z KTW Wrocław podglądali treningi i sposób przygotowań do regat innych ekip. Poza tym mieli szansę zobaczyć, jak zorganizowane są teamy z innych krajów, jak funkcjonują oraz jak są wyposażone. Często już na pierwszy rzut oka było widać, że niektóre drużyny mają wyjątkowo hojnych sponsorów. I choćby tę część swojej działalności chcą udoskonalić i znaleźć mocnych patronów dla KTW Wrocław.

- Jednak największą zdobyczą jest olbrzymi entuzjazm w naszej ekipy. Na Węgrzech nie polegliśmy, walczyliśmy o swoje, nie zostaliśmy na końcu stawki w żadnej konkurencji – mówi Adam Dobrowolski, zawodnik i prezes KTW Wrocław. – To nam dodało nadzwyczajnej energii, animuszu i zapału do pracy. Już teraz rozpoczynamy myśleć intensywnie o kolejnych mistrzostwach świata. Za dwa lata we Francji zamierzamy osiągnąć jeszcze więcej.

Fot/video: Justyna Skorupska/KTW Wrocław

Zgłoś uwagę