Śląsk pokonuje Asseco Arkę Gdynia w niecodziennych okolicznościach

Świetny początek i kilkunastopunktowe prowadzenie oraz zadyszka i pogoń w końcówce. Ostatecznie dogrywka, a w niej kapitalna defensywa - koszykarze Śląska wygrali po dogrywce z Asseco Arką Gdynia 85:74.

  • fot. Śląsk Wrocław

    fot. Śląsk Wrocław


Spotkanie Śląsk rozpoczął piątką: Strahinja Jovanović, Garrett Nevels, Ivan Ramljak, Michał Gabiński, Akos Keller. Od pierwszych minut aktywny był chorwacki skrzydłowy, ale po drugiej stronie punktował Adam Hrycaniuk i to goście prowadzili 9:6. Z upływem minut Wojskowi zaczęli jednak prezentować się lepiej – piłka krążyła szybciej, trójki trafili Gabiński i Dziewa, Nevels skończył akcję wsadem, a następnie podał efektownie nad kosz do Elijaha Stewarta. Trójkolorowi wyszli na prowadzenie, a kwartę zwieńczył trudny buzzer-beater zza łuku w wykonaniu Ivana Ramljaka. Po 10 minutach wrocławianie wygrywali 24:10!

Szybko roztrwoniona przewaga

Niestety w drugiej kwarcie dosyć łatwo roztrwonili równie szybko wypracowaną przewagę. Gdynianie zaczęli trafiać swoje rzuty, a najwięcej oczek zdobyli Krzysztof Szubarga i Bartłomiej Wołoszyn (łącznie 22 z 40 punktów Arki w pierwszej połowie). We wrocławskiej ekipie dobrze spisywał się Ivan Ramljak. Imponująco prezentował się również Garrett Nevels, który już do przerwy zanotował sześć asyst. Gra jednak znacząco się wyrównała, a Arka zdołała nawet wyprzedzić na moment Śląsk. Ostatecznie to Trójkolorowi nieznacznie prowadzili jednak po 20 minutach 42:40.

fot. Śląsk Wrocław

Trzecia kwarta to koncert Garretta Nevelsa. Trafiał on punkt za punktem, a Śląsk ponownie zaczął wychodzić na bezpieczniejsze prowadzenie. Po tym fragmencie Przemysław Frasunkiewicz zmuszony był wziąć czas. Goście po powrocie na parkiet zaczęli punktować, nawet przy dobrej defensywie wrocławian. Na zakończenie kwarty przewaga ponownie zmalała i zapowiadała się emocjonująca końcówka. Przed ostatnia ćwiartką Trójkolorowi prowadzili tylko 62:60.

Dreszczowiec w końcówce

Śląsk o wiele lepiej rozpoczął ostatnie dziesięć minut. Ponownie dominował Nevels, a swoją cegiełkę dołożył Strahinja Jovanović. Goście nie zawsze oddawali czyste rzuty, jednak na niekorzyść WKS-u, te często wpadały. Z dobrej strony pokazał się Żołnierewicz (17 pkt). Arka nie zamierzała odpuszczać i na trzy minuty przed końcem meczu wyszła na prowadzenie. Śląsk musiał gonić wynik. Obie drużyny pod presją popełniały kuriozalne błędy. Cała hala Orbita drżała od dopingu podczas ostatniej minuty meczu. Na tablicy było 74:74 i to Śląsk mógł rozegrać ostatnią akcję spotkania. Trener Oliver Vidin poprosił zatem o czas. Na nieszczęście Śląska Strahinja Jovanović poślizgnął się i stracił piłkę. Na zegarze pozostały niecałe dwie sekundy, a piłeczka była po stronie gości. Nie wykorzystali oni okazji i czekała nas dogrywka.

Wrocławianie rozpoczęli pierwszą w swoim sezonie dogrywkę od punktów autorstwa Garretta Nevelsa. Później oczka zaliczył Ivan Ramljak. Wrocławski rzucający poniósł ciężar dogrywki i szalał na parkiecie. Wspomagany przez Jovanovicia oraz Ramljaka wyprowadził Śląsk na dziewięciopunktowe prowadzenie. Arka natomiast wciąż nie mogła się odblokować – ostatnie 5 minut przegrała aż 0:11. Niesieni dopingiem kibiców wrocławianie wygrali wojnę nerwów i zwyciężyli 85:74.

„Nie powinniśmy dopuścić do dogrywki”

– Myślę, że to był z naszej strony dobry mecz, zwłaszcza w obronie. Nie powinniśmy byli jednak dopuścić do dogrywki. Skupiliśmy się jednak na przykryciu Żołnierewicza i Szubargi i dobrze wykonaliśmy to zadanie. Wiedzieliśmy, że to oni będą najwięcej rzucać i na nich koncentrowaliśmy się w defensywie. Po naszej stronie można pochwalić Ivana, który zagrał świetnie zarówno w obronie, jak i w ataku. Drużyna pokazała charakter, wygraliśmy wojnę nerwów. Mieliśmy w sobie dużo odwagi i walczyliśmy z całych sił – mówił po meczu Oliver Vidin.

fot. Śląsk Wrocław

W ostatnim czasie gra wrocławskiej drużyny dostarcza mnóstwo emocji. Grunt, że póki co wszystko kończy się dobrze! Po kolejnym trzymającym w napięciu spotkaniu Śląskowi udaje się dopisać do konta dwa punkty i obecnie ma bilans 3-1. Przed wrocławianami niewiele odpoczynku - już we wtorek o godzinie 20:00 WKS podejmie w hali Orbita Polpharmę Starogard Gdański.

Śląsk Wrocław - Asseco Arka Gdynia 85:74 pd. (24:10, 18:30, 20:20, 12:14, d.11:0)

Śląsk: Nevels 25 (3), Ramljak 20 (2), Jovanović 19 (1), Stewart 6, Gabiński 5 (1), Dziewa 5 (1), Keller 3, Zagórski 2, Wójcik 0, Gordon 0, Musiał 0.
Asseco Arka: Wołoszyn 17 (3), Żołnierewicz 17 (1), Szubarga 13 (1), Witliński 10, Hrycaniuk 8, Kaszowski 6 (2), Dylewicz 2, Malczyk 1, Pluta 0, Czerlonko 0, Kowalczyk 0.



Zgłoś uwagę