Skradzionych rowerów szukają przez internet

„Halo, dobrzy ludzie! Jest sprawa...”, „Skradli mi rower... pomóżcie szukać!” - tego typu ogłoszenia niemal codziennie pojawiają się na portalach społecznościowych. Pod nimi zazwyczaj kilka komentarzy. Czasem ktoś napisze, że rower widział gdzieś na mieście, innym razem ktoś doniesie o podobnym, stojącym w lombardzie. Czy takie akcje są skuteczne? I co zrobić, gdy swój skradziony rower odnajdziemy u innej osoby? 

  • Ogłoszenie o skradzionym rowerze, opublikowane przez Karolinę


Ostatnio znalazłam psa. Biegał sobie biedaczek po Ołbinie. Brudny i głodny szczeniak. Popytałam ludzi wokół, czy może ktoś kojarzy właścicieli, każdy kręcił przecząco głową. Zabrałam więc psiaka do domu, umyłam, nakarmiłam i zadzwoniłam do schroniska, żeby zgłosić znalezisko. Pani przyjęła zgłoszenie i kazała czekać. Psiak był przesłodki. Pomyślałam nawet, że go sobie zostawię, ale wcześniej wrzuciłam zdjęcie na swój facebookowy profil. Po niespełna godzinie koleżanka napisała, że to pies znajomych i tak oto odnalazłam właściciela.

 Po pierwsze: zgłaszaj 

Gdyby właścicielka psa od razu zgłosiła jego zaginięcie w schronisku, bądź innych działających we Wrocławiu organizacjach dbających o prawa zwierząt, pies trafiłby do niej od razu po moim telefonie. W tym jednak przypadku zadziałała druga forma poszukiwań. Podobnie jest z utraconymi rowerami. - Ważne, żeby o fakcie utraty jednośladu w pierwszej kolejności zawiadomić policję - mówi asp. Paweł Petrykowski z wrocławskiej komendy.

- Niestety, wciąż jeszcze wiele osób tego nie robi, bo uważa, że i tak rower się nie znajdzie. Trzeba pamiętać, że jeśli rower nie jest zgłoszony jako skradziony, to nawet gdy trafimy na rowerową „dziuplę”, to nie wiemy, do kogo znalezione pojazdy należą. Taką sytuację mieliśmy ostatnio, gdy u podejrzanego o kradzieże mężczyzny, znaleźliśmy 20 rowerów – mówi Petrykowski. 

Wrzucenie informacji o tym, że nasz rower został skradziony, na forum internetowe lub portal społecznościowy również ma sens. Wówczas możemy mieć nadzieję, że ktoś kto przeczyta nasz anons, zobaczy gdzieś nasz jednoślad i dzięki temu pomoże w jego odzyskaniu.

- Wiadomo, w takich sytuacjach każda para oczu się przyda. Przestrzegamy jednak przed niesprawdzonymi informacjami, które też w odpowiedzi na takie informacje mogą do nas trafić – mówi policjant.

- W weekend z klatki schodowej w moim bloku skradziono mój rower – opowiada wrocławianka Karolina Anglart. - Nie pomogły zapięcia, ktoś po prostu wszedł i przeciął łańcuch. Zgłosiłam kradzież na policję, ale postanowiłam wrzucić też informację na swój profil facebookowy. Może ktoś zobaczy i napisze – dodaje.

Karolina wrzuciła apel ze zdjęciem roweru na swój profil

Dzięki akcji informacyjnej na facebooku, swój rower kilka lat temu odzyskał na przykład Staszek Kośnik. Był to niebieski handbike, czyli rower napędzany siłą rąk. W odpowiedzi na ogłoszenie, internauci zaczęli podawać informacje o tym, gdzie rower ostatnio był widziany, dzięki czemu policja jak po nitce do kłębka, dotarła do skradzionego jednośladu.

Po drugie: znakuj! 

Odnalezienie skradzionego roweru to jedno, drugie to udowodnienie, że jednoślad rzeczywiście należy do nas.

- Dlatego gdy tylko kupimy rower, powinniśmy zrobić mu zdjęcia i opisać cechy charakterystyczne. W przypadku nowych jednośladów może być to numer ramy czy podzespołów, a jeśli nasz rower jest z „drugiej ręki”, warto zanotować takie rzeczy jak zadrapanie na ramie, wgniecenie na błotniku, krótko mówiąc wszystko, co pomoże w późniejszej identyfikacji i udowodnieniu, że rower rzeczywiście należy do nas – mówi Petrykowski.

Policja od kilku lat prowadzi również akcję „Twój rower, Twoja własność”, która polega na znakowaniu rowerów.

- Dzięki temu ostatnio udało nam się odzyskać rower skradziony trzy lata temu – opowiada funkcjonariusz. - To było podczas rutynowej kontroli na ul. Kosmonautów we Wrocławiu. Mężczyzna jechał oznakowanym rowerem. Gdy sprawdziliśmy w bazie, okazało się, ze jednoślad widnieje jako skradziony. Mężczyzna został zatrzymany, a rower wrócił do prawowitego właściciela.

- Mój rower jest oznakowany, więc mam nadzieję, że nie będzie problemu z jego identyfikacją – mówi Karolina.

Rower możemy oznakować również sami, robiąc w niewidocznym i znanym tylko nam miejscu, znaczek bądź napis niezmywalnym flamastrem. To może również być podane jako cecha charakterystyczna jednośladu i pomoże nam w udowodnieniu, że jesteśmy prawowitymi właścicielami pojazdu.

 Po trzecie: gdy namierzysz swój rower, zawiadom policję! 

„Samosąd” na złodzieju to najgorsze co można w takiej sytuacji zrobić, choć wiadomo, nerwy i czas stracony na poszukiwaniu jednośladu proszą o pomstę. W takiej sytuacji należy jednak po pierwsze zawiadomić policję!

- Jasne, że w pierwszym odruchu najchętniej sprałabym takiego złodzieja – przyznaje Karolina. - Ale wiadomo, że chociażby ze względu na moje gabaryty, tego nie będę w stanie zrobić – śmieje się. - Na razie czekam i mam nadzieję, że rower uda się odzyskać. 

 

ulaj

 



Zgłoś uwagę