Sabina Baral odznaczona medalem „Wratislavia Grato Animo”

Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz uhonorował Sabinę Baral, autorkę książki „Zapiski z wygnania”, Żydówkę wygnaną z rodzinnego miasta po wydarzeniach marca 1968 roku, Odznaką Honorową Wrocławia - Wrocław z wdzięcznością "Wratislavia Grato Animo". W Synagodze pod Białym Bocianem przypomniał, że pięćdziesiąt lat temu do wyjazdu zmuszono większą część maturalnej klasy Sabiny Baral w VII Liceum Ogólnokształcącym. 

  • prezydent rafał dutkiewicz sabina baral

    Prezydent Rafał Dutkiewicz z odznaczoną Sabiną Baral/fot. MAT

  • olga tokarczuk sabina baral

    Olga Tokarczuk prowadzi spotkanie z Sabiną Baral w Synagodze pod Białym Bocianem/fot. MAT


Wrocław jest domem

Z koleżankami i kolegami ze szkolnej ławy Sabina Baral spotkała się dopiero w 2010 roku, podczas pierwszego zlotu klasowego. Wtedy też odebrała z rąk prezydenta Rafała Dutkiewicza symboliczny klucz do miasta Wrocławia. – Wszyscy Państwo powinniście czuć się wrocławianami, wszyscy, którzy zechcecie, powinniście czuć się Polakami. To bardzo gorące moje marzenie. Tu jest wasz dom. Przepiękną rzecz zrobiliście przyjeżdżając do Wrocławia – mówił wtedy prezydent.

Ciężar wydarzeń marcowych

W środowy wieczór 28 marca w Synagodze pod Białym Bocianem odtworzono fragment tamtego przemówienia oraz wygłoszonego wówczas odczytu Sabiny Baral. – Dobrze jest być z wami w atmosferze, która jest tak inna od atmosfery, która otaczała nasz wyjazd – podkreślała w 2010 roku. A do gospodarzy skierowała słowa o tym, że wydarzenia 1968 roku, choć zmieniły życie jej i kolegów, nie były dzisiejszych gospodarzy miasta winą. – To nie wyście zrobili, wręcz przeciwnie. Ciężar tamtych wydarzeń nosimy razem – my i wy – zwróciła uwagę autorka „Zapisków z wygnania”, bodaj najpopularniejszej obecnie książki wspomnieniowej o wypędzeniu z Polski Żydów w marcu 1968 roku. 

Wrocław żywy w pamięci

Spotkanie z Sabiną Baral poprowadziła Olga Tokarczuk, która określiła „Zapiski z wygnania” jako poruszającą, prawdziwą i mądrą relację. Autorki rozmawiały w miejscu szczególnym, bo w Synagodze pod Białym Bocianem modlili się wujowie Sabiny Baral, a od czasu do czasu ona sama przychodziła na różne święta. – Pamiętam, jak kręciłam wujkom frędzle na ich szatach modlitewnych – wspomniała. Olga Tokarczuk pytała o widok z okna mieszkania przy ulicy Włodkowica, o przymusową emigrację i adaptację. – To zależało od kraju, w którym się wylądowało. W Ameryce i Australii, gdzie adaptacja mozaiki kuturowej jest opanowana, było łatwiej, zakładało się rodziny. Dziś, gdy mówię o Ameryce mówię „My, Amerykanie”. Ci, którzy znaleźli się w Skandynawii nie mówią „my”, mówią „Szwedzi” – wyjaśniała Sabina Baral.

Olga Tokarczuk prowadzi spotkanie z Sabiną Baral/fot. MAT

Najtrudniejsze pytania dotyczyły 1968 roku, wydalenia z Polski. – Zabrano mi nawet plan Wrocławia kupiony za 10 złotych w Ossolineum, bo uznano go za dokument państwowy, a takich nie wolno było wywozić – opowiadała Sabina Baral. Pokazała też rodzaj symbolu tamtego wygnania sprzed pół wieku – akt ślubu jej rodziców z 1947 roku z przybitymi 13 pieczątkami urzędowymi na odwrocie.

Nie tylko zapiski, ale literatura

Olga Tokarczuk podkreśliła, że w przypadku książki Sabiny Baral mamy do czynienia ze wspaniałą literaturą. – Nie ma w niej obciążonych faktami opisów, ale coś od tego, kto ma dar obserwacji i dostrzegania szczegółów – dodała Tokarczuk.

Zgłoś uwagę