Psy ratownicze trenowały na gruzowisku na Biskupinie

Strażacy z grupy poszukiwawczo – ratowniczej Ochotniczej Straży Pożarne w Siechnicach trenowali ze swoimi psami w gruzowisku powstałym po rozbiórce budynków na Biskupinie.

  • Na gruzowisku na Biskupinie trenowały psy z grupy ratowniczo-poszukiwawczej OSP Siechnice, fot. th

    Na gruzowisku na Biskupinie trenowały psy z grupy ratowniczo-poszukiwawczej OSP Siechnice, fot. th

  • Na gruzowisku na Biskupinie trenowały psy z grupy ratowniczo-poszukiwawczej OSP Siechnice, fot. th

  • Na gruzowisku na Biskupinie trenowały psy z grupy ratowniczo-poszukiwawczej OSP Siechnice, fot. th

  • Na gruzowisku na Biskupinie trenowały psy z grupy ratowniczo-poszukiwawczej OSP Siechnice, fot. th

  • Na gruzowisku na Biskupinie trenowały psy z grupy ratowniczo-poszukiwawczej OSP Siechnice, fot. th


Wysokie na kilka metrów hałdy gruzu zostały w okolicy ul. Chełmońskiego po barakach wyburzonych w tym tygodniu. – Ten teren przygotowywany jest pod budowę Alei Wielkiej Wyspy. Na sobotę użyczyliśmy go strażakom z OSP Siechnice i ich psom – mówi Krzysztof Świercz z Wrocławskich Inwestycji.

Psy, które szkolą strażacy-ochotnicy, to ich prywatne zwierzęta. Inaczej jest w jednostkach zawodowych, tam psy ratownicze, czy tropiące to własność straży, policji, czy innych służb.

Dora, Chips, Atom, Shima, Harry - czworonożni ratownicy

Jako pierwsza między pozostałości budynków wbiegła Dora, żywiołowa i radosna golden retriverka. W mgnieniu oka trafiła na schowanego za załomem muru strażaka.

Do poszukiwań ludzi w ochotniczych jednostkach nie szkoli się psów wybranych ras. – Przede wszystkim liczą się indywidulane predyspozycje psa. Patrzymy czy lubi ludzi, czy jest chętny do zabawy. Psem ratowniczym może być także kundelek – mówi Maciej Adamski z OSP Siechnice.

Joanna Boksa: - Szkolenie zaczyna się od szczenięcia, od zabaw, kontaktu z ludźmi. Kolejne etapy treningu także mają formę zabawy dla psa, a z czasem stawia się mu coraz trudniejsze zadania.

Przygotowanie psa trwa nawet dwa lata. Potem każdy musi intensywnie trenować (te z Siechnic mają dwa treningi w tygodniu). Co roku zaliczają egzaminy dopuszczające do służby. Na akcje wyjeżdżają dopóki kondycja im na to pozwala.

Górny wiatr

- Psy ratownicze pracują tzw. górnym wiatrem. Nie dostają próbki zapachu, nie idą po tropie. Po prostu muszą wyczuć spod sterty cegieł i betonu, zapach człowieka. Żywego człowieka, bo do poszukiwania ciał psy szkoli się w inny sposób – wyjaśnia Joanna Boksa.

Przeszukiwanie gruzowiska to dla psiego ratownika intensywna praca. Trafiwszy na zapach człowieka, musi on to oznajmić, np. szczekaniem.

Maciej Adamski: - Grupa poszukiwawczo – ratownicza z Siechnic jest jednym z trzech tego typu zespołów na Dolnym Śląsku, ale wiele razy pracowaliśmy z naszymi psami także w innych rejonach Polski.



Zgłoś uwagę