Przybywa pasażerów w pociągach [STATYSTYKI]

Urząd Marszałkowski policzył pasażerów pociągów Kolei Dolnośląskich. Przez miniony rok kolejami podróżowała rekordowa liczba 7,3 miliona osób. To dwa razy więcej niż jeszcze dwa lata temu. Wpływy mają na to inwestycje i coraz bardziej punktualne pociągi. 


W 2012 roku składami Kolei Dolnośląskich podróżowało 1,8 mln pasażerów, w 2016 roku aż 7,3 miliona. Wygląda na to, że Dolnoślązacy przekonali się na dobre do podróży, bo tendencja wzrostowa ma się utrzymywać. 

(infografika: facebook.com/MichalakJerzy)

– Przejmujemy pasażerów oferując im nieporównywalnie lepszy, najnowocześniejszy tabor, lepszą obsługę i rozwijamy spółkę należącą do samorządu województwa dolnośląskiego. Dzięki dynamicznemu rozwojowi Kolei Dolnośląskich na naszych oczach widzimy renesans pasażerskiego transportu kolejowego na całym Dolnym Śląsku. A liczby mówią same za siebie – ponad 7,3 mln pasażerów, którzy w 2016 skorzystali z naszych usług – mówi wicemarszałek województwa Jerzy Michalak.  

Wzrosty widać też u dalekobieżnych przewoźników. – W 2016 roku planowaliśmy przewieźć w sumie 37 mln pasażerów, ale już dziś wiemy, że tę wartość przekroczyliśmy; ogólny wzrost liczby pasażerów przekłada się również na konkretne trasy, w tym m.in. na liniach Wrocław-Kraków czy Warszawa-Wrocław – mówi Cezary Nowak, rzecznik prasowy PKP Intercity. 

Nowe pociągi i szybkie połączenia

Największy wpływ na wzrost liczby pasażerów na pewno miały ostatnie inwestycje w infrastrukturę kolejową. PKP Polskie Linie Kolejowe tylko w ciągu ostatnich kilku lat odnowiły na Dolnym Śląsku trasy z Wrocławia do Legnicy, Rawicza, Jeleniej Góry przez Wałbrzych, czy w kierunku Jelcza-Miłoszyce. Wybudowano nowy, z lepszą przepustowością, wiadukt nad ul. Grabiszyńską, który prowadzi pociągi do Dworca Wrocław Główny.
 – Powstały nowe przystanki, czas przejazdu mocno się skrócił. Kiedyś do Jeleniej Góry z Wrocławia jechało się nawet 4,5 h, teraz około 2 godzin. Infrastruktura jest mniej zawodna, jest mniej opóźnień. Wyeliminowano wąskie gardła, urządzenia sterowania ruchem pociągów są lepsze, przebudowaliśmy przejazdy kolejowe – wylicza Mirosław Siemieniec, z PKP PLK.

Wiele dworców też zmieniło swoje oblicze, teraz po prostu przyjemniej czeka się na pociąg.  Same składy jeżdżące po Dolnym Śląsku też mocno się zmieniły. Od 2013 roku Koleje Dolnośląskie kupiły 27 nowych pociągów. Monitoring obsługa pasażerów niepełnosprawnych, wifi i gniazda elektryczne stają się powoli standardem. Ostatnio zakupiono 11 nowych Impulsów. Na torach pojawią się w 2018 roku. Dostosowane są do rozwijania dużych prędkości. 

Czytaj więcej: Nowe superpociągi dla Dolnego Śląska 

- Jest lepiej, można powiedzieć wreszcie normalnie. To widać gołym okiem. Podróżuję bardzo często na trasie do Jeleniej Góry i nie pamiętam  już, kiedy jechałem tam starym pociągiem. Czas podróży też nareszcie jest rozsądny – opowiada Antoni Drzyzga z Wrocławia.

Nowe trasy już pewne

W 2019 r mieszkańcy aglomeracji wrocławskiej zyskają nowe połączenia kolejowe na trasie Jelcz Miłoszyce – Wrocław Sołtysowice. To oznacza, że pociągiem dojedziemy na Kowale, Strachocina, czy Wojnowa. Wygodny dostęp do pociągów zapewnią nowe perony na terenie miasta.

Czytaj więcej: Będzie połączenie do Jelcza 

Ostatnio Urząd Marszałkowski podpisał umowę z PKP PLK na rewitalizację linii kolejowej Wrocław – Świdnica, przez Bielany Wrocławskie i Sobótkę. Kontrakt jest wart 166 mln złotych. W planach jest też budowa nowych przystanków na terenie Wrocławia. Pociągi mają pojechać po tej trasie w 2021 roku.

Czytaj więcej: Jest umowa na remont linii do Świdnicy  

Eksperci oceniają, że widać różnice i na pewno z punktu widzenia pasażerów sporo się zmieniło, jednak w całościowym wymiarze jeszcze ciągle potrzeby są większe niż ilość pieniędzy na rozwój kolei, które płyną na Dolny Śląsk. 

– W mojej opinii, na pewno sytuacja na kolei drgnęła, jednak na huraoptymizm jeszcze trochę za wcześnie. Choćby w aglomeracji trójmiejskiej z kolei korzysta rocznie 40 milionów pasażerów, w warszawskiej podróżnych jest jeszcze więcej. Jeśli będą środki na nowe pociągi, nowe trasy i kolej aglomeracyjną z prawdziwego zdarzenia to potencjał jest olbrzymi i na pewno możemy dojść do poziomu trójmiejskiego – podsumowuje dr. inż. Maciej Kruszyna z Politechniki Wrocławskiej.

Zgłoś uwagę