„Pogłosy” – premiera we Wrocławskim Teatrze Współczesnym

Twórca, stwórca, szalony programista powołuje do życia kolejne ważne słowa, one stają się głównym bohaterem dramatu o człowieku, który próbuje przezwyciężyć ból po śmierci ukochanej osoby. Spektakl „Pogłosy” według tekstu Wita Szostaka realizują na Scenie na Strychu Wrocławskiego Teatru Współczesnego Marek Fiedor i Tomasz Hynek. Premiera 6 marca. 

  • Marek Fiedor z Mariuszem Bąkowskim podczas prób do „Pogłosów”/fot. Filip Wierzbicki

  • Próba do spektaklu „Pogłosy”


Bohaterami słowa

We wprowadzeniu do „Pogłosów” Wit Szostak tłumaczy, że osobami dramatu są słowa. „To one wchodzą w relacje, rodzą napięcia, przeobrażają się w zależności od kontekstu. Ich przygody stanowią mythos dramatu”. – Słyszeliśmy o programach zwanych botami, które mają zastąpić ludzi, a nasz bohater chce stworzyć program, który pomoże mu pożegnać się z utratą – opowiada Tomasz Hynek, ktory wspólnie z Markiem Fiedorem podjął się inscenizowania dramaturgicznego debiutu pisarza Wita Szostaka. Tekst został nagrodzony w Konkursie Drataurgicznym Strefy Kontaktu. 

Pogłosy

Pogłosy

Dramat
Termin od 6 marca 2020 do 11 marca 2020

Miejsce Wrocławski Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego

Zobacz

Słowa są w „Pogłosach” kluczowe. Aktorce Zinie Kerste przypisano w obsadzie słowo „rosół”. – Wywołuje we mnie bliskość domową, ciepłe wspomnienie zgromadzeń przy stole – wylicza aktorka Wrocławskiego Teatru Współczesnego. – W tekście słowa są punktem wyjścia, nie oznacza to jednak, że Zina w całym spektaklu gra rosół, jak w aktorskiej etiudzie – zwraca uwagę Marek Fiedor. – Ale jednak słowa nas w tym spektaklu w jakimś sensie określają – puentuje Zina Kerste.

Maciej Tomaszewski (w obsadzie oznaczono przy nim słowo „krzsło”) podkreśla, że w sztuce trzeba się skoncentrować nie tylko na słowach. – Poza skojarzeniami, pozornym bałaganem dostrzeżemy mnóstwo znaczeń, treści, jest nawet ukryta fabuła. Natłok pozornie niezwiązanych ze sobą słów powtarzanych w konkretnych kontekstach nagle buduje określone obrazy – dodaje aktor. 

Inscenizujący debiut dramaturgiczny Wita Szostaka Tomasz Hynek zaznacza, że są w nim dwa plany. – Pierwszy to egzystencjalna historia człowieka mierzącego się z utratą, której towarzyszy nie tylko ból, ale też wstyd i poczucie winy – wyjaśnia Tomasz Hynek. – Drugi to historia pewnych społeczności powołanych do życia w konkretnych warunkach – dodaje inscenizujący „Pogłosy”. 

Przed premierą wiadomo, że w spektaklu aktorzy nie tylko będą realizowali role, także śpiewali. – Usłyszycie państwo niepowtarzalny oktet śpiewaków, który był tworzony przez 3 miesiące – zapowiada Marek Fiedor. 

Premiera „Pogłosów” 6 marca na Scenie na Strychu Wrocławskiego Teatru Współczesnego. 



Zgłoś uwagę