Niesamowite spotkanie w Poznaniu. Śląsk liderem Ekstraklasy!

Podopieczni trenera Vitezslava Lavićki po znakomitym spotkaniu pokonali w Poznaniu miejscowego Lecha 3:1 i wskoczyli na fotel lidera PKO Ekstraklasy. Dwie bramki dla wrocławian zdobył perfekcyjnie grający tego wieczora Łukasz Broź, a jedno trafienie dołożył Robert Pich.


Przed piątkowym starciem Śląska Wrocław z Lechem obie ekipy (po 3. kolejkach) legitymowały się bilansem 2 zwycięstw i jednego remisu i obie przewodziły w tabeli PKO Ekstraklasy. Wielu ekspertów sondowało, że starcie przy ul. Bułgarskiej będzie hitem tej serii gier i szczerze można to potwierdzić.

Trener Vitezslav Lavićka komponując jedenastkę na stracie w Poznaniu, zdecydował się na jedną zmianę w stosunku do ostatniego pojedynku z Legią. Miejsce Michała Chrapka w środku pola zajął Jakub Łabojko, który w starciu w Warszawie dał bardzo pozytywną zmianę.

Jak przystało na hit tej serii gier i mecz na szczycie, spotkanie rozpoczęło się piorunująco. Już w 5. min strzał Płachety ręką w polu karnym zatrzymał Rogne i sędzia Marciniak wskazał na "wapno". Co ważne, rzut karny bardzo pewnie wykorzystał Pich, posyłając futbolówkę w lewy, dolny róg bramkarza. 

Kolejorz, wspierany przez ponad 30 tysięcy kibiców, nie złożył jednak broni mimo szybko straconej bramki. Aktywna była zwłaszcza lewa strona gospodarzy i w 14. min, gdy zjawił się tam Jevtić, zrobiło się bardzo niebezpiecznie. Szwajcar uderzył lewą nogą na tyle precyzyjnie, że piłka wpadła do siatki tuż obok słupka. Zrobiło się 1:1, ale emocje dopiero się rozkręcały.

Show Łukasza Brozia

Śląsk, by odzyskać prowadzenie, potrzebował zaledwie dwóch minut! Świetną akcję lewym skrzydłem przeprowadził Płacheta, zagrał do włączającego się do ataku Stigleca, a ten dośrodkował przed pole karne. Tam na piłkę czekał Broź i doskonałym, technicznym uderzeniem posłał futbolówkę do bramki Lecha! WKS nie poprzestał na jednobramkowym prowadzeniu.

Dziesięć minut później było już bowiem 3:1 po kolejnej bramce Brozia. Tym razem obrońca WKS-u bardzo dobrze ustawił się w "szesnastce" rywala i po dośrodkowaniu Mączyńskiego, głową skierował piłkę do siatki. Po niesamowitej pierwszej połowie goście z Wrocławia prowadzili 3:1.

W drugiej odsłonie piątkowego pojedynku, jak można się było spodziewać, do ataków ruszyła drużyna Lecha, która przy tak dużej frekwencji nie chciała ponieść porażki. Lechici raz za razem konstruowali ofensywne akcje, jednak perfekcyjnie w bramce spisywał się ich były kolega z drużyny, a obecnie golkiper Śląska Matus Putnocky, który nie dał się zaskoczyć. Wrocławianie również mieli swoje okazje, ale głównie skupili się na utrzymaniu jakże cennego zwycięstwa.

W samej końcówce spotkania drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę dostał Krzysztof Mączyński, jednak nawet jego zejście nie pokrzyżowało WKS-owi planu objęcia fotelu lidera. Śląsk po 4. kolejkach zgromadził na swoim koncie 10 oczek i jest jedyną niepokonaną drużyną w obecnym sezonie PKO Ekstraklasy (nie grała jescze Pogoń Szczecin).

Lech Poznań - WKS Śląsk Wrocław 1:3

Bramki: Jevtić 14 - Pich 6, Broź 16, 26



Zgłoś uwagę