Muzeum Archeologiczne: Zobacz oryginalne buty dawnych gdańszczan

Półmetrowe noski, buty Tudorów i patynki oraz motylki, sprzączki i buty polskie – w Arsenale można zobaczyć, jak zmieniała się moda dotycząca obuwia. Zbiór oryginalnych egzemplarzy z gdańskiego Muzeum Archeologicznego to jedna z największych tego typu kolekcji w Europie.

  • Trzewik ze zbiorów Muzeum Archeologicznego w Gdańsku


Najstarsze pokazywane egzemplarze pochodzą z XII wieku, najmłodsze mają około trzystu lat. W Arsenale pokazywanych ok. 70 butów i atrybutów z nimi związanych odnalezionych w Gdańsku podczas wykopalisk. Olbrzymia część z nich jest w doskonałym stanie, produktom pochodzenia organicznego sprzyja mikroklimat nadmorskiej metropolii.

Część z nich to skomplikowane w produkcji skórzane konstrukcje, wymagające nadzwyczajnych umiejętności. – Oczywiście, buty służyły przede wszystkim, aby chronić stopy przed urazami, wilgocią i chłodem. Były także oznaką statusu społecznego. Na ich kupno mogli sobie pozwolić zamożni mieszczanie – mówi Beata Ceynowa, kuratorka wystawy z Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. – Buty były cenne. Zniszczone, wielokrotnie naprawiano lub przerabiano tak, aby mogły z nich korzystać kolejne osoby.

W XIV wieku w kilkunastotysięcznym Gdańsku w cechu szewskim było 77 rzemieślników – szyli buty, obok nich działali tzw. partacze szewscy, którzy zajmowali się tylko naprawą lub przeróbkami znoszonego obuwia.

Beata Ceynowa, kuratorka wystawy: – Podstawowe elementy konstrukcji buta nie zmieniły się od wieków. Na wystawie można zobaczyć, jak na ich wygląd wpływały mody lub potrzeby praktyczne.

Np. buty z obcasami najpierw nosili przede wszystkim panowie, bo to było praktyczne rozwiązanie. Ułatwiało utrzymanie się w strzemionach podczas jazdy konno. Obcas w kobiecym bucie to pomysł kilka wieków późniejszy.

Buty nazywane poulaine lub cracoves to doskonały przykład powracającej mody. W XV wieku noszono obuwie z monstrualnymi noskami. W podobnych chodzą współcześni eleganci.

Miały one nawet do 50 cm, do tego trzeba dodać długość samego buta. Wypchane mchem lub włosami czubki niekiedy ściągały na właścicieli śmiertelne niebezpieczeństwo. Na polu walki były niepraktyczne, uciekający żołnierze obcinali czubki, bo w półmetrowych butach nie można było biegać.

Wystawa: Każdy krok zostawia ślad

Wystawa: Każdy krok zostawia ślad

Wernisaż / Wystawa
Termin od 30 września 2017 do 3 stycznia 2018

Miejsce Muzeum Archeologiczne - Muzeum Miejskie Wrocławia

Zobacz

Ich nazwy – poulaine, czyli z Polski, oraz cracoves, jednoznacznie wskazują na miejsce pochodzenia tego modelu. Z ikonografii wynika, że moda na nie dotarła do Francji, Hiszpanii, Włoch i Anglii.

Z Anglii wywodzą się za to tzw. buty Tudorów. Ich nazwa wywodzi się od Henryka VIII Tudora, króla Anglii. – Miały ciekawą konstrukcję. Były bardzo szerokie z przodu, dlatego niektóre modele nazwano niedźwiedzią łapą lub krowią mordą. Były także buty rogate, bo z przodu, po bokach, miały skórzane rogi – opowiada kuratorka wystawy. – Nosili je m.in. niemieccy żołnierze. Ale buty Tudorów były bardzo niepraktyczne, zanikły w połowie XVI wieku.

Patynki, tabliczki, tłoczenia

Gdańscy archeolodzy mają w kolekcji także inne artefakty związane z dawnym obuwiem. To np. patynki – rodzaj drewnianych koturnów ze skórzanymi mocowaniami. Wsuwano je buty, kiedy wychodzono na zewnątrz. – Na ulicach zalegało błoto, nieczystości. Patynki miały chronić buty przed zniszczeniem – mówi Beata Ceynowa.

Na wystawie w Arsenale prezentowane są też ozdoby, które umieszczano na butach. – Oferowano je jako prezenty ukochanym osobom, dlatego umieszczano na nich tabliczki lub tłoczenia z symbolami miłości – mówi kuratorka wystawy.

Ewa Trawicka z Muzeum Archeologicznego w Gdańsku: – Buty ozdabiano na różne sposoby. Skóry także farbowano, wiemy o tym z ikonografii, ale te barwniki nie przetrwały do naszych czasów. W bogato zdobionych butach chodzili najpierw mężczyźni, to była oznaka ich pozycji społecznej i przejaw zamożności.

Zgłoś uwagę