Michael Willmann, śląski mistrz malarstwa barokowego. Książka o artyście

Książka profesora Andrzeja Kozieła, która jest zarówno niezwykle rzetelną biografią malarza, ale także pięknym albumem, powinna być pierwszą lekturą, zanim ruszymy obejrzeć wystawę „Willmann.Opus magnum” w Pawilonie Czterech Kopuł. Jej kurator, Piotr Oszczanowski podkreśla, że gdyby nie tytaniczny wysiłek autora tomu o Willmannie, ekspozycja nie byłaby możliwa w obecnym kształcie. 

  • andrzej kozieł michael willmann

    Andrzej Kozieł, Michael Willmann (1630-1706) – śląski mistrz malarstwa barokowego, Wydawnictwo Via Nova 2019


Przewodnik po twórczości wybitnego malarza

Profesor Kozieł jest najwybitniejszym znawcą spuścizny „śląskiego Rembrandta”, jego twórczością zajmuje się od ponad 20 lat publikując prace naukowe, książki, czy będąc współautorem poświęconych artyście wystaw.

Nowy tom „Michael Willmann (1630-1706) – śląski mistrz malarstwa barokowego” to propozycja już nie tylko dla znawców historii sztuki, ale dla wszystkich, których zachwyca twórczość najwybitniejszego malarza, jaki działał na Śląsku. Piękne wydanie na kredowym papierze i z licznymi reprodukcjami to zasługa wrocławskiego wydawnictwa Via Nova, które specjalizuje się zwłaszcza w silesianach. 

Choć dzieła Michaela Willmanna są przez specjalistów już od lat znane i cenione, wciąż niewiele wiedzą o artyście mieszkańcy Dolnego Śląska, jak podkreśla w książce profesor Anndrzej Kozieł. Wystawa w Pawilonie Czterech Kopuł to niepowtarzalna okazja, aby nadrobić poważne zaległości i skonfrontować się z wybitnym dorobkiem malarza.

A album będzie doskonałym uzupełnieniem zwiedzania i da nam wgląd w niezwykłą biografię urodzonego w Królewcu, a zmarłego w Lubiążu Willmanna. 

Przeczytajcie o wystawie „Willmann. Opus magnum”

Za co możemy podziwiać Willmanna 

Co nas może szczególnie ująć w losach śląskiego mistrza? Z pewnością jego pokora (do samego końca nazywał siebie „wiejskim malarzem”, choć miał intratne zamówienia).

Także niezwykła pracowitość, czy może nawet ważniejsza cecha – determinacja w dążeniu do obranego celu. Profesor Kozieł pisze o tym, jak dwudziestoletni Willmann wyrusza do Amsterdamu, gdzie działa wówczas uwielbiany przez niego Rembrandt van Rijn. Od pracowni geniusza operowania światłem i cieniem dzieli go, zapewne, niewiele ulic, ale młodego artysty nie stać na kosztowne lekcje u Rembrandta.

Nie marnuje jednak czasu w mekce północnego baroku – uczy się sam, podpatruje obrazy w galeriach, analizuje kompozycje na zakupionych grafikach, z tamtych doświadczeń urodzi się z czasem jego własny, niepodrabialny styl.  

Ciekawość świata sprawi, że Willmann, po Amsterdamie, jest jeszcze w trwającej dekadę podróży po Europie Środkowej (m.in. odwiedza Polsce i Czeską Koronę). Konsekwencja stanie się błogosławieństwem dla malarza, bo obranie Lubiąża (na zaproszenie opata Arnolda Freibergera) jako ostatecznej destynacji zapewni mu nie tylko byt, ale sprawi, że zmieni się jego życie. Zawodowe i prywatne (założy rodzinę, przejdzie z wyznania ewangelickiego na katolickie).

I pracując ciężko przez kolejne czterdzieści parę lat stanie się wielką osobowością artystyczną Śląska. 

Obrazy, czy freski Michaela Willmanna, sfotografowane często w swoim naturalnym otoczeniu (zwłaszcza kościołach), drobiazgowo komentowane przez profesora Kozieła oglądamy z rosnącym zachwytem, bo trudno nie zachwycić się sposobem przedstawiania świętych, kolorystyką, czy kompozycją postaci na (najczęściej) wielkoformatowych płótnach. 

Czytając o dziełach Willmanna zupełnie inaczej spojrzymy na niego i jego twórczość, dlatego oglądając wystawę w Pawilonie Czterech Kopuł tę książkę warto mieć cały czas przy sobie.  



Zgłoś uwagę