Wrocławska Pantera leci na podbój Stanów Zjednoczonych

Mateusz Wojakiewicz jest wychowankiem Panthers i do niedawna był zawodnikiem wrocławskiego klubu. Był, ponieważ w sierpniu rozpoczyna nowy etap swojej kariery – wylatuje na dwuletnie stypendium do college'u w Roswell, w stanie Nowy Meksyk.

  • fot. Łukasz Skwiot / Panthers Wrocław

    fot. Łukasz Skwiot / Panthers Wrocław


Futbolista od najmłodszych lat był związany ze sportem. Wojakiewicz ma za sobą kilka lat treningów pływackich, próbował swoich sił również w piłce nożnej i judo. Aż pewnego dnia...

– Zobaczyłem na Facebooku wydarzenie o rekrutacji w Panthers z kolegami postanowiłem spróbować swoich sił i czegoś nowego. Pantery były już coraz bardziej rozpoznawalną marką. Chcieliśmy spróbować, a w większości zostaliśmy na dłużej. Zakochaliśmy się w tym sporcie – przyznaje Wojakiewicz.

„Spróbować sił w ojczyźnie futbolu”

Mijały kolejne tygodnie, Mateusz podnosił swoje umiejętności, aż w końcu – kilka miesięcy przed zakończeniem nauki w Liceum Ogólnokształcącym nr X we Wrocławiu, postanowił wysłać swoją aplikację za ocean.

– Stwierdziłem, że jestem w stanie wyróżnić się w Polsce, a przełomowym momentem było zgrupowanie kadry Europy w Wiedniu w listopadzie zeszłego roku. Tam również byłem jednym z lepszych zawodników i zakołatała mi myśl, żeby spróbować w ojczyźnie futbolu – mówi Mateusz Wojakiewicz. Jak sam przyznaje, wyjazd do Stanów Zjednoczonych zawsze był jego marzeniem.  – Oczywiście chciałem też pójść na studia i się na nich rozwijać. Wysłałem film z najlepszymi akcjami i – szczerze mówiąc – nie liczyłem na zbyt wiele – relacjonuje. Odpowiedź przyszła po dwóch tygodniach.

Szok i wielkie zadowolenie

– To było niesamowite, wydawało mi się wręcz niemożliwe. Byłem zaskoczony i szczęśliwy – mówi świeżo upieczony stypendysta. Może nie świeżo, bo propozycja została złożona w lutym, ale wylot 5 sierpnia. – Odbyliśmy kilka rozmów, dokładnie omówiliśmy wiele spraw sportowych i nie tylko takich jak zagrywki, formacje. Jestem na bieżąco – mówi Wojakiewicz.

W środę rozpoczyna więc nowy etap w swojej karierze. Zdążył się już pożegnać z kolegami z drużyny i sztabem szkoleniowym (w poniedziałek odbył się oficjalny, pożegnalny obiad z władzami klubu), a do Polski planuje przylecieć w pierwszym możliwym terminie, czyli na Święta Bożego Narodzenia.

Spełnianie celów i kolejny krok w karierze

– Mam postawione cele i chcę je spełnić, to najważniejszy plan. A dalej? Chcę zrobić kolejny krok w karierze i – nie wiadomo – może z tego wyjdzie coś więcej? – zastanawia się zawodnik.

Trzymamy więc kciuki, żeby za kilka lat kolejnym przystankiem w karierze Mateusza był klub NFL, czyli najlepszej ligi futbolu amerykańskiego na świecie.



Zgłoś uwagę