Jak pokonać przykre następstwa karnawałowych toastów

Szałowa zabawa! Doborowe towarzystwo! Często te elementy upojnej nocy powodują, że przestajemy liczyć toasty i wlewane w siebie napoje wyskokowe. W efekcie na drugi dzień czeka nas prawdziwa męka. Co więc zrobić – w obliczu szykujących się nam karnawałowych imprez – żeby nie mieć kaca, a jeśli już nie da się go uniknąć – jak powrócić do normalności? 

  • fot. pixabay.com


Praktyka pokazuje, że przyrzekanie sobie, że nie przekroczymy granic w wychylaniu toastów i będziemy się pilnowali, żeby nie wprowadzić do organizmu nadmiernej ilości płynu wyskokowego, dotyczy tylko jakiegoś… promila od promila ludzkości. Trzeba nieraz ogromnych poświęceń i samozaparcia, by nie ulec kolejnym zachętom do wypicia za zdrowie, pomyślność i za setki – nomen omen – innych powodów.

Sylwestrową nocą zaczął się nam karnawał, więc okazji – na mniejszych czy większych spotkaniach towarzyskich – do degustacji trunków o różnym procentowym wzmocnieniu możemy mieć sporo.

Jak się zabezpieczyć 

Dlatego oprócz metafizyki potrzebne jest podejście empiryczne. Co robić? Przede wszystkim, zadbać o to, żeby tempo, w jakim nasz organizm wchłania alkohol, odpowiadało zdolności tegoż organizmu do pozbywania się „procentów”. Fachowiec powiedziałby: do doprowadzenia przemiany metabolicznej alhoholu w aldehyd octowy, a następnie w octan.

Po ludzku oznacza to po prostu, żeby nas za szybko: nie ścięło, nie powaliło, nie sponiewierało, nie zmogło, nie strąbiło, nie zawiało (właściwe podkreślić) i żebyśmy nazajutrz nie cierpieli katuszy.

Dlatego im wcześniej zaczniesz myśleć o kacu, tym większe masz szanse na jego uniknięcie lub jak najmniej dotkliwe konsekwencje. Oto, co trzeba zrobić, by zminimalizować bolesne skutki „użycia” już na początku imprezy:

  • Nie pij na pusty żołądek. Zjedz odpowiedni posiłek – z dużą ilością tłuszczu zwierzęcego albo roślinnego – który nie pozwoli, żeby alkohol zbyt szybko się wchłonął. Im więcej jedzenia, tym alkohol w żołądku lepiej się rozłoży.
  • Zażyj 4-6 tabletek węgla leczniczego albo... najedz się kapusty lub po prostu zażyj trochę więcej poczciwej witaminy C (500-1000 mg). Pomogą tu także dostępne w aptekach preparaty.
  • Jeśli możesz wybierać – pij jasne alkohole. Im ciemniejszy bowiem trunek, tym bardziej potem boli głowa. To wina garbników i niewielkiej domieszki alkoholu metylowego.

  • Podczas imprezy pij także płyny obojętne, jak soki, wodę, herbatę. Im więcej ich wypijesz, tym mniej będziesz odwodniony następnego dnia.

Przeholowałeś...

…ale nie tylko wyrazy współczucia mogą cię uratować. Już po przekroczeniu progu mieszkania, do którego wracasz z udanego towarzyskiego spotkania, zacznij działać (o ile oczywiście motoryka ciała na to pozwoli...).

  • 5 minut po powrocie wypij szklankę wody z dwiema czubatymi łyżeczkami glukozy spożywczej, a po 10 minutach wypij drugą szklankę wody z rozpuszczonym w niej orsalitem. Jeśli masz lód w kostkach – dorzuć.
  • Tuż przed położeniem się do łóżka (na brzuchu lub na boku!) zażyj aspirynę. W razie gdy ona cię uczula albo masz wrażliwy żołądek – połknij ibuprom. Nie paracetamol, bo on dodatkowo obciąża watrobę. Alkohol odwadnia, więc jeszcze raz zaserwuj sobie wodę mineralną albo – lepiej – sok pomarańczowy.
  • Po przebudzeniu możesz powtórzyć to, co zrobiłeś, zanim udałeś się do sypialni – czyli nawodnij się i zażyj np. apirynę. Poczekaj, aż świat przestanie kołować ci w głowie i miną nudności (żeby to przyspieszyć przegryź kilka rodzynek, a nawet trochę suchego chleba).  
  • Czujesz drżenie rąk, zmęczenie, nie możesz się skoncentrować? To znak, że alkohol w twoim organizmie wystawił cię na ryzyko hipoglikemii, czyli niedoboru cukrów. Uzupełnij ich poziom kilkoma łyżeczkami miodu albo po prostu sokiem pomidorowym. Na zmniejszenie drżenia rąk dobry też będzie musujący magnez. 
  • Musisz coś zjeść. Na poczatek najlepsza będzie treściwa jajecznica – dobrze ją posół, co pozwoli na zatrzymanie wody w organizmie.
    Świetne są – o ile oczywiście od razu dla ciebie dostępne – zupy, jak rosół, barszcz czerwony na wołowinie i kapuśniak, też na mięsie (i im zupa gorętsza, tym lepiej, dmuchając na nią, wyrzucasz z siebie wszelkie „trucizny”). 
  • Uzupełniaj płyny przez cały dzień. Napoje izotoniczne dla sportowców moga tu być bardzo pomocne, choć po przedawkowanym alkoholu ich smak może odrzucą. Wtedy ratuj sie wodą i pij małymi łyczkami, żeby nie prowokować torsji.
  • Postaraj się „zabić” odór alkoholu. Gdy nie pomaga wymycie zębów, wypij co najmniej dwie szklanki soku z różowych grejpfrutów, które zawierają substancję wzmagającą wydzielanie przez wątrobę enzymów metabolizujących alkohol.

Przepisy „ratunkowe”

Takie bomby witaminowe na pewno przydadzą się po suto zakrapianej imprezie. Dostarczą organizmowi tych mikroelementów, które skutecznie wypłukały się w wyskokowych trunkach. Szybkie do przygotowania, no i dobrze przy tym smakują.

  • Koktajl pomidorowy: świeże całe pomidory, sos Worcestershire, sos tabasco, drobno posiekany deler naciowy, świeżo zmielony pieprz. Zmiksuj wszystkie składniki. Jeśli pomidory były „za suche”, dolej trochę soku pomidorowego, schłodź lub zapraw lodem w kostkach. I do dna!

  • Regenerator owocowy: pomarańcze lub cytryny, miód. Wyciśnij sok z owoców i dodaj co najmniej kilka łyżek miodu. Wymieszaj i delektuj się.
  • Las Vegas: ¾ szklanki soku pomidorowego, 2 łyżki śmietanki, 1 surowe jajko, szczypta gałki muszkatołowej, 100 g piwa. Połącz, wymieszaj, wypij.

Epilog 

Jeśli jednak powyższe rady nie pomogą – pozostają już tylko… zabobony:

  • haitańskie wudu: wbij trzynaście szpilek w korek od butelki, z której wczoraj piłeś lub  
  • portorykańskie leczenie wiarą: weź pół cytryny i natrzyj się nią pod pachami...
    (zaczerpnięte z książki „Kac, czyli co zrobić nazajutrz” Davida E. Outerbridge'a). 

Zdjęcia: pixabay.com, Szynkarnia

Zgłoś uwagę