Kinematograf Wrocławski "Nikt nie woła"

Kinematograf Wrocławski na Dolnym Śląsku: „Nikt nie woła”

Kinematograf Wrocławski na Dolnym Śląsku. Cykl pokazów filmowych, prelekcji i spotkań z gośćmi specjalnymi. Czwarty sezon „Kinematografu Wrocławskiego” to filmowa podróż po całym Dolnym Śląsku. Tym razem wychodzimy poza stolicę regionu, pokazując inne dolnośląskie plenery.

Gośćmi są twórcy filmów oraz eksperci związani z podejmowaną tematyką. Pierwszą wycieczkę zaplanowaliśmy do Bystrzycy Kłodzkiej, a przewodnikiem będzie stylowe dzieło Kazimierza Kutza „Nikt nie woła”.

Los chciał, że pokaz będzie też okazją do upamiętnienia wybitnego reżysera, jednego z najważniejszych twórców Polskiej Szkoły Filmowej, który zmarł 18 grudnia 2018 r. w wieku 89 lat. Prezentowany film jest drugim w dorobku Kutza, który zadebiutował świetnie przyjętym „Krzyżem walecznych” w 1959 r., a już rok później zaprezentował światu zupełnie odmienne dokonanie – „Nikt nie woła”.

Choć oba filmy formalnie sytuują się od siebie tak daleko, jak tylko się da, to łączy je wykorzystanie dolnośląskich plenerów. W jednym i drugim przypadku Kazimierz Kutz był pionierem i zapoczątkował trwałe związki z kinem, zarówno Lubomierza („gra” w noweli „Wdowa” z „Krzyża walecznych”), jak i Bystrzycy Kłodzkiej, w której później pracowali m.in.: Aleksander Ford, Krzysztof Krauze, Bogusław Linda czy Agnieszka Holland. „Nikt nie woła” zostało w całości zrealizowane w kilkunastotysięcznym miasteczku w Kotlinie Kłodzkiej, a reżyser po latach przyznawał, że dokładnie tego szukał przy realizacji.

Akcja filmu rozgrywa się na Ziemiach Zachodnich tuż po II wojnie światowej, kiedy do małej miejscowości, wraz z setkami innych przybyszów, dociera Bożek. Jak dowiadujemy się w prologu, postawiony w sytuacji analogicznej do dramatu Maćka Chełmickiego z „Popiołu i diamentu”, wybrał odwrotne rozwiązanie – nie zabił wroga. Na nowych terenach próbuje odnaleźć spokój, jednak demony przeszłości nie pozwalają o sobie zapomnieć.

Szansę na odrobinę zapomnienia jest rodzące się uczucie i film Kutza szybko staje się opowieścią o pierwszej miłości w trudnych realiach. Jest to jedno z niewielu dokonań polskiej kinematografii, które problematyzuje zagadnienia związane z zaludnianiem Ziem Zachodnich.

Kutz nie tylko przygląda się nowemu życiu na peryferiach, ale także polemizuje z heroiczną wizją wykreowaną przez Andrzeja Wajdę w „Popiele i diamencie”. „Nikt nie woła” nie spotkało się z najlepszym przyjęciem w momencie premiery. Afabularność, formalizm i odważna finałowa scena erotyczna utrudniły filmowi spotkanie z masową publicznością.

Drugie dzieło Kazimierza Kutz nie doczekało się szerokiej dystrybucji, przyblokowane przez złe oceny decydentów. Ale po latach kręcony w Bystrzycy Kłodzkiej obraz doczekał się wielkiego uznania, doceniony przez nowe pokolenia.

Zarówno na poziomie fabuły, jak i niesamowitej strony formalnej, w której operator Jerzy Wójcik dał prawdziwy popis: plastyczność ujęcia odrapanych ścian Bystrzycy Kłodzkiej budzi potężny zachwyt. Naszymi gośćmi będą: Krzysztof Jarząb – specjalista ds. mediów społecznościowych, dziennikarz, kłodczanin. Adam Kruk – krytyk filmowy i filmoznawca. Kuratorem cyklu jest Lech Moliński – animator kultury filmowej, współzałożyciel i wiceprezes Wrocławskiej Fundacji Filmowej, twórca projektu „Dolnośląskie Spacery Filmowe”.

Komentarze